W połowie lutego stopniał śnieg i wyłoniły się cebulowe.
Później znowu sypnęło, w dwóch turach, ale ten śnieg już nie miał szans się dłużej utrzymać.
A wczoraj oficjalnie rozpoczęłam sezon ogrodowy. Przycięłam grabu i trochę brzozy, dzisiaj rąk nie czuję, ciężka ta żyrafa
W końcu jest nadzieja na wiosnę, a pracy mnóstwo, po zimie wszystko wygląda bardzo kiepsko.
A własnie, kiedy będą dni otwarte?
Ja wybieram się do Nałęczowa na początku lipca.
U mnie sporo roslin pod wodą. Boję się, żeby się nie potopiły.
Przebiśniegów jeszcze nie widziałam, może są akurat jeszcze pod śniegiem?
Nie no wiadomo, że siostra ważniejsza, ale tak być blisko i nie wpaść?
Polecam się na przyszłość
Cyklameny staram się sadzić płytko, ale mimo wszystko chyba im się u mnie nie podoba.
Najlepiej rosna te jesienne.
Najgorsze, że sporo roslin w tym cyklameny stoją w wodzie.
Raczej irysom i cyklamenom to nie posłuży.
Na dokładkę pada deszcz. No trudno
U mnie ich nie słychać. Dzisiaj wyszłam na obchód ogrodu i nic nie słyszałam. Nawet jakby ich mniej było?
Liczę, że jak zaświeci słońce nareszcie je usłyszę.
Mnie też nosi, więc postanowiłam zrobić pierwszy obchód ogrodu.
Jeszcze leży sporo śniegu, ale tam gdzie go nie ma stoi woda. Drzewka mają zalane szyjki, cyklameny sa pod wodą. Irysy czasami też. Martwię się, że pogniją.
Na dokładkę pada deszcz, więc powiększa ilość wody.
Wcale mi się to przejście zimy w wiosnę nie podoba.
Nic oprócz oczarów nie kwitnie
Diane
I miniaturka Quasimodo, ale jeszcze nie w pełni rozwinięty. Nie zachwyca mnie
Madziu, jak dobrze, że wróciłaś i pokazujesz cudne zdjęcia, uwielbiam oglądać takie widoczki, tym bardziej, że za oknem jeszcze zimno i ponuro. Potrafisz tworzyć piękne zestawienia roślinne i kolorystyczne, zawsze je podziwiam.
Dziś w ogrodzie steaciliśmy sprzymierzeńca w walce z gryzoniami bo coś upolowało łasiczkę, ale albo się czegoś wystraszyło i zwiało, albo nie dało rady zdobyczy i ją zostawiło.
Trudno, trzeba czekać na kolejny sezon! I może jakoś zabezpieczyć kalinę siatką. Ta kalina jest nisko szczepiona na pniu, więc znów może być zagrożona.
Co do ciemierników cuchnących to chyba nie wszystkie zakwitną, bo zostały mocno zmrożone.
Jak Hania u siebie napisała, przedwiośnie stoi u wrót! Oj tak! Jeszcze tu i ówdzie leżą hałdy śniegu, ale wczoraj i dziś u nas temperatury koło 8-10 stopni i przyroda szaleje.
W prognozach na najbliższe dni deszcz, więc po porannej kawci wyszłam rozrzucić kupokulki na rabaty, niech się rozpuszczają.
A tu takie niespodzianki:
Więc skoczyłam do garażu po nożyce i wycięłam pierwsze seslerie na brzozowej i wyczyściłam z grubsza podokienną:
W donicach dziś rano jeszcze był śnieg:
Od dziś w końcu temp.plusowe, pada deszcz więc miejmy nadzieję, że śnueg szybko zniknie.
Na razie tylko w kilku miejscach pokazała się ziemia. Zlokalizowałam startujące przebiśniegi
Ale zobaczyłam też że sarenki objadły pączki kwiatowe azalii i kaliny Eskimo, a tak liczyłam na ich kwitnienie, bo kalina miała ich pierwszt raz sporo!
Dzisiaj pada, więc z planowanych prac ogrodowych nici. W drodze do karmników (poszło już 80 kg karmy dla ptaków zimujących i 5 kg słonecznika) przyuważyłam, że rododendrony wymagają dożywienia dolistnego.
Gleba była dosyć długo zamarznięta i płytko korzeniące się rodki nie mogły pobierać składników pokarmowych. Zrobię im oprysk tzw. miksturą Bogdzi (dla przypomnienia do szklanki wlewamy po 2 cm chelatu żelaza, Pinvitu (ewentualnie Florovitu dla roślin kwaśnolubnych) i normalnego Florovitu; wszystkie trzy składniki łączymy z 10l wody).
Kiedy już zrobi się ciepło, to podleję rodki tą miksturą. Wykorzystuję ją również do oprysków azalii, kiścieni i pierisów.
Przy zachodniej ścianie budynku do życia budzą się ciemierniki Nigra. Nieco stratowane przez mróz. Przy porządkowaniu rabat wytnę im część liści, aby kwiaty były bardziej widoczne.
Prace ogrodowe rozpoczęłam w piątek. Niespiesznie, tak dla rozruchu. Na pierwszy ogień poszły rabaty na przedpłociu. Przycięłam hortensje bukietowe i pięciorniki. Dobrze, że rok temu nabyłam akumulatorowy sekatorek, więc następnego dnia nie odczuwałam boleści dłoni i nadgarstka.
W sobotę popracowałam nieco dłużej. Zajęłam się budkami lęgowymi i cięciem klona. Gałęzie pocięłam sobie na drobniejsze kawałki. za rok posłużą jako rozpałka do kominka.
Po południu miałam spory dylemat, czym się zająć. Padło w końcu na cięcie drobniejszych traw, aby zrobić dostęp do późniejszego cięcia krzewów ozdobnych.
Odkryłam, że turzyce pagórkowate wypuszczają już zielone źdźbła, a przebiśniegi pokazują kiełki.
Największą radość sprawił mi jednak ten osobnik
To chyba ciemiernik cuchnący, choć pewności nie mam, bo na żywo nigdy owego nie widziałam. Dwa lata temu nabyłam jeden egzemplarz. Przyszedł w formie jakiegoś pikutka nieco większego od paznokcia. Rok temu nie było nic, a w tym sezonie jest takie coś. Wydaje mi się tylko, że wsadzałam korzonek bardziej w głębi rabaty. Proszę o potwierdzenie, czy ów osobnik rzeczywiście jest ciemiernikiem cuchnącym.
Prace zakończyłam cięciem rozplenic i imperat na rabatach frontowych.
PAPRYKOWO Zosia Lubelanka Żółta. Czerwone podłużne z Lidla. Cherry Bomb / Black Scorpion Tounge.
W tym koszyku jest tylko połowa tegorocznych Cherry Bomb.