Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum

Znalezione posty dla frazy "brzozy"

Zacisze Alicji 20:36, 14 wrz 2025


Dołączył: 24 maj 2019
Posty: 13498
Do góry
Alija napisał(a)


Basiu! Ogród dość duży, to i zakamarków różnych sporo. Brzozy mam w kilku miejscach.
Niestety to nie gunnera, właściwie to nad stawem posadziliśmy chwasty , to lepiężnik, dobrze mu tam, więc ma ogromne liście i udaje gunnerę. Wygląda fajnie i niczego nie trzeba zabezpieczać na zimę, więc same plusy. Na wiosnę całkiem fajnie kwitnie przed wypuszczeniem liści.


Widziałam raz takie łany lępiężnika dziko rosnącego, bardzo ładnie wyglądał Taki okazały i dużo go było. Żałowałam, że u siebie nie mam miejsca i warunków dla niego, bo pewnie bym go już miała
Zacisze Alicji 20:28, 14 wrz 2025


Dołączył: 04 sty 2021
Posty: 11110
Do góry
Basieksp napisał(a)
Za każdym razem, jakby inny ogród Masz tyle pięknych, ciekawych zakątków, że za każdym razem coś innego wpada wokół Wypatrzyłam piękne brzozy A nad stawem masz gunnerę? Czy to może było coś innego, z tymi dużymi liśćmi ?


Basiu! Ogród dość duży, to i zakamarków różnych sporo. Brzozy mam w kilku miejscach.
Niestety to nie gunnera, właściwie to nad stawem posadziliśmy chwasty , to lepiężnik, dobrze mu tam, więc ma ogromne liście i udaje gunnerę. Wygląda fajnie i niczego nie trzeba zabezpieczać na zimę, więc same plusy. Na wiosnę całkiem fajnie kwitnie przed wypuszczeniem liści.
W Kruklandii 09:17, 13 wrz 2025


Dołączył: 09 gru 2011
Posty: 42435
Do góry
UlaB napisał(a)
Juziu, z wierzbami z kolei mozesz miec za kilka lat problem, ze nic wokół nie bedzie roslo bo one wszystko wypiją. Chyba ze chcesz same wierzby. Podejrzewam, że masz tego świadomość.
Wg mojego doswiadczenia, podloze rozluznia sie pod sadzonkami, żeby sięgały po odprowadzona wodę, gdy juz beda wystarczajaco duze by wypijac nadmiar. Nigdy mi sie nie zdarzyło, zeby w rozluznionym podlozu stala woda, jesli rozluznilam głęboko, ale tez nie mam działek w miejscach, gdzie woda płynie - spada z nieba albo od dolu podnosi sie jej poziom.
A brzozy tam nie chcesz? Albo cypryśnika błotnego (to juz mało sie spina z naturalnym krajobrazem w Polsce ale jak bagno to szczesliwe - pijus jak wierzba). U mnie przy domu na początku stała woda w jednym kącie. Tez glina. Miałam tam cyprysnika błotnego, rósł jak złoto, ale postanowiliśmy go usunac w obawie ze pozniej bedzie problem. I nie podobalo mi sie jesienne sprzatanie igieł. Potem pojawil sie swierk serbski Nana (maly ale z doniczki) i brzoza youngii. Od poczatku sobie dobrze radziły w tym miejscu. W tej chwili to juz duze rosliny, a wokol jest mnostwo innych i jak sie domyslasz wszystko z ziemi wypijają i jeszcze czasami podlewam. To jest złudne z tą gliną. Ona jest problemem na początku, wymaga duzo pracy, której oczywiscie te prawie 20 lat temu nie wykonalam wystarczająco dobrze - sama wiesz jak jest. Pisze Ci to dlatego, ze ten poczatek bywa mylący i można wygenerowac sobie przeciwny problem w przyszlosci.
Na dzialce nad jeziorem (tej w Twoich dalszych okolicach) tez sadziłam świerki z doniczek w nieco uzdatnionej glinie, na którą dlugo nie dalo sie wejsc - wciągała i buty zdejmowala z nóg sadzilam takie 40-50 cm z doniczek chyba 2L - żaden nie wypadł, mimo zimowo-wiosennych "powodzi" w dołku. Tam gdzie była najbardziej mokra glina rosną mi najlepiej. W tej części działki mam też trawnik, ktorego nigdy nie podlewam i jest zawsze pieknie zielony. Po wiekszych deszczach cos tam na nim chlupie ale to coraz rzadszy problem. Miałam tam wszedzie nawiezione troche ziemi i przeorane, potem była gryka. Po tym zabiegu bylo duzo lepiej. Widzialam ze u Ciebie slabo rosl poplon - kiedy go siałaś? Napowietrzylas ta gline przed sianiem?
A korzenie tych swierkow nie wygryzione? Pisałas ze cos Ci tam grasuje. I jak z glebokoscia sadzenia?


