Violu, mój ogród powstawał bez projektów i jest sadzony na wyczucie. Jeżeli widziałaś zdjęcia z poprzednich lat, to pewnie zauważyłaś, że ciągle się zmienia. Może nie jest idealny, ale taki w którym ja się dobrze czuję. Ja nie jestem konformistką i nigdy nie zależało mi na tym żeby mieć tak jak inni, raczej przeciwnie, lubię mieć inaczej. Oczywiście czerpię inspiracje od innych i zachwycam się innymi ogrodami, ale mój ma być mój. Violu, ja oglądając ogrody innych też zachwycam się nimi, doceniam pracę włożoną w ich pielęgnacje, ale też jestem całym sercem z tymi, co dopiero zaczynają i wspieram ich całym sercem. Moich znajomych też staram się zachęcać do posiadania kawałka ogrodu, chociaż wiem że nie wszyscy mają to we krwi i rozumiem to, nic na siłę. Dwa lata temu zachęciłam koleżankę do kupienia działki. Nie była od razu przekonana, a na dzień dzisiejszy jest zafascynowana .... wszystko małymi kroczkami
Może to nie na topie, ale za to jak przyjemnie się przy tym wypoczywa
Margaretko droga, jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz
Potrzebne są Ci gałązki brzozy o zwisającym, takim płaczącym pokroju. Ozdoby mocuję na kleju na gorąco.
Odpowiem też tu na drugiego Twojego posta. Drugi wianek na gotowym wiklinowym podkładzie. Podkład kupowałam w Holandii, ale w Polsce na giełdach kwiatowych też takie znajdziesz w różnych rozmiarach. Ewentualnie szukaj w internetowych sklepach florystycznych
Bosko wyszło ! ale mnie inspirujecie z tymi wiankami .....
Nie wiem czy ja bym tak potrafiła...
To jest z głązek brzozy ? a te ozdoby na klej na gorąco mocujesz ?
sorry za pytania ale ja w zyciu nie robiłam wianka... zawsze tylko stroiki na stól, różne i na ogół w oprciu o gabke florystyczna mocowałam.....
Agnieszko, postanowiłam dokładnie przestudiować Twój wątek. Jestem dopiero na 15 stronie, ale przeczytam wszystko. Jestem zauroczona Twoim ogrodem - wszystko tu takie naturalnie, niewystylizowane, a piękne. Brzozy i wierzby hakuro, kwitnące byliny, jednoroczne... Same moje ulubione roślinki. Cudo. Człowiek się czuje jak na wakacjach. Lecę do strony 16....
najprościej jest zrobić podkład z gałązek brzozy do którego można ozdoby przymocować za pomocą
cienkiego drutu. Potem łatwo można wszystko rozłożyć.
Wykorzystać można również klej, który podgrzewa się za pomocą specjalnego pistoletu.
Wszystko można kupić w marketach budowlanych za przystępną cenę.
Przy pniu brzozy Imperata cylindrica 'Red Baron' - 11 szt
Za brzozą miskant 'Variegatus' 3 szt
Pod jałowcami hortensje 'Vanille Fraise'
przed brzozą na brzegu 3 tuje Danica (cięte dodatkowo). między nimi Carex testacea a na samym dole 3 rozplenice japońskie lub 3 iglaki jednakowe.
Na wiosnę chciałabym posadzić koło siebie 3 brzozy Doorenbos iobsadzić je trawami i wrzosami. Jaka byłaby najlepsza odległośc pomiędzy nimi, żeby nie było za blisko. Z góry dziekuję za poradę.
Dla zobrazowania wklejam zdjęcie gdzie mają byc te brzozy (miejsce na wprost)
Witaj Aniu! Misiek wyczochrany nie tylko za uszkiem (odgryzionym do połowy...). Też jest już wiekowy.
Z zainteresowaniem przeczytałam o Twoich doświadczeniach. Serdecznie Ci współczuję
takich dużych strat w ogrodzie i tych kłopotów ze szkodnikami. Obawiam się,ze nic nie mogę Ci poradzić.
A ponieważ ja też lubię sobie pogadać na ogrodnicze tematy, więc skoro rękawica została rzucona...Wyjaśnię Ci swoje stanowisko i podzielę się swoim nie za długim doświadczeniem.
Tym bardziej,że jak przeczytałam – wszyscy mają podobne opinie do Ciebie.
Wyszło mi strasznie dużo tekstu – jeśli uznasz,że to niewłaściwe – kliknij pw i natychmiast usunę.
