Przy okazji rewolucji stawowych Em postanowił zrobić ścieżkę z pomostem i ławeczką (15 lat temu mieliśmy coś takiego). Teraz ścieżka jest zrobiona z desek. Z tyłu jest rabata, ale planuję ją odnowić dopiero wiosną. Jeszcze by się woda przydała.
Wiesz, że zarażasz? też wyciągnęłam szydełko, chociaż ja tak oszczędnie, bo jak robiłam dla córki sukienkę to trochę chyba przesadziłam i nadgarstek mi o tym przypomina. Także teraz, powoli, po trochu sobie coś dziergam Tak, by ręką mnie nie bolała.
Mało mnie, bo chodzę na fizjoterapię z tym moim kręgosłupem i czasami nie umiem złapać zakrętów, ale zabiegi pomagają, więc jestem zadowolona. Z pomocą mężatego udało się na początku listopada wsadzić tulipany, trochę mi się zmarnowało cebulek bo po wykopaniu położyłam je niezabezpieczone w drewutni i myszki sobie porobiły ucztę, ale coś tam trafiło do ziemi teraz może jak się trafi weekend w miarę ok to chcę hortensjom główki poobcinać i powiązać trawy, żeby nie śmieciły, może się uda
Fotki z początku listopada kolorku już prawie brak...
Od końca idąc: miskant, cis, hortensja, stipa, dwie budleje i jeżówka, sadzonki szałwii i krwawnicy, potem hakone i kocimiętki młode.
Dalej już maliny i cebulowe w doniczkach (tulipany, czosnki, lilia i irysy drobne).
Się nazbierało znowu
Jola, rzadko tu zaglądasz, szkoda, zdjęcia jak napisała Ryska-żyleta, ale ta wiewiórka to mnie rozczuliła, patrzy w obiektyw, na ciebie jakby była Twoją podopieczną, no cudna
Ścinki turzycy palmowej wylądowały pod rodkami, ho Martwię się o ich delikatny system korzeniowy, żeby nie przemarzł w chwilach gdy nie będzie okrywy ze śniegu.
Teraz mamy wiosnę czasem nad ranem przymrozki, więc srebrno na trawniku znów
Wczoraj
Dzisiaj
Wycięłam na kuchennej turzycę palmową bo zbrzydła i na dodatek pokładała się. Teraz spokojniej dla oka. Lubię też kukliki, teraz mają kolorowe liście I fajny pokrój, nawet kwitną te młode boczne przyrosty.
Reszty traw nie wycinam, do pewnego momentu je lubię Generalnie tropem Madzi wycinam je wczesnie, nawet w lutym jeśli pogoda dopisuje.
Póki co nie mam się czym pochwalić .
Powoli dłubię sobie jeden projekcik przy wieczornym kinie domowym lub audiobooku. Jeden, ale sporawy - już przerobiłam ponad 1 km (kilometr) włóczki .
Pokażę za to, jakie fajne przejścia kolorystyczne są w motku