Makusiu, czy podlewasz wodą z wodociągu, czy ze studni?
Jeśli z wodociągu, to czy masz podlicznik na wodę do ogrodu? (nie płaci się wtedy za ścieki od zużytej wody).
Piszę to ja, która ma 4- letnią rabatę brzozową w najniższym punkcie działki (naturalny spływ wody w kierunku brzóz). Pod brzozami treściwie rosną tylko okrywowe jałowce. Nawet żelazna irga radzi sobie średnio. Tam mało, że jest sucho, to jeszcze liście brzóz i dereni bardzo ograniczają ilość światła. Mam studnię chłonną na deszczówkę (4500 litrów), starcza wody na 3-4 krotne skąpe podlanie całego ogrodu i trawnika. Potem już bije licznik i wodę dostają tylko hortensje i trawy.
Hosty i żurawki to rośliny wilgociolubne. Ta rabata będzie wymagała olbrzymich ilości wody, żeby zadowolić i cisy i derenie i brzozy. Latem, nawet bez innych roślin pod brzozami, miałaś tam objawy suszy fizjologicznej.
Podlewania będą wymagały rodki na froncie, hortensje i brzozowa na podwyższeniu.
Do przemyślenia...
Może zostawić te brzozy jako półdzikie tło, a pozostałe rośliny planować z wysunięciem do środka ogrodu (odsunięte od brzóz 2 metry)? Jako punkt wyjścia potraktować derenie i między nimi cisy i inne chciejstwa?
Tę suszarkę wciągnęłabym to warzywnika. Tak zaplanowałabym nasadzenia, że byłby do niej dostęp. A przed suszarką jakiś zgrabny żywopłocik lub ażurowa ścianka, ale lepiej chyba żywopłot.
O widzę że temat brzóz powrócił, tylko teraz te za domem na tapecie są Podczytywać będę, bo ja się nie znaju.
No może tylko tyle napiszę, że derenie+brzozy to podobają mi się w zimowej odsłonie
Mógłby ciekawie wyglądać. Taki okaz. Ale potrzebowałby wtedy jedynej bezkonkurencyjnej ekspozycji (czyli inne drzewa nienachalne, tylko spokojne).
Jedyne co mi u jarzębów (odmienianych jak "dębów") przeszkadza - wcześnie gubią liście. A uwielbiam ich wytrzymałość na suszę i konkurencję wielkich drzew (tj. akacje, modrzewie, jesiony, brzozy).
U Gosiek więcej ptaków jest i bardziej różnorodnie. Ma stare drzewa. U mnie najstarsza jest dzika śliwa (nie wycinam z sentymentu). Pojawiła się, gdy jeszcze był tylko ugór 19 lat temu. Brzozy sadziłam w 2005.
Świetne to karmidło jabłkowe. Muszę zrobić i mam nadzieję, że to nie tylko drozdy jedzą, bo tych u nas nie widziałam.
Ognika szkarłatnego, który w tym roku owocował jak oszalały i rokitniki już ptasiory objadły do cna.
Dziękuję
ja też mam taką nadzieję, wiosną zadziałam z Dursbanem - profilaktycznie lejemy, 2-3 lata temu pędraki zjadły nam trawnik, podziałam też na rabatach. Wiem, że chemia ale szkody dla roślin mniejsze niż od szkodników.
Dzisiaj brzozy jeszcze bardziej żółto-pomarańczowe niż w ubiegłym tygodniu w tym tygodniu zapowiadają u mnie minusowe temepratury w nocy wiec to ostatnie ich dni w takim odzieniu. pozdrawiam Dominiko
A ja kojarzę nawet że to tyczy wszystkich drzew jednego gatunku- muszą trzymać się razem żeby wygrać Mnie to bardziej zszokowała teza o poziomie dwutlenku węgla na planecie. Im dłużej o tym myślę tym bardziej jestem przekonana, że to ma sens Wiem też dlaczego raz na kilka lat mam kilka centymetrów ściółki z nasion wiązu. Do tej pory mi się wydawało że takim wielkim kwitnieniem i owocowaniem daje znak że to ostatnie jego lata a tymczasem to ich cwany sposób Ale dąbki o których też wspomina u mnie zachowują się inaczej: co roku owocują mniej więcej tak samo- brak lat tłustych i chudych- ciekawe dlaczego. Może czują się bezpieczne
P.S. Fajnie tak czytać razem
Jest w tej książce fajne sformułowanie, że niektóre gatunki są "rodzinne", lubią rosnąć w gromadzie i wzajemnie się wspierają.
Choć w książce mowa o bukach głównie, myślę, że do takich takich należą też graby - w książce określane znanym słowem (w Polsce chyba gwarowym) brzosty (tak jak brzozy).