Po początkowym okresie kompletnie chaotycznego działania, zaczęłam zastanawiać się,jaki ogród chcę tak naprawdę mieć i szukać pomysłu na ogród . Sprawy stylu i kompozycji pomijam w tej chwili, a tak „czysto ogrodniczo” postanowiłam:
- sadzić tylko rośliny silne i sprawdzone ( bez nowości, rarytasów itp.)
- przystosowane do naszego klimatu (bez konieczności okrywania na zimę)
- przystosowane do warunków mojego ogrodu (piaszczysta , uboga gleba)
Oczywiście, nie zawsze byłam konsekwentna, ale zwykle kończyło się to kiepsko.
Dodam jeszcze,że do takiej decyzji skłonił mnie fakt, że ogrodem zajmuję się sama, a nie mam dwudziestu lat, chodziło więc o raczej o ograniczenie pracy, bo i tak się ledwie wyrabiam.
Na początku stosowałam nawozy sztuczne i chemię, jak większość z nas (np. na mszyce).
Ale czytając o ogrodach znalazłam koncepcję, która mnie przekonała. (dotyczy zresztą nie tylko ogrodu)
Ogród to organizm. Wszystko jest ze sobą powiązane i od siebie zależne. Jeśli panuje równowaga, organizm funkcjonuje, mimo drobnych dysfunkcji. Tzn. pojawią się szkodniki – to zeżrą je inne robaczki, jeśli gleba jest dobra (żyjąca) – silne rośliny same zwalczą choroby (albo z niewielką pomocą naturalnych preparatów).
Przeczytałam,że „ogrodnictwo w zgodzie z natura jest łatwiejsze niż przeciwko niej” i tym się staram kierować.
I po kilku latach „standardowego” funkcjonowania ogrodu jakoś tak stopniowo zaczęłam siebie i ogród przestawiać...Świadoma,że trzeba czasu, żeby równowagę i bioróżnorodność przywrócić – żeby wróciły wszelkie stworzenia małe i zupełnie maleńkie, a rośliny nauczyły się same mobilizować swoje siły.
Nie pamiętam jakiegoś specjalnego pomoru z tego okresu, mimo,że naprawdę nie mam za dużego doświadczenia i dość trudne warunki w ogrodzie.Teraz od trzech lat nie kupuje w zasadzie nawozów sztucznych ani chemicznych preparatów leczniczych.
Rośliny kupuję w takich samych szkółkach, jak Ty, czyli zwyczajnych.
Przyznaję też,że patrząc na niektóre z nich w cudzych ogrodach widzę,że te w moim nie są tak bujne, nie mają tak dużych kwiatów, są skromniejsze.
Słusznie piszesz, że nie wszystko da się wyleczyć czosnkiem. Jeśli mi się trafi coś, chorującego stale w moich warunkach , nie dostaje antybiotyku – po prostu wylatuje z ogrodu.
Tak było np. z różami – starałam się (odporne odmiany, dobra ziemia), ale co rok wracała plamistość. Więc je oddałam w dobre ręce.
Problem gliniastej, mokrej ziemi jest mi kompletnie obcy. U mnie odwrotnie – żółty, zawsze suchy piaseczek między dołkami, więc na tym się koncentrowałam. Trzeba by poszukać, jakie są metody działania w takich trudnych warunkach, jak u Ciebie.
No, ale rozumiem,że całkowite zalewanie to rozpacz w kratkę i nie ma mocnych.
Nie znam się na tym za bardzo, ale czy po 8 latach leżenia odłogiem nawet intensywnie traktowana rolniczą chemią ziemia chyba wraca do życia..? Brzozy wolą sucho , to może padały...A wierzby ? One są dobre na wilgotne stanowiska.
Te straty, które opisujesz, to jakiś kataklizm dla mnie... Nie wiem, co bym zrobiła...
A powiedz mi, czy są jakieś rośliny , które długo rosną u Ciebie zdrowo i nie wymagają zabiegów?
Oby rzeczywiście, jak piszesz, rośliny się zahartowały i żeby to nie było błędne koło z tą chemią. Czego Ci gorąco życzę! Bo, jak napisałaś – ogród ma być cieszyć, a nie być źródłem utrapienia!
