Oj, chyba jej w moim dzieciństwie jeszcze nie było....
Bo czytałam wówczas wszystko, co mi w ręce wpadło
Pamiętam serial animowany dla dzieci Tajemnice wiklinowej zatoki.
Tess mój sąsiad jest fajny.
pamiętasz z dzieciństwa bajkę pt Wiklinowa zatoka- o szczurze, nutriach, bobrach nad stawem? On napisał scenariusz tej bajki.
fajny ten prosty kształy. Jak na części róże, to zrób podział tej rabaty, np ścieżką- dziecko będzie miało dobre dojście jak przyjdzie moment 'wiszenia' na drzewie razem ze szpakami, i będzie mocno wydzielone na strefy z rózami i z gatunkami pod drzewo.
np tak:
Napisałam do Ani DS, ale szukałam już co to u niej na blogu. Niewesoło chyba, guzowatość korzeni czy jakoś tak. Bakteria, nic na nią nie ma. Wymienić podłoże i najlepiej róż tu nie sadzić. Roże chyba spalić trzeba. ALe poczekam na ostateczną diagnozę.
Zacytuję świętej pamięci babcię Felę "Ciebie musij durnyj Pop charascił!!!"
Tylko poproszę o jakiś mądry sposób na wysłanie. W butelce plastikowej po mineralnej?
Była górka, tylko M zawalczył z trawą na niej i wreszcie rośnie tam trawnik.
Czosnek karatawski tez b. lubię. W tym sezonie rośnie mi też czosnek czarny- zawsze mi się podobał na zdjęciach, zobaczę jak w realu.
Ewo nie pamiętam o której rozmawiałyśmy. My mamy u siebie kilka- onoklea wrażliwa nie lubi przesychać, ale i tak odrasta.
Aspelnium - zanokcica skala rośnie bez problemów, nie wysycha, ale M. ma na nia szczególną uwagę tej u nas najwięcej, może o tej mówiłyśmy. Lubi wapno.
Od zeszłego sezonu mam też Adiantum Imbricatum- rosnie ślicznie, dobrze się ma, nawet podzielić się dało. Wydaje się że nic mu nie trzeba do życia.
mamy jeszcze jakąś paproć której nazwy nie znam i ta jest twardzielka do zadań specjalnych- nie mogę jej dopasować do niczego. Podobna jest do narecznic ale nie wyrasta więcej niż 50-60 cm. Rośnie, choć nie bardzo szybko.
Dzięki Aga, umiesz mile natchnąc.
Trochę żałowałam wieczorem że wstaiłam te zdjęcia- nic na nich nie ma ciekawego.
Bliższe otoczenie domu jest w rozsypce budowlanej wciąż- jest w procesie ( Pszczólka lubi to okreslenie), a w dalsze ingeruje powoli, bo bardzo chcemy zachować ducha miejsca, bo tam jest miły klimat. Więc nie moje ambicja maja tam byc najważniejsze.
Stary sąsiad zza miedzy powiedział nam kiedyś komplement- 'ładnie u Was, nie zniszczyliscie tego miejsca'
Częśc rabat mam oddzielonych deskami po budowie- u nas ziemia jest sypka, słaba i często jest kłopot z brzegami, bo robi się na brzegach po prostu pył. Do tego mamy spadki, deski pomagają równać poziomy rabat i zapobieagają spływom wody.
Seslerię skalną można ścinać, wg mnie jak się ścina to jest bardziej zwarta, ładna.
ścinam ją po kwitnieniu jak zaczyna sie robić wyciągnięta za bardzo. Najlepiej kierować sie własnymi emocjami w kwestii seslerii- kiedy przestaję ja lubić, tnę. Za 2 tyg wyłażą małe , zielone jeżyki i znów ją lubię. Czasem tnę ją nawet 2 razy w roku, kiedy późnym latem znów mnie wnerwia. Nigdy jej nie nawożę, ale mój M. owszem ( cichaczem jej sypnie jak nie widzę- dzieciom coca colę, seslerii parę garstek obornika granul).
To irysy trawolistne- iris graminea. Podobne do syberyjskich, ale ciut niższe i kwitną nisko nie wystają ponad kępę. Pachną mocno truskawkowo. Lubię je, trzymają piękną formę liści aż do mrozów.
Zdjecie z zeszłego roku:
Budki lęgowe są, nawet zamieszkałe. Na stałe mamy różne sikory, rudziki, dziecioła zielonego, teraz słowika.