Ewa, mnie się dzwoneczki już znudziły

, wolę "bardziej płaskie"

. Ale gdybym nie miała Rooguchi i Princess Diana pewnie bym do nich wzdychała

. Tak na prawdę wszystkie są piękne.
Róże do donic na pewno jeszcze zakupię jeżeli znajdę coś co wpadnie mi w oko.
Daga, może gdybym miała cierpliwość i chęć to bym dotrzymała sadzonki do wiosny ale nie chciało mi się użerać. Masz szklarnię więc może spróbuj jesienią wykopać jeden lub kilka okazów, przyciąć je, posadzić w szklarni i w razie zapowiadanych mrozów otulić czymś porządnie. Najwyżej się nie uda ale spróbować można. Jeszcze inna możliwość czyli sadzonki przed przeniesieniem do domu opryskać jakimś preparatem antygrzybowym albo takim specyfikiem 2 w 1 (antygrzyb i anty owad) w sprayu na róże. Bo z wypuszczeniem w wodzie korzonków nie powinno być problemu.
____________________
Jola, nieco na zachód od Trójmiasta -
Ogród z przeszłością (+)
Wizytówka (+)
Znowu na wsi - aktualny