Uhuhu, kolejne róże .
Taaak, ja już dawno doszłam do wniosku, że praca przeszkadza mi w życiu. Ale, jak słusznie mówisz - gdzieś trzeba zarabiać na habazie .
Tak się mówi. A jak mogłam rok siedzieć w chacie i brać kasę z zusu na zasiłku rehabilitacyjnym to wytrzymałam 6 m-cy chorobowego i 4 m-ce zasiłku. Babki w zus wzięły mnie za wariatkę jak poszłam zrezygnować z zasiłku w dniu którym przyszła decyzja orzecznika o kolejnych 8 mcach.
Siedzenie w pustym domu bo dzieci dorosłe a chłop w delegacji bardzo mi się nużyło i chciałam do ludzi.
No tak. U nas na razie M nie pracuje. Od dawna jest na emeryturze MON ale nigdy nie siedział bez pracy. Teraz zajmuje się domem i czasem narzeka na nudę ; za to mam obiadki i czyste podłogi. I Franek wychowany jak żaden pies na wsi.