Brzozy mam na górze skarpy... cały las Chciałam świerki żeby w razie jakby sąsiadowi się las brzozowy znudził nie będę miała przykrych widoków.
Tych wierzb dużo nie chcę. Ze dwie trzy sztuki w najgorszych miejscach.... między świerkami. Myslałam o jednej babilońskiej i dwóch purpurowych. Wierzby mi się przydadzą na witki do płotków itp. a taki cyprysik to chyba nie za bardzo przydatny
Poplon siałam już trzy razy. Zawsze przed było talerzowane. Jest coraz lepiej. Dodatkowo załatwiłam sobie kilka big bagów trocin Wysypię przed zimą, przetalerzujemy i niech się rozkładają
Akurat tam gdzie grasuje gryzoń to świerki jakoś rosną
W Kruklandii 08:54, 13 wrz 2025

Dołączył: 23 sty 2012
Posty: 2283
Do góry
Juziu, z wierzbami z kolei mozesz miec za kilka lat problem, ze nic wokół nie bedzie roslo bo one wszystko wypiją. Chyba ze chcesz same wierzby. Podejrzewam, że masz tego świadomość.
Wg mojego doswiadczenia, podloze rozluznia sie pod sadzonkami, żeby sięgały po odprowadzona wodę, gdy juz beda wystarczajaco duze by wypijac nadmiar. Nigdy mi sie nie zdarzyło, zeby w rozluznionym podlozu stala woda, jesli rozluznilam głęboko, ale tez nie mam działek w miejscach, gdzie woda płynie - spada z nieba albo od dolu podnosi sie jej poziom.
A brzozy tam nie chcesz? Albo cypryśnika błotnego (to juz mało sie spina z naturalnym krajobrazem w Polsce ale jak bagno to szczesliwe - pijus jak wierzba). U mnie przy domu na początku stała woda w jednym kącie. Tez glina. Miałam tam cyprysnika błotnego, rósł jak złoto, ale postanowiliśmy go usunac w obawie ze pozniej bedzie problem. I nie podobalo mi sie jesienne sprzatanie igieł. Potem pojawil sie swierk serbski Nana (maly ale z doniczki) i brzoza youngii. Od poczatku sobie dobrze radziły w tym miejscu. W tej chwili to juz duze rosliny, a wokol jest mnostwo innych i jak sie domyslasz wszystko z ziemi wypijają i jeszcze czasami podlewam. To jest złudne z tą gliną. Ona jest problemem na początku, wymaga duzo pracy, której oczywiscie te prawie 20 lat temu nie wykonalam wystarczająco dobrze - sama wiesz jak jest. Pisze Ci to dlatego, ze ten poczatek bywa mylący i można wygenerowac sobie przeciwny problem w przyszlosci.
Na dzialce nad jeziorem (tej w Twoich dalszych okolicach) tez sadziłam świerki z doniczek w nieco uzdatnionej glinie, na którą dlugo nie dalo sie wejsc - wciągała i buty zdejmowala z nóg sadzilam takie 40-50 cm z doniczek chyba 2L - żaden nie wypadł, mimo zimowo-wiosennych "powodzi" w dołku. Tam gdzie była najbardziej mokra glina rosną mi najlepiej. W tej części działki mam też trawnik, ktorego nigdy nie podlewam i jest zawsze pieknie zielony. Po wiekszych deszczach cos tam na nim chlupie ale to coraz rzadszy problem. Miałam tam wszedzie nawiezione troche ziemi i przeorane, potem była gryka. Po tym zabiegu bylo duzo lepiej. Widzialam ze u Ciebie slabo rosl poplon - kiedy go siałaś? Napowietrzylas ta gline przed sianiem?
A korzenie tych swierkow nie wygryzione? Pisałas ze cos Ci tam grasuje. I jak z glebokoscia sadzenia?
Ogród w malinówkach 08:13, 12 wrz 2025


Dołączył: 06 maj 2022
Posty: 5961
Do góry
Tyle się opisałam i post znikł...

