Jeszcze odnośnie kaliny widzę, ze u Ciebie bardzo ładna. A no właśnie dlaczego ją tniesz aby była gęsta, mniejsza. U mnie wypuszcza jesienią kwiatostany (przynajmniej tak było w zeszłym roku) i wiosną kwitnie.
Mam je od wiosny zeszłego roku to nie są duże, ale też ładnie rosną.
Powiedz mi, czy ona kwitnie u ciebie wiosną po przycięciu.
Haniu zdecydowanie wolę bardziej zwiewne rozplenice, taka Lady U chociażby, też jest wielka, ale zupełnie inna w odbiorze wizualnym. Nastrój o tej porze roku zmienia się diametralnie, znikają te cudne półcienie, jest cień i jaskrawe plamy ostrego słońca. Trudne warunki dla niewprawnego fotografa.
Dziś podgoniłam trochę robotę w ogródku. Ale zakonczyć całkowicie nie mogę, bo z różnych względów resztę zrobię wiosną.
Basiu, kalina zaimuje kawał trawnika. Rozrosła się w ciągu ostatnich dwóch lat trochę przesłania mi widok.
Mąż i córka stwierdzili, że atrakcyjna nie jest przez większą część roku, więc oddamy na wiosnę po sąsiedzku (zostanie w rodzinie jeśli zniesie przesadzenie)
A moźe warto coś czasem zmienić?
Bożenko
Zdjęcia za chwilę pokażę, ale nie ma się czym chwalić
Pozdrawiam Was
Basiu, zaciekawiło mnie to, że Twoja kalina wybarwia się na bordowo, a moja poszła w żywą czerwień. Niesamowite, ile przyroda ma dla nas niespodzianek Pięknie jest, żyć się chce
Zdjęć nadal nie ma, kończyłam przy szarówce. Posadzone nowe drzewka w ilości 6 sztuk: dwie czereśnie, dwie brzoskwinie i dwie grusze japońskie. Posadzona kalina, która była zadołowane od lata, i wysadzony z doniczki tymczasowej na tymczasowe miejsce bukszpan na krzywej nóżce.
Dwa wory chwastów zebrane, poparzona pokrzywami prawa łapka.
Znalezione miejsce na wiąza, zadołowanego razem z kaliną.
Znalezione miejsce na dwa drzewka kolumnowe owocowe, tylko muszę pomyśleć, jakie bym chciała. Może nektarynka albo zwykła grusza...albo wiśnia. Jeszcze pomyślę.
Elunia, zaglądam i pytam co z rewolucją? Pewnie w toku. Ale masz piękną pogodę więc można trochę pohasać.
Pokaż co zrobiłaś.
Czemu ta kalina Ci nie pasuje? Mam takie dwie.
Pozdrawiam .
On kwitnie w czerwcu. Tnę go w lutym. Kwiaty nie sa spektakularne. Z dużych żylistków zrezygnowałam ze względu na ich wątpliwa mrozoodporność.
Pchamy się w węgiel ze względów ekonomicznych. Problem jest nie tyle w paleniu węglem, ale w tym, że spala się węgiel najgorszego sortu, a zasiarczony mocno miał do takich należy.
Kiedyś naiwnie sądziłam, że problem rozwiążą wiatraki, ale dużym problemem jest ich utylizacja i dokuczliwe sąsiedztwo oraz psucie krajobrazu. Dni słonecznych mamy za mało- tylko 1,5% energii pozyskujemy z paneli, swojego gazu mamy jedynie 30% tego, co zużywamy.
Kalina koralowa nana przebarwiła się na czarno. W słońcu ciut jaśniej wygląda.
Twoja psica ta jasna bardzo podobna do mojej Cudne zdjęcia, niesamowity ogród, przepiękna kalina Moje to jeszcze maluchy, ale zapach najpiękniejszy wiosną
Gosiu bardzo miłe to co piszesz. Z tymi moimi działaniami ...jakoś zbyt powoli się realizują i to mnie ciut irytuje. Najbardziej jednak susza.
Kalina sztywnolistna ma piękne liście, cudowne u mnie stanowisko /osłonięta/ i szybko rośnie - w tym miejscu ma dobrze ale musi być cięta - a w zasadzie dlaczego my ją tniemy - no muszę to przemysleć
nie cierpię sprzątania po cięciu - za to lubię jak jest przycięte i posprzatane
Zimowity od kilku lat w tym samym miejscu - zagęściły się mocno i właściwie prawie ich nie widać w wielu miejscach, bo krzewy i byliny porosły. Mus je przenieść w przyszłym sezonie, już nawet wiem gdzie. Mam jednak pytanie, czy one zawsze muszą tak leżeć? A może je zbyt płytko sadzę?
Kalina świeci już nie tylko czerwonymi koralami, ale i czerwieniejącymi od wschodniej strony liśćmi.