Wczoraj wieczorem miałam tak...
Ale zdążyłam po pracy jeszcze trochę chwastów wyrwać. Oczyściłam teren wzdłuż płotu, znalazłam siewki kłosowca, uznałam, ze duża kocimiętki musi zmienić miejscówkę z "przed różami" na "za rozami". Udało mi się też w końcu zidentyfikować jedną z zabranych ze starego róż. Miałam dwa typy, wnioskując po jej pędach, mogła to być albo mini eden, albo pirouette. Stanęło na pirouette. I w sumie bardzo fajnie, bo teraz mam szpaler róż pod jednym z boków ogrodzenia, za na obu jego krańcach są pirouetki, moja i od Izy.
A to buk o wolnym wzroście. I jego przyrost letni, w sumie równy jego dotychczasowej wielkości. Jak moje całe przedramię z dłonią. Ciekawe, czy tempo utrzyma. Ma być nieduży teoretycznie.