Sylwuś, piękne u Was te listopadowe widoczki! I kwiatuszki jakieś jeszcze cieszą, a może już, bo niektóre to jakieś wiosenne chyba? Co to na biało kwitnie na gałązkach? Jakaś kalina?
Edzia ja też za zimą nie przepadam. Kiedyś to były zimy, śnieżne mrozem w słńcu się skrzące. Teraz szarugi i bajoro. U nas już śniegu mało co zostało. W ogrodzie jeszcze jest bo stok północny wolniej się topi, ale tak w okolicy mało co , za to pół rowu wody. Nawet się martwiłam czy nas nie utopi zimą tym razem. Ale pola w dużej mierze zaorane, inaczej wodę przyjmuje gleba Ja się muszę mocno w cierpliwość uzbroić, bo u nas budowa kroi się na najbliższą 10latkę
Przez ten kręgosłup Ema nie udało się jesienią całej nawłoci powyrywać z łąki, zostało przeszło połowa. Dziś połowę z tej połowy pozbawiliśmy nasion, może w tygodniu uda się resztę ogłowić. Trzy osoby z nożyczkami, a i tak zajęło to półtorej godziny. Kilka 20 litrowych wiaderek ubitych nasionami wywalone. Tylko jak widzę pół ha nawłoci zaraz za naszą siatką u sąsiada, to walkę z wiatrakami prowadzimy. Ogarnięta z suchego donica piwoniowa za tama i górne piętro w tamie. Pomocnika miałam. Szklarnia wymyta w środku i na zewnątrz, też mi długo zeszło. Zostało wyrwać chwasty i przekopać ziemię, ale to już innym razem. Swoją drogą skąd się w szklarni wzięły niezapominajki???