Dzięki, Dajanuś za odpowiedź, też nie wiem czy mi pasuje, ha, ha. U mnie ogród też taki miastowo-wioskowy. Świerków trochę i brzozy wokół działki po sąsiedzku. W ogrodzie równiez planuję w różnych miejscach tak z 5 brzózek posadzić (pożytecznych). Mam już jeden grujecznik w gruncie i klonik malutki ściętolistny (narazie zadołowany, bo nie wiem jeszcze gdzie jego miejsce). I to wszystko. Ten tulipanowiec (albo jeszcze myslę o ambrowcu) to faktycznie taki elegancik chyba. Podpatrzę jeszcze w innych wątkach. Pa
jest działka w lesie. sosny, brzozy i świerki. wzdłuż płotu tuje (młode) i wysokie ale łysawe świerki. Spedzamy tam co roku wakacje i każy wolny weekend jak jest ciepło. My i 4 małych szkrabów w wielu 1-4 lata - komplet mój i mojej siostry
Potrzebuję pomocy w nadaniu jej charakteru, ale tak żeby dalej pozostała leśna a nie ogrodowa.
Problem 1
Na początek szpaler 12 łysawych świerków, choć wciąż mają od dołu gałęzie, już ok 10 merów wysokie. Co przed nimi? kompletnie nie mam pomysłu... ten fragment jest raczej słoneczny
Problem 2
Obok rosną wzdłuz podjazdu do domu po 3 świerki bardzo wysokie, podcięte od dołu tak że widać same pnie i gołą ziemie w cieniu gałęzi. Co pod nimi żeby rozjaśnić, ożywić... myślałam o żółtych iglakach? plus hosty np. patriot?
Problem 3
Myślę tez o posadzeniu kilku spektakularnych drzew jako soliterów - co myślicie, będzie pasował tulipanowiec, buk o bordowych lisciach, sosna - tylko jaka? Co jeszcze?
Dokarmianie można zaczynac bo ptaki muszą poznac miejsca gdzie w ostrazime bedą miały jedzenie. Brzozy bardzo wysuszają podłoże i podlewanie jest konieczne w okresie bez deszczu.U mnie rosna pod brzizami ale są zawsze podlewane gdy deszcz nie pada.Pozdrawiam Kasiu serdecznie i ....Wszystkiego najlepszego z okazji Imienin.
Kasiu tak jeszcze pomyslałam o Twoim jastrzebiu , moze na razie jednak nie karm bo on bedzie polował ,niech sobie poszuka innego miejsca .
Kobieto.. ja nie wyrabiam u siebie.. !!!!!!!!!!!!!! Wiec wcale się nie dziwię... że przeczytać to co tu bredzę, to wyczyn godny księgi jakiego Guinnessa ....... poza tym życia towarzyskiego nie da się cofnąć w tył i przeżyć to jeszcze raz... ale miło mi, że grono znajomych się powiększa.. czym więcej nas, tym ciekawiej. I tematów więcej.. już widzę kilka do odpowiedzi.. aż paluszki swędzą by podjąć rękawice ..
Podrap swego miśka za uszkiem, mój już taki staruszek, że musimy mu pomagać wstać, bo sam ma problemy Pogoda nie sprzyja chorym stawom
Z moim optymizmem to jest tak różnie.. ale dość szybko się podnoszę, szczególnie jak sie wejdzie na forum, które emanuje optymizmem.. grupy wsparcia i takie tam... może i są pesymistyczne wątki, ale ja błąkam się po tych optymistycznych .. prawo wyboru Poza tym nie należę do ludzi poważnych.. w głowie pełno pomysłów godnych młodzieży... gdzieś mi sie mój rozwój chyba zatrzymał... i dobrze.. szkoda, że zmarszczki nie chciały sie zatrzymać..
Jak robiłam pierwsze nasadzenia to też myślałam, że jak się coś dobrze posadzi, to potem tylko pielęgnacja. Piszesz, że nic ci nie padło, a ja nawet nie chcę wspominać ile mi padło.. bo będzie to litania , taka długa ......... amen. Było i nie ma. Ale nie raz płakałam patrząc na wszystkie plagi egipskie, które dopadały ogród. Też chciałam ogród ekologiczny, moja mama ma tyle lat działkę i nigdy niczego nie stosowała oprócz obornika i kompostu...... myślałam, że tak sie da..