Moja pierwsza propozycja jest taka: żywopłot formalny podzielony na dwie części by zgubić krzywiznę z tego co sobie wybierzesz, ale będzie wąsko prowadzone (grab, cis, a może nawet trzmielina na siatce czy bluszcz). Tam gdzie narysowałam brązowy prostokąt to miejsce na powiększenie jagodnika. Pamiętam, że masz borówki, może przyda Ci się jeszcze miejsce na jagody kamczackie, porzeczki czarne czy czerwone, agrest itd.


Czy rzeczywiście potrzebujecie tam rabat kwiatowych? Kiedyś żywopłot na brzozowej i same brzozy podrosną i zasłonią widok. Masz tyle innych rabat do opieki i jeszcze dochodzi warzywnik. Może warto sobie nie dodawać pracy?

Druga propozycja to w wąskiej części dać miskanty i jakieś byliny jakby się z nimi zmieściły (trzeba wybrać miskanty wąskie w podstawie), a w drugiej części jakieś krzewy ozdobne z tych kwitnących jak lilaki, kaliny, jaśminowiec lub takie ozdobne z pędów lub liści np. derenie białe.
Do raju daleko - u Ewy 16:55, 11 wrz 2025


Dołączył: 09 lut 2015
Posty: 11467
Do góry
TAR napisał(a)
Wiesz co mi lesnik powiedzial? Wyciac. Taka jego rada. A ja jednak walcze.


Bo na nią nie ma sposobu. Ja też walczyłam tak jak Ty, obdzierałam korę, wydawało mi się wszystkie utłukłam, niestety, jutro przychodzi do mnie pani z urzędu na wizję drzewa do wycięcia. Tylko że u mnie są jeszcze inne brzozy, będą w kolejce za parę lat do wycięcia.
W tym sezonie wyłapałam 10 szt ćmy trociniarki, niestety już dla tego drzewa za późno, pień już próchnieje, liście już opadają, są suche konary.
Zacisze Alicji 14:21, 11 wrz 2025


Dołączył: 09 lut 2015
Posty: 11467
Do góry
Przepiękny ogród, alejki , staw i kociaki
Też wypatrzyłam brzozy, i to w skupisku, że też pod nimi jeszcze coś rośnie Podlewasz tam?
LoS jest piękną różą, zawsze mi się podobała, szczególnie w towarzystwie kocimiętki, ja mam podobną, Pat Austin, ale bardzo zwiesza główki, jest delikatna, wolno rośnie i nietrwałe ma kwiaty. Poza tymi wadami uwielbiam ją LoS jest sztywna?
Do raju daleko - u Ewy 11:25, 11 wrz 2025


Dołączył: 26 lip 2014
Posty: 19931
Do góry
TAR napisał(a)
Nie idzie nam walka wcale, mam kolejne brzozy zaatakowane, normalnie zalamka. Opuchlaki tez mam, zlewam wrotyczem ale efektow nie widac, to jak walka z wiatrakami i tylko kasa idzie. Przyzwyczajam sie do posiekanych lisci, co zrobic.

Grzyba mam chyba na wszystkim. Nawet klony palmowe w tym roku oberwaly, najpierw deszcze potem wyniszczajace suche wiatry, upały i znowu deszcze. Zero stabilnosci pogodowej.


