Wczoraj wyrzuciłam carrex morrowi variegata, rabata od razu wygląda lepiej. Zostawiłam jedną największą z pięciu sztuk. Miałam też ptasie łapki na początku ogrodu i też je wyrzuciłam. Za to rauriefa bardzo lubię. Mam je w dwóch miejscach po kilka sztuk i zawsze mnie radują.
Carexy są do różnych zadań. Mam sporo odmian w różnych częściach ogrodu.
W ogóle mam dużo różnych traw - jakieś 150 odmian i gatunków – i nie mówię tu o miskantach Niektóre mam pojedyńcze, inne po 3-5 sztuk, a jeszcze inne są posadzone po kilkanaście w jednej grupie.
A bo te brzydsze lub pęknięte zerwałem na kolację. A te są na pokaz To odmiana Honeymoon F1 i Pink King F1 - faktycznie owoce jak ze sklepu, bardzo ładne i smaczne. W tym roku nie sciółkowane, ale bardzo pilnuję podlewania.