Trochę zrobiły mi się zaległości na O. ale już nadrabiam
Aniu cuuudnie u Ciebie. Dodatkowo robisz piękne zdjęcia. Oglądam już któryś raz i napatrzeć się nie mogę . Cudnie!
Ciekawa jestem jak tam zasadzone listeczki rozchodnikowe? U mnie chyba nic z tego nie będzie, bo większość listków zżółkła i zrobiła się dość miękka Ale czekam jeszcze cierpliwie. Natomiast odkryłam dzisiaj, że włożone do flakona w bukiecie rozchodniki zaczęły wypuszczać korzonki. I tak się zastanawiam czy jeszcze trochę poczekać i czy wsadzać do doniczki czy od razu do gruntu. Przeżyją zimę?
Nooo kochaaaana... szalejesz
Ledwo pojawił się temat skarpy a tu już irgi zamówione - wsadzone. Wrzosy w jednym dniu zakupione i już pięknie rosną. Że już nie wspomnę o serbach
Ciekawa jestem jak Ci się spisywały skrzynie w warzywniku. Bo tak trochę chodzi mi po głowie lekkie przeorganizowanie mojego warzywnika
No i jeszcze raz muszę pozachwycać się cudną rabatą rozchodnikowo-werbenową
Hej Iwonka Mariken szczepiony na wysokości coś około 180 cm. Jakby coś... mogę sprawdzić dokładniej. Dopiero co pisałam, że mnie denerwuje .. taki torchaty Mam nadzieję, że się przynajmniej wybarwi jak należy.
Hehe, no mam te serby Jeden mniejszy, drugi większy.. jeden chudszy, drugi grubszy Ot, życie No ale dobra, wsadzone są, mają rosnąć. Poza tym w tamtym kącie mały bajzlownik mi się zrobił, ale do wiosny coś wykombinuję
Ostatnio się pojawiło pytanie, jak się mają serby do skrzyń warzywnych.
Zatem w celu wyjaśnienia - serby przez buraczki Znajdują się one dokładnie po przeciwnych stronach ogrodu.
Gosia, cieszę się że wpadłaś Lariskami wczoraj oglądałam, są całe w pąkach. Mam nadzieję, że zdążą się otworzyć. Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Werbenowej nie cytuj, dorzucę wczorajszą - bardziej intensywną w kolorze
Nadrabiam zaległości czy to jeżówki? Pięknie u Ciebie, wcale nie jak na placu budowy. A'propos, jestem ciekawa, jak budowa , ale pewnie dalej będzie. Wracam do czytania
No po takim wykładzie nikt już się pomylić nie może, dzięki ci Hanusiu , też zawsze miałam dylemat w rozpoznawaniu.
Muszę przyznać, że takiego drzewa pigwy jak Twoje, to jeszcze nie widziałam.
Teraz chcę przeprosić, bo obiecałam odwiedzić Cię w czasie mojej bytności w Sarbinowie, nic z tego nie wyszło, bo byłam tam bez swojego autka, a na dodatek z kontuzjowaną nogą, więc wyprawy na szerszą skalę musiałam ograniczyć, przepraszam.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę w Twoich stronach i nasze spotkanie się ziści.
Pozdrawiam serdecznie