To złe wieści. Może też w Twoim przypadku dobrze by było dopytać leśniczego jak sobie radzą z trociniarką. Może mają już sprawdzone sposoby.
U mnie za płotem na zieleni osiedlowej też rośnie brzoza. Ciekawe w jakim jest stanie. Nie mam do niej dojścia, bo to zamknięte osiedle.
Do raju daleko - u Ewy 11:19, 11 wrz 2025


Dołączył: 16 sie 2016
Posty: 13199
Do góry
Nie idzie nam walka wcale, mam kolejne brzozy zaatakowane, normalnie zalamka. Opuchlaki tez mam, zlewam wrotyczem ale efektow nie widac, to jak walka z wiatrakami i tylko kasa idzie. Przyzwyczajam sie do posiekanych lisci, co zrobic.

Grzyba mam chyba na wszystkim. Nawet klony palmowe w tym roku oberwaly, najpierw deszcze potem wyniszczajace suche wiatry, upały i znowu deszcze. Zero stabilnosci pogodowej.
Zacisze Alicji 22:21, 10 wrz 2025


Dołączył: 24 maj 2019
Posty: 13498
Do góry
Za każdym razem, jakby inny ogród Masz tyle pięknych, ciekawych zakątków, że za każdym razem coś innego wpada wokół Wypatrzyłam piękne brzozy A nad stawem masz gunnerę? Czy to może było coś innego, z tymi dużymi liśćmi ?
Za drzwiami do ogrodu... 17:45, 04 wrz 2025


Dołączył: 09 lut 2015
Posty: 11467
Do góry
Piękny masz ogród,
U mnie brzozy też zaczynają zrzucać liście, jakoś za szybko
Ogród z zegarem 18:52, 26 sie 2025


Dołączył: 17 gru 2020
Posty: 16155
Do góry
Najnowsze wieści z gminy .

Nie wiem, czy pamiętacie, ale przy wyznaczaniu granic okazało się, że asfalt drogi gminnej leży częściowo na mojej działce…
Dopiero teraz (czekałam tak naprawdę na wszystkie papiery z gminy i starostwa , żeby nie wstrzymywać działań i pozwolenia na budowę) byłam na rozmowie z wójtem. Wiadomo, długo nie trwało to spotkanie, zapytał się mnie, czego oczekuję (oczekuję, że gmina odkupi ode mnie kawałek działki), wziął namiary i ma posprawdzać.

Ale równocześnie zaprosił mnie do pokoju, gdzie urzęduje „pan od inwestycji”, żeby dowiedzieć się, czy przypadkiem za rok/dwa nie będą modernizować tej drogi. Która jest bardzo wąska.
I okazało się, że chyba będą, i w takim razie od razu odkupią ode mnie więcej działki.

Normalnie, przy takich modernizacjach, starają się, żeby odkupywać po równo, czyli np, 2 metry szerokości ode mnie i 2 metry szerokości od „sąsiada” z naprzeciwka. Ale w tym przypadku sąsiad ma postawiony dom za blisko granicy (tzn teraz ma po prostu zachowaną minimalną odległość), więc jakbym się (łaskawie) zgodziła, to wzięliby ode mnie około 5 metrów szerokości (w sumie około 230-240 m.2).
Jutro ma przyjechać umówiony przez gminę geodeta i ma mi pokazać „w realu” jak by to wyglądało.
Z tego, co sama sobie zmierzyłam, to i tak te 5 metrów nic dla mnie nie znaczy, bo brzozy już by rosły na moim kawałku (na czym mi zależy, bo nie chce ich usuwać).

Geodeta ma zmierzyć dokładnie ile to by było metrów kwadratowych, zostawić te wyliczenia w gminie i wtedy oni mi zaproponują jakąś kwotę. Mam nadzieję, że sensowną.
Tak przy okazji, to będzie to ten sam geodeta, co mi tyczył granice

Oczywiście poinformowano mnie, że to może trochę potrwać, bo pieniądze na to dostają z jakichś funduszy, ale w sumie to najbardziej mnie interesuje informacja na piśmie o ile metrów im chodzi, bo nie wiem jak planować frontowe ogrodzenie.
Choroby i szkodniki brzóz, brzoza - Betula 16:50, 24 sie 2025


