Pomidory mam w szklarni prawie wszystkie, wszystkie ze zdjęć.
Parę posadziłam w gruncie, ale tam mam ledwo kilka zawiązanych na krzyż i czy dotrwają do etapu dojrzałego owocu to loteria. Pogoda jest taka że bardzo wątpię, burze, mżawki, zimne noce (po 12 stopni ostatnio). Tylko szklarnia ma sens choć pomidory chyba ze złota są zważywszy na jej cenę
No i niczego nie pryskam, więc albo mają wolę przetrwania albo nie
W tym roku pierwszy raz stosuję taki na bazie drożdży winiarskich. One mają tzw “killer factor”, czyli coś tam inaczej niż drożdże piekarnicze. Mam nadzieję, że zadziałają. Innych preparatów nie planuję stosować