Ula ja jeszcze nie zaliczyłam plewienia nr 1. Widziałam na fotkach u Ciebie, ze nawet kancik masz zrobiony. Skończysz plewić jak wydobrzejesz Mnie jeszcze jak popada czeka wysadzanie tego co posiałam w paletki żeby do laki dać
Dzisiaj sobie pomyślałam, że za 5-10 lat pewnie mi przyjdzie z łubinami walczyć jak teraz z nawłocią. Albo będę miała ogród lubinowo, paprociowo, astrowy bo wszystko zjedzą
Po deszczu może posadzisz z paletek w łąkę
Ja doczekałam chwili, kiedy kącik jest ważniejszy od sadzenia, a przeważnie to kancikuję i plewię równocześnie fragmentami w ogrodzie. Jeszcze nie mam tak gęsto jak Iwonka I tak nie nadążam, teraz już tylko rośliny "wytrych" stosuję: brunerę, śmiałka, bodziszka
Dla mnie łubiny to wspomnienie dzieciństwa, rosły wszędzie gromadnie ale w skupiskach. Kwitły tylko w niebieskim kolorze. Dziewczynki je zbierały w koszyczki do sypania kwiatów w procesji na Boże Ciało. Może u ciebie nie będzie tak źle .
Co mnie przeraża? Na razie jeszcze nic, ale u mnie łubiny sieją się masowo i dają sobie radę nawet w nawłoci, więc może być taki moment, że zaczną zjadać wszystko...
zobaczymy Jolu jak to będzie. Kiedyś miałam lany naparstnic, a teraz im u mnie już nie odpowiada mimo nasiewania. Może być, że i łubinom się odmieni. W moim ogrodzie obserwuję prawo sukcesji różnych gatunków. Był moment, że dominowały sadźce teraz widzę już się w kilku miejscach wycofują.