Zaznaczam, że nie pracuję w branży i nikogo namawiać nie chcę, ale zastanówcie się proszę nad ubezpieczeniem domu, budynków gospodarczych, ogrodu i innych nieruchomości, czy ruchomości.
Ja nie mieszkam na terenach, które są zagrożone kataklizmami naturalnymi (powódź, jakieś silne wiatry itp), ale rok w rok ubezpieczam (dodatkowo od pożaru/kradzieży/ włamania itp).
Ale jedna działka oznaczona jako las, dosyć młody... to raczej nie wytną.
A druga to pastwisko, ale zarośnięte. I stoi tam ponoć jakiś bunkier
Poza tym będę sadzić od razu drzewa
Też już czuję w kościach, ale się jeszcze nie poddaję
Szkoda, bo jak nie Twoje, to dzisiaj są, a jutro może ich nie być. Na mojej weekendowej działce sąsiad wyciął duże drzewa (bardzo duże) i moją cienistą rabatę diabli wzięli
No fakt, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia Ja już wymiękam, nie daję rady ogarnąć ogrodu - wiek robi swoje. To mi się wydaje że innych też to dotyczy
Tak wtedy zalało. Do tego obecnie przydział worków z piaskiem na dom jest 10 szt. To nawet u nas nie były limitowane, a tam jakaś abstrakcja dosłownie.
Te laski po bokach działki to Twoje, czy na sąsiednich działkach?
Przeczytałam, jaki wielki planujesz sad i warzywnik. Jestem pod wrażeniem areału, ale czy policzyłaś siły na zamiary? No chyba, że ogrodnika zatrudnić zamierzasz
Dla mnie chyba większym problemem byłaby świadomość (może trafniej określę to obawą), że trud i wkład w odbudowę może być daremny, bo znowu może to zniweczyć kolejna powódź.
Która nie wiadomo, kiedy nadejdzie. Bo może zdarzyć się za 20 lat, ale może za 5. Albo za rok.
Przy obecnych zmianach klimatu - pewnie raczej wcześniej, niż później.
Ja się stale zastanawiam kto pozwala się budować na terenach zalewowych. A budują i to z premedytacją. W Krakowie całe osiedle Wiślane Tarasy są bezpośrednio za wałem Wisły postawione, a to są nowe osiedla.
Możecie mnie zlinczować, ale dzisiaj mam podobne przemyślenia do terenów Kotliny Kłodzkiej. Oczywiście to ogromna tragedia dla Wszystkich jej Mieszkańców - stracili domy i dobra materialne, ale też poczucie bezpieczeństwa. Ja obawiałabym się inwestować od nowa w dom, także często w źródło utrzymania (agroturystyka) na terenach, które w tak krótkim czasie nawiedziła kolejna powódz, jeszcze groźniejsza i dotkliwsza w skutkach, niż ta z 1997 r.
Pammiętam, jak wszyscy staliśmy murem za Ewą, kiedy w 2019 bodajże roku planowano gdzieś obok jej nieruchomości budować zbiornik retencyjny. Teraz myślę, że szkoda, że nie powstał. Doczytałam (teraz) że był cały projekt budowy 10 zbiorników w różnych miejscowościach, były zaklepane środki z Unii. Powstały tylko 3 czy 4.
Mieszkańcy byli przeciwni ich budowie. Po ludzku rozumiem, wiązało się to z utratą jakiejś powierzchni nieruchomości, cały projekt przewidywał też wysiedlenie 2500 osób.
Tylko teraz, po kolejnej, jeszcze groźniejszej powodzi, myślę, że powinno się jednak powrócić do zadania ochrony przeciwpowodziowej Kotliny kłodzkiej.
Pewnie nie da się całkowicie zapobiec powodziom, ale może są sposoby na zminimalizowanie ich skutków.
Bo skutki są przerażające. Dla ludzi których Wielka Woda zalała.
Ale i dla całego społeczeństwa. Trzeba odbudować wiele km dróg i chodników, mosty, wyremontować budynki użyteczności publicznej (w tym szpitale).
O losie!!!! Tragedia.
Nie miałam wielkiej nadziei, że woda jej obejście ominie, ale w najczarniejszych scenariuszach nie przypuszczałam, że aż tak wielkie szkody wyrządzi.
Dziękuję, Wiktorio za informację.
Pozdrów Ewę jeśli będziecie miały kontakt, myślami jestem z Nią cały czas.
I jeśli mogę w jakikolwiek sposób pomóc, to daj znać.
Mnie też. I zgadzam się z Tobą w 100%, że przepisy tzw. "środowiskowe" to my mamy wręcz wyśrubowane, jednak nikt, dosłownie nikt ich nie przestrzega, ale - co bardziej niebezpieczne i wkurzające - nikt ich nie egzekwuje.
Ciekawa jestem, co usłyszysz w starostwie, jak poruszysz problem betonowych zjazdów.