No i paczta ludzie, się nie odzywała tyle czasu, a jak wkroczyła cała na biało, to szczęka opadła do samej ziemi i nie chce wrócić na miejsce .
Przewspaniałe widoki, przenikające się rośliny, bogactwo faktur i kolorów, wielopiętrowośc, to wszystko tworzy zaczarowany wręcz ogród. Zachwycam się ptrzeokrutnie! . No i ta kalina! Czad i cud!
No nareszcie! Cierpliwość nagrodzona. Długo kazałaś czekać na tegoroczną relację, ale zostało nam wynagrodzone.
To jest dla mnie niepojęte, jak udało Ci się zmieścić tak wiele w tak małej przestrzeni. Ogród z gumy, czy co?
Wgłębnik z oczkiem wprost magiczny! Już zastanawiam się, gdzie mogłabym coś takiego wmontować u siebie (małż będzie zachwycony).
Kalina wyprowadzona na drzewko to jest rewelacyjny pomysł. Chyba nigdzie jeszcze nie widziałam takiego rozwiązania. Muszę zobaczyć Twój ogród na żywo w przyszłym sezonie.
Podejrzewam, że na przebarwienia duży wpływ ma wilgotność gleby. Kalina koralowa rośnie na zapłociu. Często bywa zalewana wodą opadową po gwałtownych deszczach. Glina jest teraz mocno nasączona wilgocią.
Ambrowiec wciąż pięknie ulistniony, choć mocno wieje.
Mam i to i to ale żadne z nich nie wyglada jak u Ciebie :0
Cudownie! Kalina koralowa żółto zielona i już prawie pogubiła liscie...ambrowiec -ten drugi-tez nie zdąży sie zakolorowić -wiatr zabiera wszystko
No to sie nie doczekałam przebarwień
u mnie podobnie z ambrowczcami-tez nie zdążą się zaczerwienić- mocno wieje u mnie i pada i liście lecą... i klon polny łysy-bez kolorów..trawy poszły w żółcie, kalina roseum cała w plamach .... ale i tak piękna jesień u Wszystkich gdzie zagladam
ha o tej porze roku popołudniu zachodnia część nasadzeń rzuca cień na wschodnią, taki mamy wąski ten nasz pas ziemi, 25 m to nie dużo jak drzewa i tuje już podrosły
kalina już tylko w koralach liście spadły
To zdjęcie mi się podoba.
Masz jeszcze kawał trawnika do zagospodarowania. Świerki mocno zmężniały i ten aster faktycznie fajnie na ich tle wygląda.
Moja kalina jeszcze zielona, za to klon ginnala już złapał kolorek.
Mam nadzieję, że jeszcze złota polska jesień się nie skończyła wraz z wrześniem. W końcu jesień zaczęła się dopiero.
Pies jest i u mnie. Biega za tropami tych jeży jak oszalały, wewnątrz i na zewnątrz ogrodzenia. Na szczęście robi to raczej z ciekawości niż z agresji.
Alden Biesen wsadzałam wiosną. Trudno mi było wtedy ocenić jak wpisze się w pozostałe nasadzenia. Niedawno robiłam trochę roszad wokół nich (mam dwie), bo przed nimi w sezonie objawił się wysoki mikołajek i krwiściąg oraz gaura. Te róże są bardzo delikatne w odbiorze. Zaskoczyły mnie bardzo. Do tej pory mają wszystkie listki.
Brakuje mi już słonecznych miejsc dla bylin. Na szczęście ta stara odmiana rozchodnika dobrze u mnie rośnie. Zawilce jesienne nie chciały współpracować. Bylinowo jest trochę monotematycznie, ale jesienią kolor dają liście krzewów i drzew. W nocy mocno wiało, była burza. Dzisiejszy ogród jakoś mocniej zapachniał jesienią.
Derenie Sibirica już częściowo łyse.
W tym zakątku było najbardziej jesiennie.
Po lewej tawuła japońska, bordowolistny perukowiec, klon pensylwański, kalina compactum, a po prawej aronia.
Derenie białe w coraz gorszej kondycji, choć sezon był raczej wilgotny. Towarzystwo brzóz ewidentnie im nie służy. Liczę się z tym, że któregoś roku odmówią współpracy.