Nowa działka, nowe wyzwania, nowi my ;)
14:00, 20 sie 2026
Jej! Gratuluje ogórków
Moje szlag trafił ale płakać nie będę bo było ich aż nadto, sprzedałam też w sumie pewnie kilkadziesiąt kg 
Tam mam wrażenie ludziom łatwiej się żyje, wydają pieniądze bez większego namysłu, jest mnóstwo subskrypcji i różnych wyciągaczy kasy co miesiąc i wszyscy ochoczo płacą
po wyjściu z unii chyba plują sobie w brodę bo wiele grup zaczęło zaciskać pasa bo parę rzeczy się zmieniło... niemniej mam wrażenie że nadal im sie łatwiej i przyjemniej żyje, a na pewno są mili i uprzejmi i wspierający dla siebie nawzajem... żartują na każdym kroku. Nie widać frustracji i bezinteresownej złośliwości o która u nas nietrudno...
Generalnie uczę się od paru lat na temat Anglii i nadal nie miałabym nic przeciwko żeby tam jechać pomieszkać i popracować. Ale 1/M nie chce 2/nie byłoby to opłacalne ekonomicznie ani przyszłościowo - tu mieszkamy "za darmo" nie płacąc nikomu za czynsz, tam nawet jak masz własny dom to podatek roczny to jakiś kosmos w porównaniu z naszym prawie nieodczuwalnym... no i na emeryturę się u nas wcześniej przechodzi więc w naszej sytuacji - relatywnej bliskości tego wieku - chyba nie ma sensu...
Pomidory będą jeszcze długo bo tfu tfu szklarnia 3m wysokości, 8 okien i 2 suwane drzwi na przestrzał robią robotę. W szoku jestem! Rok temu po pomidorach już śladu nie było o tej porze.
Ja też mam lenia, chwasty rosną i kwiczą a mi się nie chce nic robić. Ciasto czy pierogi to szczyt jakiś wczorajszy, plus wycieczka pod Oświęcim
i dzisiaj chyba nic nie robię 
Z drugiej strony co chwilę coś - dziś muszę przegląd auta odbębnić, odebrać paczki z paczkomatu, jutro rano wycieczka do Krakowa i nadzór budowlany i odbiór papierów i projektu (oczywiście osobiście!!!). Z kierbudem się muszę umówić po to samo - odebrać papiery, zawieźć wino i kasę i podziękować za współpracę.
We Wrocku depozyt notarialny ogarnąć w przyszłym tygodniu - nigdy nie wpłacałam kasy notariuszowi (życzenie sprzedających) - chyba wolałabym z nimi iść do banku i kasę wypłacić z konta i niech sobie wpłaca na swoje? No ale jak tak chcą...
Waham się czy kupować projekt gotowy na działkę w Borach czy robić indywidualny... do tego ostatniego wolałabym zaufanego architekta a takiego nie mam, mój się nie chce bawić w starostwo inne niż w Krakowie... więc może gotowca kupię (jak takiego znajdę). Ale się nie zanosi bo szukam i nie ma...
W WZ mam nachylenie dachu 40-50 stopni więc stromo, dużo dachu wyjdzie (cena), więc może pokryć to blachą tym razem... do końca życia wystarczy a potem się Młoda będzie martwić jak zacznie rdzewieć
Jeśli kupować i adaptować projekt gotowy, to dodatkowo za konstrukcję bardziej nachylonego dachu trzeba będzie zapłacić...
Ten mi się podoba:
https://projektstodola.pl/produkt/projekt-stodola-s-2
albo taki
(ale odpada bo to szkieletówka a ja chcę murowany)... więc wracamy do punktu wyjścia i projektu indywidualnego...
https://doomo.pl/kaszubski.html
Zobaczymy
Jeszcze strzelnicę muszę ogarnąć a strasznie mi się nie chce, ale jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B i egzamin zdać... (termin w październiku)
Straszny bałagan, a miał być święty spokój

Tam mam wrażenie ludziom łatwiej się żyje, wydają pieniądze bez większego namysłu, jest mnóstwo subskrypcji i różnych wyciągaczy kasy co miesiąc i wszyscy ochoczo płacą
Generalnie uczę się od paru lat na temat Anglii i nadal nie miałabym nic przeciwko żeby tam jechać pomieszkać i popracować. Ale 1/M nie chce 2/nie byłoby to opłacalne ekonomicznie ani przyszłościowo - tu mieszkamy "za darmo" nie płacąc nikomu za czynsz, tam nawet jak masz własny dom to podatek roczny to jakiś kosmos w porównaniu z naszym prawie nieodczuwalnym... no i na emeryturę się u nas wcześniej przechodzi więc w naszej sytuacji - relatywnej bliskości tego wieku - chyba nie ma sensu...
Pomidory będą jeszcze długo bo tfu tfu szklarnia 3m wysokości, 8 okien i 2 suwane drzwi na przestrzał robią robotę. W szoku jestem! Rok temu po pomidorach już śladu nie było o tej porze.
Ja też mam lenia, chwasty rosną i kwiczą a mi się nie chce nic robić. Ciasto czy pierogi to szczyt jakiś wczorajszy, plus wycieczka pod Oświęcim
Z drugiej strony co chwilę coś - dziś muszę przegląd auta odbębnić, odebrać paczki z paczkomatu, jutro rano wycieczka do Krakowa i nadzór budowlany i odbiór papierów i projektu (oczywiście osobiście!!!). Z kierbudem się muszę umówić po to samo - odebrać papiery, zawieźć wino i kasę i podziękować za współpracę.
We Wrocku depozyt notarialny ogarnąć w przyszłym tygodniu - nigdy nie wpłacałam kasy notariuszowi (życzenie sprzedających) - chyba wolałabym z nimi iść do banku i kasę wypłacić z konta i niech sobie wpłaca na swoje? No ale jak tak chcą...
Waham się czy kupować projekt gotowy na działkę w Borach czy robić indywidualny... do tego ostatniego wolałabym zaufanego architekta a takiego nie mam, mój się nie chce bawić w starostwo inne niż w Krakowie... więc może gotowca kupię (jak takiego znajdę). Ale się nie zanosi bo szukam i nie ma...
W WZ mam nachylenie dachu 40-50 stopni więc stromo, dużo dachu wyjdzie (cena), więc może pokryć to blachą tym razem... do końca życia wystarczy a potem się Młoda będzie martwić jak zacznie rdzewieć
Jeśli kupować i adaptować projekt gotowy, to dodatkowo za konstrukcję bardziej nachylonego dachu trzeba będzie zapłacić...
Ten mi się podoba:
https://projektstodola.pl/produkt/projekt-stodola-s-2
albo taki
https://doomo.pl/kaszubski.html
Zobaczymy
Jeszcze strzelnicę muszę ogarnąć a strasznie mi się nie chce, ale jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B i egzamin zdać... (termin w październiku)
Straszny bałagan, a miał być święty spokój



