ten sadzony jesienią z małej nieukorzenionej sadzoneczki, jak ładnie rośnie
a tu cyknięty dla Gabrysi rdest, zobacz jak ładnie już rośnie
a to moje ratowane kościelne
No własnie, konkretnych przepisów brak, dlatego sądy, w spornych kwestiach opierają się na konkretnych przepisach działek RODowskich, gdzie minimalna odległość roslin powyżej 2m jest 3m od granicy. Znam takich kilka przypadków sporów sąsiedzkich o drzewa za blisko posadzone.
Inna sprawa, że sadząc drzewa zazwyczaj myślimy o swojej wygodzie, a nie o sąsiadach, którzy niekoniecznie chcą i muszą lubić nasze drzewa, pnącza itp.
Sama tego doswiadczam - z jednej strony sąsiedzka niecięta, zaniedbana jabłonka sypiąca mi gnijącymi jabłkami na moje rabaty, z drugiej wchodzący, wpełzający wszędzie winobluszcz i rdest auberta...tuje brabanta posadzone 50cm od granicy i włażące do mnie, orzech mający obecnie pień 20cm od płotu, a korzenie i gałęzie kilka metrów po naszej stronie gdzie z powodu suszy i cienia nic niemalże rosnąć nie chce...etc...to na prawdę fajne nie jest
Rdestem się zachwyciłam na zdjęciach z Pszczelarni. One tam pięknie się prezentują w łanie. Miałam w tym sezonie w łapkach doniczkę z onym, ale po namyśle odłożyłam. Miejsca na łany brak.
PS. Po zakupie krwiściągu zapomniałam jak on się nazywa i chyba przez pewien czas nazywałam go rdestem.
mikołajek jest niebieski na początku . Teraz zasycha na srebrno. No jesień idzie. Gonia z jeżówkami ten jasnocytrynowy z różowymi kwiatami wąskimi to rdest himalaski Golden Arrow
Też oczkiem rzuciłam na ten krwiściąg. Jakieś 20 razy .
Ale skoro on taki łakomy to na moim piachu też nic z tego. Ale mam odrobinkę podobny do niego rdest (dostałam od Kwartecika) i ten jakoś chyba się zadomowi .
Jestem przeciwna sadzeniu między ogrodami wszelkich pnączy. Jeśli coś szybko rośnie to tak samo rozrasta się i zarasta okolicę. Pełza po ziemi, daje odrosty i sieje jak np. w przpadku winobluszczu. I jesli jeszcze właściciel pnącza jest świadom (mniej lub więcej) potrzeby cięcia i korekcji, to ja, jako sąsiad nie muszę tej wiedzy posiadać, ani godzić się na wieczną walkę z ekspansywnym zielskiem żyjącym własnym życiem
Piszę to z autopsji - z jednej strony mam szalejący rdest auberta, z drugiej strony mam wysiany winobluszcz i winorośl (tę od winogron) oraz pnącą trzmielinę, które wrastają mi pomiędzy tuje, cisy, włażą na drzewa i wysiewają się po całym ogrodzie
Ten drugi chwast to rdest, Łatwo wychodzi z korzeniami. Na świeżej trawie go nie opryskasz, ale herbicyd selektywny na dwuliścienne (Starane) w mniejszym stężeniu możesz zaryzykować. Ale ja bym wyrywała. Właśnie go wyrywam z łąki kwietnej, stąd wiem, że super łatwo wyrywa się.
y
Yak, wkupie. Ania pewnie, ze choruje. Dziś ucięłam przy samej ziemi dwie pysznogłówki, bo mączniaka złapały i już pryskanie by nie pomogło. Cukinie też mają. Wiec kilka najgorszych liści wycięłam.