Nie wiem dlaczego.. ale doszłam do wniosku, że:
- nowo zakładany ogród to w 99,9% rośliny kupione w różnych szkółkach, szkółki utrzymują rośliny za pomocą oprysków, bo nie mogą sobie pozwolić na straty, wiec materiał też nieprzystosowany do życia bez pomocy chemicznej, różne szkółki oznacza różne choroby które sie przywleka (w mojej szkółce bylinowej nie stosują chemii i byliny z niej mi ładnie sie trzymają.. po tym wyciągnęłam wniosek)
-mam glinę, a jak wiadomo w glinie bardzo łatwo o wszystkie choroby grzybowe, szczególnie te pochodzące od systemu korzeniowego.... na rabaty wrzuciłam ileś samochodów piasku.. .. zresztą przerobię z piaskiem na głębokość łopaty czy dołka, który wykopię, a po sąsiedzku dalej glina.. i co deszcz to woda stoi. Każdy okres deszczowy oznacza jakieś straty.. jak wypadały pojedyncze egzemplarze to było małe piwo... bo kufel duży, ale jak mi zaczęły padać w ogrodzie wszystkie krzaki i drzewa, to poleciałam po pomoc do fachowców. Chemia większosć uratowała...
Najbardziej płakałam jak mi żywopłot z jodeł zaczął usychać.. ponad 100 dużych drzew.. nie wszystkie wyglądają teraz łądnie, kilka padło, ale uratowaliśmy...
- jedną z plag są u mnie wszechobecne przędziorki.. mam je na wszystkim.. na spotkaniu w zeszłym roku fachowiec obejrzał mojego tulipanowca i też stwierdził, że go zjadają przędziorki, albo inne szpecielowate, w tym roku zrobiliśmy 3 razy oprysk na te badziewie i mi wszytko odżyło, tulipanowiec do końca sezonu miał liście, a tak w sierpniu już był łysy.. wiąz dostał wreszcie przyrosty...
- wiec jak nie mszyce, to krety, nornice, to karczownik..
- na mojej działce było kiedyś pole uprawne, które stało odłogiem 8 lat.. tu nie było bioróżnorodności, jakiejś równowagi ekologicznej.. jak było uprawiane, to było pryskane.. a potem rosło tylko to co sobie dawało radę bez chemii. Trudno w to uwierzyć, ale brzozy też padały... karagana jako super odporne drzewo, tez padło .. morwa, 40 metrów żywopłotu z ligustru wysokiego po cięciu na metr.. ....
- chemia to był akt rozpaczy... ogólnie staramy się nie używać i nie histeryzujemy z powodu każdej plamki... chemia to też niebezpieczeństwo dla bzyczków, oczka.. to koszt.. chemia jest droga.. Nie robimy oprysków profilaktycznie, a tylko wtedy jak są oznaki, że coś sie dzieje poważnego. W końcu rośliny sie zahartują.. w tym roku, oprysk był tylko na przędziorki, szpeciele i może raz na grzyba po deszczowym czerwcu... Nawet nie podlałam narcyzów.. i już nie mam żadnego.. narcyzówka zjadła wszytko.. z tysiąca narcyzów będzie tylko kilka posadzonych w tym roku... I teraz rozważam dwa wyjścia, albo podlewam chemią, albo z nich rezygnuję zupełnie.. Po raz trzeci nie mam ochoty tracić wszystkich nasadzeń.
- nawozów w zasadzie nie stosuję, bo glina jest żyzna... to jej zaleta.. przy reszcie wad..
- a argument, że Ty nie stosujesz chemii i wszytko rośnie zdrowo, nic tylko sie cieszyć.. ale to może być jak z człowiekiem, jedno chorowite, a drugie zdrowe. Jedno dziecko nie choruje, a inne choruje.. Rośliny to też żywe organizmy i mogą być różne.. jak ludzie.. Przeziębienie można wyleczyć mlekiem i czosnkiem, ale zapalania płuc tą metodą się nie uleczy.. można stawiać bańki, na 3 zdrowaśki do pieca.. ale jednak bezpieczniej zastosować w tym wypadku antybiotyk.
Ogród ma cieszyć, a nie być źródłem utrapienia.. każdy w danej sytuacji reaguje inaczej.. ja sie staram ekologicznie, le jak sie nie da to trudno.. ortodoksą nie jestem Zresztą chyba w żadnej dziedzinie życia nie jestem taka
Dziękuję Tamaryszku, za Twoje zdanie.. ależ sie naprodukowałam.. Idzie zima, trzeba będzie wynajdywać tematy do rozmów... a ja wyciągam sprzęt do fotografowania ptaków Jak spadnie śnieg to już mamy przegotowanych trochę karmników do ustawienia i powieszenia.... bo teraz to tylko takie 3 dyżurne stoją.. no i trza kupić kilka worków słonecznika i karmy
Nie próbowałam, ale myślę, że gałązki wierzby też da się w podobny sposób zapleść Gałązki brzozy same w sobie są ładne i takie naturalne wianki, bez srebrnego sprayu też są piękne.