Pogoda wyśmienita w tym roku na działania wiosenne w ogrodzie. Szkoda tylko, że tego czasu nie można wykorzystać w pełni na ogród, bo praca, inne obowiązki bądź już siły nie te!

Ale i tak jestem wdzięczna za ten piękny czas, który mogę spędzić w ogrodzie. Radość sprawia każdy uprzątnięty kawałek działki, każdy rozkwitający kwiatuszek, czy listek wyłaniający się spod tej skorupy liści i bylinowych suchelców zbitych przez tegoroczną warstwę zlodowaciałego śniegu, która długo nie chciała odpuścić. Mam wrażenie że tegoroczny bałagan w ogrodzie jest jakiś większy niż zawsze!

Jesienią szkoda mi wycinać każdego badylka, bo nie lubię pustki w ogrodzie i cieszą mnie nawet te w rdzawych, czy słomiastych kolorach. Gorzej po zimie...jak to wszystko połamane wiatrem, śniegiem...

I z pod tego wyłania się nowe życie...
I taka myśl-w sumie nie bardzo odkrywcza, ale przypominająca ...że to co piękne często rodzi się w bólach i trudzie i też musi być brzydko, żeby było pięknie..., może po to byśmy umieli to bardziej docenić...???