Wypowiedziałam dziś wojnę opuchlakom!
Podlewałam donice jak już się robiło szaro i zobaczyłam ile dorosłych osobników zjada moje hortensje i odbijające od korzenia laurowiśnie. Szok!
Ubrałam rękawiczki gumowe, czołówkę, zaopatrzyłam się w słoik z wodą z dodatkiem płynu do naczyń i poszłam na łowy. W ciągu godziny zebrałam około 50 sztuk!
A poza tym zrobiłam trochę porządków. Wycięłam przekwitnięte piwonie, szałwie i wyłamałam co trzeba rododendronom. Miałam je wiosną wyrzucić, bo chorują i straszą. Ale zebrały się do kwitnienia, to postanowiłam, że je wyrzucę jak przekwitną. Zakwasiłam im ziemię i zostawiłam w spokoju. Jak przekwitły to zanim wyrzuciłam wypuściły nowe przyrosty i to dużo i ładne
No to zostawilam

Muszę oberwać chore liście, popryskać na grzyba, fytoftyrozę i co tam jeszcze mogą mieć
Najwyżej wywalę jesienią