Asiu Ivory Halo ponoć dorastają do 1,5 m. Moje krzaczki wszystkie są na pniu, więc wyższe nie będą. Poza tym prawda jest też taka, że gałęzie brzóz typowo w górę nie idą- każdy, kto ma brzozy pospolite wie o czym mówię- ona "zwisają" Piję do tego, że od dołu derenie, od góry gałęzie brzóz i...zobacz jak pięknie zasłonięte wszytko
HAniu dobrze prawisz, ale to w końcu nic nowego-postrzegam Cię, jako osobę dobrze prawiącą
Dodam tylko- bo z Twojej początkowej wypowiedzi wnioskuję, że zakładasz, iż owe świerki są tuż przed wykuszem-na wprost (choć z drugiej części wypowiedzi już tak nie wnioskuję), że świerki są na połowie długości granicy z sąsiadem, ale poza trzema wszystkie zrobią wielkie wyjście. Te trzy są zdecydowanie bliżej krańcowej części działki- wstawię zdjęcie. Innymi słowy- przed wykuszem żadnych świerków nie będzie
Podoba mi się zamysł pójścia przed wykuszem w minimum rabaty przed, a poszerzenie rabaty przy siatce. Ale jako ścieżkę zdecydowanie chciałabym tam pozostawić trawnik. Nie chcę zrobić kamieniołomu z ogrodu- dużo tych ścieżek już jest w planach i starczy
Za brzozami są owocowe- brzoskwinia karłowata, agresty, porzeczki, malina.
One tam zostają!
Nie mam na nie miejsca, a nawet gdybym miała (a nie mam), to nie chcę czekać kolejnych kilku lat, aż zaczną sensownie owocować. Wbrew pozorom jest im tam całkiem dobrze- owocują bardzo przyzwoicie.
Między brzozami planowałam (choć w końcu nie kupiłam) derenie Ivory Halo.
Generalnie chciałabym, żeby najwyższy punkt tej rabaty (poza brzozami rzecz jasna) miała właśnie wysokość dereni, żeby nie zacieniać zupełnie owocowych, a zakryć jednak tę mało przyjemną dla oka część między brzozami, a siatką.
Borówki rosną sobie w warzywniku, i tam chyba powinny zostać, bo nie bardzo lubią przenosiny o ile dobrze pamiętam?
Wstawiam zdjęcia poglądowe świerków i odległości (dziury) między świerkami, a jodłami przy kojcu, oraz fotkę warzywnika i suszary.
Czyli Twoje brzozy to moje tylko młodsze i mniejsze. Moje to już stare kobyły, a derenie sybirica pod nimi sobie radzą. Mam tych brzóz 7 w samym zachodnim narożniku.
Chcę ich użyć jako tła do trawiasto bylinowej łąki.
Muhlenbergie są różne, ale można też zastąpić czymś innym. Jak się za te nasadzenia zabiorę, odpytam Surowińskiego.
Stoczyłam z tamaryszkami wojnę przesadzając je 3 razy, aż wreszcie spodobało imsię miejsce i po prostu rosną. Myślę, że każda roślina mająca takie pochodzenie musi być ogromnie odporna. U mnie problemem był nadmiar wody.
Będę zimą planować. Pomalutku pokażę nad czym będę pracować. A mam do zaplanowania około 1500 m2 Do wątku Edyty jeszcze nie trafiłam, ale zaraz tam zajrzę. Dziękuję.
Zakątku brzozowego zazdroszczę. Marzę o takim miejscu w moim ogrodzie, ale nie ma szans.
U Ciebie fajnie się zapowiada. Czy jeszcze coś będzie na tej rabacie, bo jak wrzosy przekwitną to pusto.
Na O najbardziej podoba mi się rabata z brzozami u Edyty Lindsay80. Znasz jej wątek? Piękną ma tą rabatę: brzozy, rozplenice, bukszpany, berberysy cudnie
Zakątek brzozowy widziany od wewnątrz. Latem podkrzesałam brzozy, żeby można tam było powiesić hamak. Z pierwotnych nasadzeń pod brzozami zostały dwa jałowce płożące Blue Carpet, dwie irgi płożące, trochę rogownicy. Eksperymentuję z tojeścią rozesłaną i dąbrówką. Zobaczymy, co z tego będzie. Jeśli się nie uda, spróbuję z czymś innym.
Posadzenie brzózek w tym narożniku, to był dobry pomysł. Widać je przez okno zarówno wtedy, kiedy jemy posiłki jak i wtedy, kiedy układamy się w pozycji półleżącej w salonie.
Ogrody jak muzyka łagodzą obyczaje Czyżby dlatego, że uczą dostrzegania ulotnego piękna, bo że uczą cierpliwości, to wszystkie wiemy aż za dobrze
Gruszeczko, te Twoje brzozy... co to za odmiana, jak duże wyrosną?
Mam takie zdjęcie w archiwum inspiracji, gdzie brzozy są podsadzone perovskimi i lawendą. I inne, gdzie w głębi bliżej brzóz rośnie muhlenbergia capilaris (różowa) a z przodu jakieś niskie paskowane trawki jak carex oshimensis.
A wyobraź sobie, że nic. Muszę się uzbroić w cierpliwość i odczekać aż podrosną drzewka. Zrobiłam jesienią korektę i wyrzuciłam krzewuszki. Teraz trzeba obserwować. Może potrzebne będą korekty, a może nie. Wciąż myślę intensywnie, czy coś wsadzać między brzozy, czy zostawić tam naturalną ściółkę. Podlewać tam nie zamierzam.
Ech, te brzózki jesienią tworzą niesamowity klimat, ale są bardzo trudnym partnerem.