Piękna pogoda się zapowiadała, zorganizowałam się z wcześniejszą pracą tak żeby móc wyskoczyć na trochę na działkę.
jednak trzochę pogrzebania w ziemi daje sporą dawkę energii, mimo ze męczy fizycznie.
Widać ciut palików tam gdzie będzie stał dom. Kompost, który jest sukcesywnie rozkładany po warzywniku i sadzie.
Dziś udało mi się ruszyć kawałek ziemi oraz wsiać m.in. bób, rzodkiewkę, pietruszkę, płaski groszsek jadalny, koper, burak liścienny... i chyba tyle. Miałam więcej rzeczy do wysiania, ale czasu brakło.
Rabarbar rośnie i cieszy! Żonkile zerwałam do wazonu.
Drzewka mają pąki. Oby lato było w miarę mokre.
Winogron też. Muszę przemyśleć jak go poprowadzić - nisko czy wysoko... jak będzie lepiej? Na owoce oczywiście.