Dzień dobry. Chciałbym podkreślić, że jestem totalnym nowicjuszem, ale kiedyś trzeba zacząć i będę Wam bardzo wdzieczny za wszelkie porady.
Mianowicie od zeszłego roku zaczęly brozowieć tuje. Co ciekawe kilka sztuk, które zawsze najszybciej rosly i byly zdecydowanie najwieksze wsrod 60 sztuk posadzonych 10 lat temu. Maja wilgotno, z kednej strony ladnie oswietlone. Zona używala nawozu (obornik bydlecy lub azofoska) od pojawienia sie problemu kilkukrotnie byly psikane srodkiem na grzyby (scorpion) oraz doglebowo na fotoftyroze. Nic nie pomaga, choroba sie poglebia i powoli przechodzi na kolejne sztuki. Co robic? Ewidentnie widac ze tuje chca zyc i maja dalej zielone swieze igly ale coraz wiecej galazki sa lyse.
Tu są większe tytany ode mnie, w wolnych chwilach robię, jak współpracuje wolny czas i pogoda. Idę też na łatwiznę-ściółkuję a potem rozmnażam. Przenosiny buka były koniecznością. Czasem jak mam wenę to rzeczywiście mnie nie ma, znikam na dłużej żeby coś zacząć lub skończyć. Między tym po prostu plewię.
Co do efektów, to Twój ogród jest lepszy do podziwiania, u mnie jest nieustanna niedoskonałość tak pasja do zmian
Ostatnio sąsiad się śmiał że trawnika ubywa, a ja twierdziłam że linie są ustalone bo równowaga musi być. No cóż, znów się myliłam.
Chyba już ślepa jestem że buków nie poznaję U siebie mam 7 buków niestety zbyt małe żeby cieszyły jak Twój.
Kukliki u mnie lubią być, szczególnie gdy mokro. Kaliny też to docenią. Wszystkiego mam dużo, potrzeba tylko czasu żeby efekty zobaczyć.
W temacie roboczym prowadzę 3 rewolucję ogrodowe, więc mam straszny bałagan. Nie szybko skończę.
Jedna z nich to przenosiny buka penduli, na którego wchodziła już choina kanadyjska. Celem była też zmiana obrzeża, żeby w efekcie końcowym przysłonić kominek. Ale narazie muszę teren wyściółkować zanim będą nasadzenia. To była konieczna zmiana lini rabaty, bardzo długo się namyślałam wszystko przez buka na tej rabacie mam jeszcze dużo plewienia, miałam dziś kończyć ale nie wiem czy pogoda się utrzyma.
Poza tym rośliny czekają na deszcz, w prawdzie w ziemii jest wilgoć, przynajmniej u mnie, ale 10cm z góry to już skorupa jak kamień.
Surfinie to sa teraz takie wyfikane że ciezko sobie odmowic
Jeździłam z sasiadka po kwiatki fo marketu
Mialam ja tylko podwieźć ale 2 szt mi się oczywiscie przyczepily do rekawa
Nie mówiąc o tym ile ona nakupila…
Jedna zielono fioletowa a druga fioletowa pelna… ladnie razem wspolpracuja tylko niech sie rozrosną jeszcze…
Zostało jeszcze wykopanie 2 sosen i przewiezie ich do mamy, przesunięcie bzu Black Lace, nowe rozmieszczenie tawuł (mam ich chyba z 8 czy 9, nawet nie wiem dokładnie, a też są już pokaźnych rozmiarów) i zaaranżowanie wolnej przestrzeni. Na razie wygląda to tak se, trochę się też cykam, czy te wykopki nie zaszkodzą dereniom hm..
Łubin zastępczy też dzisiaj dosadzony, za to te 3 niebieskie hosty po prawej altannej nadal do przesadzenia. Dzisiaj z kolei zaczęliśmy od przeniesienia thui, zwanej "trzepokiem", na przedpłocie: