Cieszę się, że wróciłaś Grażynko

Patrzę i nie mogę się napatrzeć. Masz tam dwa prawdziwe teatry kolorów.
Te fioletowe klematisy na starym murze to czysta magia. Pną się po kracie i dzikim kamieniu jakby chciały przykryć cały świat. Jeden kwiat obok drugiego, gęsto, bez przerwy. Do tego ta soczysta zieleń liści... Mur wygląda jakby się uśmiechał. To jest ten moment w ogrodzie, kiedy nawet stara cegła robi się romantyczna.
A ten krzew? Bardzo mi podoba.
Ci to jest ? Szybko rośnie ?
Szkarłatne, sercowate liście które wyglądają jakby były zrobione z jedwabiu. To pewnie judaszowiec ?
Masz w ogrodzie kontrast, którego wielu szuka latami: delikatność powojnika i teatralność liścia. Stary mur + dzikie pnącze + szlachetny krzew.
Żółte słoneczka przy płocie – te kwiatostany wyglądają jak małe lampiony. Stoją gęsto, radośnie, przy starym murze i siatce. Niepozorne, a robią cały nastrój "dzikiego, zadbanego zakątka".
Tej lawendy nigdy nie tnę, a niezawodnie kwitnie" – to zdanie mówi wszystko. Fioletowa chmura zapachu, gęsta, obfita. A obok niej niebieskie dzwonki campanuli na żwirku.
Błękit + fiolet +kamień = spokój.
Czerwone lilie wystrzelone w górę jak fajerwerki. I obok róża 'Knirps' cała obsypana drobnymi, różowymi kwiatkami. Cudna jest
Taki krzak, że aż przykrywa zielone. To jest ten moment, kiedy ogród sam się chwali.
Widać, że u Ciebie rośliny nie są "trzymane w ryzach". Masz im dać rosnąć, a one odwdzięczają się obfitością. Bez przepychu, za to z sercem.
Który kącik jest Twoim ulubionym o tej porze roku?