Ogrodowych nie sadziłam. Bardzo nie lubię stanu, w którym muszę się martwić, że coś mi przemarznie i zakładać, że trzeba będzie troszczyć się o okrywanie. Sadziłam głównie "prozę roślinną", która poradzi sobie z przeciwnościami aury.
Ogród i wątek jest najzwyklejszy. Brak w nim stopniowania napięcia, nagłych zwrotów akcji, opisów ogrodowych rewolucji. Nie mam duszy rasowego ogrodnika. Zależało mi na stworzeniu miłych okoliczności przyrody urozmaicających zaokienne widoki zimą i stanowiących dobre tło do omiatania z pozycji horyzontalnej latem. Wątek to głownie taki dziennik pokładowy.
A sam ogród jest chyba w stylu, od którego odeszłaś.
Tak był w trakcie robienia, ale to fajnie właśnie że jak pomost, z trawami będzie wygladał zjawiskowo.
Piękna lilia, kto by pomyślał że w lesie będzie jej tak dobrze, taka obfitość kwiatów..
A jeszcze zapytam przy okazji Twoje zawilce te z fioletem z tyłu płatków się rozrosły? Jaka to była odmiana?
Muszę sobie wyszukać.
Drewno jest cudowne, jednak nie wiem czy w miejscu ciągłego czyszczenia nie będzie przebarwień.
Wiesz, ciągle mamy pełno krwi przed oknami tarasowymi
Nasze oba koty przynoszą myszy, chwalą się nimi i dopiero na tarasie zjadają. Brrrr....
No zobaczymy, tarasy odsuną się na przyszły sezon więc poobserwuję je jeszcze.
Masz sprawdzoną różę do cienia??
Szukam takich co będą miały trochę słońca. U mnie Serby je osłonią.
Wystarczylo parenascie godzin ulewnego deszczu, dodatnie temperatury, a swiat za oknem, zmienil sie diametrialnie...Rano, po raz pierwszy od dluzszego czasu, zaczely spiewac ptaki...I to jest ten moment, w ktorym wiem, ze to juz blizej niz dalej. I chociaz jeszcze bedzie snieg po pas, to juz sie usmiecham do tego, co z wielka sila pcha sie do slonka....
Koty raz tylko mi przyniosły myszkę i to chyba taką upolowaną przez psicę. To ona się od kretów i myszy.
Koty za to namiętnie polują na ogrodowe smoki czyli na jaszczurki. Bawią się nimi i ... niestety przynoszą do domu. Nie raz już musiałam biegać po chałupie za "prezencikiem" od moich słodkich futrzaków.
Dzielnie bronią smoków, zabieram z pysków bardzo często jeszcze żywe. Ale to walka z wiatrakami.
Czemu chcecie zrezygnować z drewna na tarasie? Jest znacznie przytulniejsze niż wszystkie inne nawierzchnie. Ja sobie bardzo chwalę. Poza tym pokazywanym, mam jeszcze taras z drugiej strony domu, więc wiem z autopsji że drewno niezależnie od strony świata, zawsze jest najbardziej przyjazne człowiekowi.
Tu kawałeczek widać tego drugiego tarasu, jest ryflowany i malowany.
Postanowiłaś się ujawnić Jak miło
Lubię wyzwania, ogród pozwala mi się odstresować. Jak jestem zmęczona tak że na czterech wracam do domu, czuję się najszczęśliwsza. Dopiero wtedy mózg produkuje serotoninę.
Cześć
Zdjęć mam sporo, dopiero część przejrzałam wybierając czego nie wstyd publikować. A co do planów, to oczywiście cieniste rabaty. Suchy cień, półcień, który jest sporym wyzwaniem.
Każdy nowy gość dostaje fotkę