Dołączył: 16 sie 2016
Posty: 13199
Do góry
Jest to prawdopodobnie trociniarka. Ciezka sprawa. Ja walcze. Zakup pulapki feromonowe na wylapanie meskich osobnikow. Lapia sie w okresach maj-sierpien.
W mojej brzozie oderwalam kore w miejscach przy wyciekach, odchodzi łatwo, pod nia bylo mnostwo gasienic, wybilam ile moglam. W otwory wlewalam wode pod cisnieniem by wypłukac resztki gasienic, potem pryskalam gasnica na osy i zamknełam otworki koleczkami. Pień z oderwana kora wymylam woda i posmarowalam mascia ogrodnicza.
U nasady brzozy odsypalam tez ziemie, bo tam rowniez kryly sie gasienice. Widze ze z jednego otworu wciaz sypią sie wiorki, jednak jest to niewielka ilosc w porownaniu do poczatkow mojej walki. Ponownie w otwor wpuszcze gasnice na osy. I myslalam czy by nie wpuscic w otwory pianki rozprężnej. Juz nie mam innego pomyslu.
Widze, ze na tej brzozie i przyległych pozywiaja sie dziecioly, kowaliki i pelzacze wiec jest nadzieja, ze pomoga. Na pewno nie bede zadnym lepem pnia smarowac, to niestety pulapka dla owadow pozytecznych i ptakow. a na trociniarke nie pomoze.

Obejrzyj tez inne swoje drzewa czy nie widac zerowania. Jest to do odratowania ale trzeba sie troche wysulic Powodzenia.
Choroby i szkodniki brzóz, brzoza - Betula 16:27, 24 sie 2025

Dołączył: 24 sie 2025
Posty: 2
Do góry
Witam . Nasza brzoza choruje. Niestety nie wiemy jak długo, ponieważ w tym roku kupiliśmy te działkę. Proszę o identyfkacje problemu. Nadmienię ze zapach który znajduje się wokół brzozy przypomina gnkace jabłka. U podstawy pnia jest sporo dziurek wokół których zbierają się owady. Ze wspomnianych otworów wysypuje się brązowe "wiòrki"
W Kruklandii 21:27, 22 sie 2025


Dołączył: 26 lip 2016
Posty: 21071
Do góry
Juzia napisał(a)
I

Widać brzozy w łące Dzisiaj było zalewanie stropu.





Fajna ta ściana lasu po prawej .
W Kruklandii 20:56, 22 sie 2025


Dołączył: 09 gru 2011
Posty: 42435
Do góry
I trochę fotek z pola.

Mam czerwoną mirabelkę za płotem Owoców pełno... ale w tym roku nie mam czasu ich pozbierać.



I dzikie maliny i jeżyny też za płotem mam...ale malutkie takie to. Tylko do przekąszenia przy pieleniu

Molinie co miały być hakonkami rosną Szkoda tylko, że na skarpie Będę musiała przesadzić.



Paprotki od Bożenki też rosną I barwinek oczywiście też



Nawet runianka centralnie na skarpie się przyjęła.



Z tej strony drogi chyba jeszcze nie pokazywałam. Na skarpie będzie sad...mam nadzieję już w przyszłym roku



Widać brzozy w łące Dzisiaj było zalewanie stropu.



W Kruklandii 18:58, 07 sie 2025


Dołączył: 09 gru 2011
Posty: 42435
Do góry
Coś jednak rośnie na tej jałowej glinie.


Wielka skarpa po prawej (przyszły sad) zielona i gęsta, a na płaskim (przyszły warzywnik) jeszcze trzeba popracować. Jeszcze troszkę
Czekam na sprzęt do talerzowania i będę siać rzepę oleistą. Zobaczymy co z tego wyrośnie

A u sąsiada pole już się talerzuje... (widok z sypialni ) Moja dzika łączka pod płotem też już skoszona, brzozy w łączce podrosły sporo...ale dalej ich nie widać, dlatego ten widok chwilowo taki średnio ciekawy



No i ten piękny (ale chwilowo średnio ciekawy ) widok z warzywnika na pole sąsiada zasłoniła mi taka szkarada



Pffff..... sama sobie to zrobiłam
A jeszcze nawet dachu nie ma!
Hahahaha!
Wszystko mi zasłoni! Buuuu





