Tak, udało mi się skorzystać z pięknej pogody i popracowałam w piątek dwie godzinki na rozpęd i ze cztery w sobotę! Radość ogromna, że w końcu mogłam wkońcu dłużej pooddychać świeżym powietrzem i przewietrzyć głowę( myśli odbiegły zupełnie od problemów i obowiązków dnia codziennego)
Mężowi zapowiedziałam żeby zamówił pizzę, bo w sobotę w kuchni nie będę urzędować, a jak wrócę z ogrodu , to mogę być bardzo głodna!
Powycinałam większość bylin i sporo traw. Przycięłam berberysy i derenia. Nawet niektóre clematisy już skróciłam.
Ponad sześć taczek z górką wywiozłam na kompost, nie licząc snopków trawiastych.
A na razie mam wrażenie, że bałagan wogóle się nie zmniejszył i nie mam pojęcia ile godzin muszę jeszcze poświęcić. Ale jesienią prawie nic nie zrobiłam, nawet tunel jeszcze czeka na mycie
To już niezłe prace za Tobą. U mnie nadal leży śnieg, więc o pracach ogrodowych mogę tylko pomarzyć. Bardzo szybko po tym śniegu ruszyły Ci ciemierniki. Mam nadzieję, że u mnie też tak będzie, że wszystko ruszy z kopyta.