Kochani.. dziś był dzień na przetwory... mieliśmy pełne ręce roboty.. ale z pomocnikiem poszło raz - dwa... jak widać nie wzrost się liczy, a zapał..
Ostra papryka z domieszką zwykłej wylądowała w słoikach... pomimo gumowych rękawic łapy mnie palą ogniem..
Na problemy wzrostowe... są sposoby.
Potem padłem jak przecinek.... na stojąco... dzięki temu potop został w domu opanowany..
Niestety z komputera zostałam prześcigana... Tom Tom jest ważniejszy.. trzeba się uczyć jak obrabiać gospodarstwo od małego.. w związku z tym musicie mi wybaczyć, ze mnie u Was ani u siebie nie ma ..