Miskantowa pustynia, w przyszłości tarasowy ogród na skarpie 09:37, 01 sie 2025


Dołączył: 16 sie 2016
Posty: 13199
Do góry
Orzecha i czeresniowych tez chyba bym nie kompostowala. W moim lesie z naturalnych samosiejek sa brzozy, graby, buki i dęby. Plus moje roslinne.
Pogoda super a ja musze w biurze dzis siedziec a przywrotniki kwicza by je obciachac no nic jak beda sily i pogoda pooram po robocie.
2 razy probowalam z lobelia wieloletnia i nie udalo sie jej przezimowac, podobnie zreszta jak legerstroemia, dostaje w palnik i odbija od korzenia, bez sensu ja trzymam. Nic na sile, wylatuje to co nie daje rady. Mniejszy stres dla mnie i portfela.
Miskantowa pustynia, w przyszłości tarasowy ogród na skarpie 08:01, 01 sie 2025


Dołączył: 24 mar 2021
Posty: 1470
Do góry
TAR napisał(a)


Ta sina jest paskudna mam jej na jednej rabacie sporo ale wymieszana z czarnoziemem, teraz dodaje jeszcze zwir lub piach dodatkowo jak cos sadze. Z liscmi podobnie, nie usuwam ich nigdy jesienia z rabat, robia fajne podłoze. z trawnika kosze, bo nie chce by zgnił. U mnie z lisciastych głownie brzozy zasilaja glebe, one sie szybko kompostuja. Na nieuzytkach dzikiej czesci głownie dębowe leca, ich tez nie zbieram.


Ja liście niestety usuwam.
To znaczy z brzozy nie ale orzechowe i czereśniowe juz tak.
Czereśniowe gniją mi na roślinach na skarpie i bardzo słabo to wyglada (a jest dokładnie naprzeciwko okna w salonie)
Poza tym te czereśniowe zawsze jakieś schorowane są.
Drugie drzewo to orzech i te nie do końca chcę kompostować.

Trawę kompostuję, to znaczy rozkładam cienką warstwa aby wyschła na gorze skarpy.
Czasami taka sucha dorzucam do kompostownika kiedy mam za duzo zielonego materiału do przekompostowania.

Teraz mam zawalone dwie komory w kompostowniku.
Wrzucilam do nich wiosną darń zdjętą w miejscu mojej kamiennej ścieżki.

To byly prostokąty gliny z warstwą kompostu i darni na gorze (ta darń to trawa i chwasciory, samosiejka)
Wyciągałam z nich tylko chwasty z korzeniami palowymi.
Wrzucilam to darnią do dolu, warstwami do skrzyń.
Zajrzalam wczoraj i widzę, ze za moment będę miała super ziemię na rabaty i do sadzenia roślin.
Prawie całkiem się to przekompostowało i zaczyna wyglądać super.


Okiełznać swoje setki pomysłów - ogród ze spadkiem na północ 16:39, 31 lip 2025


Dołączył: 17 sie 2016
Posty: 5470
Do góry
nicol21 napisał(a)
Dzięki wielkie Kasiu. proszę nie usuwaj! Super, że zięć się spisuje
Reflektorki chcę użyć do podswietlenia drzew właśnie, urzeka mnie zawsze jak pięknie nocą może być widac konary.

Efekt z tym miganiem tych kuleczek to rzeczywiście coś czego bym nie chciała. i ciekawe co mówisz, że one takie sztywne są... one mająjakieś czujki zmroku czy świecą się cały czas jak tylko bateria się naładuje? czyli np rano slonecznie, burza po poludniu a one swiecą?


Do ledów też zniechęca mnie to że chyba w wiekszości one świecą aż bateria się wyładuje. A wolę mieć opcję całkowitego wyłączenia.


Oświetlony ogród nocą jest bardzo klimatyczny. A podświetlone drzewa, szczegolnie brzozy wyglądają pięknie.

Kuleczki na patyczkach mają zasilanie słoneczne i czujniki zmroku. Świecą póki akumulatorki się nie rozładują, albo wstaje świt. Pół dnia słońca wystarcza im by poświeciły kilka godzin. zaleta, że można je przenosić z miejsca na miejsce
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies