Mieszać zawsze możesz. To przyspieszy rozkład materii. Możesz też polewać 5% roztworem mocznika, jeśli jeszcze bardziej chcesz przyspieszyć proces kompostowania. Dobre jest tez podlewanie roztworem z drożdży lub roślinnymi gnojówkami. Idealnie będzie, jeśli na 25-30 frakcji brązowej będzie 1 część frakcji zielonej. Te brązowe części rozkładają się dłużej- gnojówki lub mocznik przyspieszą ten proces. Dbaj o wilgotność wewnątrz zbiornika.
Olu, dziękuję za piękne słowa o ogrodzie. On nie jest ogrodem wzorowym, nie ma w nim roślinnych rarytasów i połaci kwiecia. Jego największa zaletą jest całoroczna atrakcyjność, a żeby takową osiągnąć na niewielkiej przestrzeni, to trzeba było pójść na pewne pragmatyczne kompromisy.
Haniu, Marysiu, Kasiu, dziękuję Wam za odpowiedzi. Mój kompostownik także nie ma dna. Spotkałam się z artykułem gdzie pisano, że takie kompostowniki powinny stać jednak w słońcu, chciałam zapytać praktyków. Też jeszcze nic tam nie mieszałam, a założyliśmy go w maju. Nie wiem czy są dzdzownice bo nic tam jeszcze nie wyciaalam. Na pewno widziałam mrowki i nie wiem czy to jest dobrze. Nic tam w każdym razie nie śmierdzi, więc może jakoś to idzie do przodu. Muszę jeszcze pomyśleć czy nie za sucho. Trawę dawałam, ale zawsze wysuszoną. Kusi mnie żeby tam pomieszać.
Olu, nie mam doświadczeń w wykorzystaniu tego typu kompostownika.
A tak szczerze, to dla mnie jest to dosyć dziwne ustrojstwo. Mam jakoś wbite do głowy, że do właściwego kompostowania potrzebne są materia organiczna, dżdżownice i bakterie tlenowe, wilgoć, odpowiednia temperatura i dostęp powietrza. W plastikowym zamkniętym pojemniku trudno spełnić wszystkie te warunki.
Kompostowniki ustawia się w cieniu, bo w nasłonecznionym miejscu materia za szybko by obsychała, a dżdżownice by uciekły. Mieszanie kompostu nie jest warunkiem koniecznym. Ono jedynie przyspiesza proces kompostowania.
Jeśli już musisz mieć ten plastikowy kompostownik , to po prostu zrób eksperyment poznawczy. Wrzucaj tam naprzemiennie frakcję zieloną (obierki, części zielone roślin) i brązową (tektura, pocięte gałązki, słoma). Dbaj o zachowanie wilgotności i dostęp powietrza. Dżdżownice to chyba trzeba tam wrzucać, bo same tam nie wejdą.
Unikaj wrzucania grubej warstwy świeżo skoszonej trawy. Taka warstwa zacznie gnić, pojawią się bakterie beztlenowe a wraz z nimi brzydki zapach. Kompost pachnie przyjemnie.
Trawę trzeba najpierw podsuszyć.
Cześć Haniu, piszę do Ciebie z prośbą o poradę, bo znalazłam sprzeczne informacje. Chodzi mi o zamykany, plastikowy kompostownik. Mamy go w cieniu, pod drzewami, nie wiem czy to dobrze. Czy w nim zawartość powinno się mieszać co jakiś czas? Większość informacji dotyczy otwartch kompostownikow, a te które dotyczą zamkniętych są naprawdę różne i sprzeczne. Czy możesz coś doradzić w tej kwestii lub inne osoby?
Dodaj może kierunki świata, wymiary działki, gdzie będzie stał dom, gdzie brama wjazdowa będzie. Dziewczyny na ogrodowisku narzekają gdy muszą zrywać trawę pod rabaty, dlatego warto nie siać tam gdzie planujesz rabaty, tarasy, ścieżki, warzywnik, kompostownik, huśtawkę itp., czyli przed sianiem trawy lepiej mieć układ funkcjonalny już gotowy.
Makao nie pamietam jaki masz kompostownik, ale może rozważyć przywiezienie obornika i danie go do kompostownika i wybranie wraz z kompostem we właściwym czasie?
Są różne plastikowe kompostowniki. Niektóre mają cienkie ścianki. W tych materiał łatwiej wysycha. Inne mają ścianki jakby podwójne i wtedy wysycha mniej.
To czy trzeba dolewać wody czy nie zależy od tyłu zmiennych, że nie ma to pytanie odpowiedzi tak/nie.
Jeżeli resztek kuchennych jest dużo, a materiału suchego mało to wody tam nie potrzeba. Jeżeli jesienią jest tam dużo suchych liści to jesienią woda z pewnością się przyda.
Gdy wrzucam do kompostownika trawę z koszenia to jednocześnie dosypuję trochę suchego materiału, ścinki z jesieni/wiosny, liście. Gdy jeden kompostownik się zapełni, zaczynam zapełniać kolejny, a materiał z tego pełnego po kilku dniach, gdy temperatura w nim spadnie, przerzucam do pustego kompostownika.
Olu, na forum jest osobny wątek poświęcony kompostowaniu. Może tam znajdziesz wskazówki, jak korzystać z plastikowego kompostownika.
A dlaczego nie macie normalnego kompostownika? Przecież on nie zabiera dużo miejsca, jest bardzo wygodny w użytkowaniu, no i dostarcza gotowe, najbardziej wartościowe i przyswajalne jedzonko dla roślin.
Nasz kompostownik zrobiliśmy w kilka godzin. Ma wymiary 200 cm x 200 cm, usytuowany jest w rogu działki. Od strony ogrodu osłonięty jest pergolą, na której rośnie minikiwi. Na nasze potrzeby ta wielkość kompostownika jest idealna (działka 440 m2).
Głównymi lokatorami kompostownika są dżdżownice, również kalifornijskie.
Kupiliśmy je parę lat temu, bez problemu przeżywają zimy (kilka ostatnich lat zimy były stosunkowo ciepłe, może dlatego nie giną?)
Dobre jedzenie jest podstawą zdrowia i wigoru, także roślin. Moim zdaniem, kompostownik to jeden z najważniejszych elementów ogrodu
Pięknie piszesz o tym karmieniu kompostu. Kupiliśmy taki zamykany, plastikowy kompostownik. W nim raczej zachodzą nieco inne procesy. Nie wiem za bardzo jak o niego dbać. Nic tam nie mieszam. Wrzucam też resztki warzyw z kuchni. Czy w takim trzeba dolewać wodę, czy raczej nie? Czy ktoś może doradzić?
Lidka - ja bym jej i kilograma bananów nie żałowała Oby tylko miało pomóc
Ewcia - skoro uważasz, że banana szkoda to co? Ona kaput??? Nic z niej nie będzie? To zielone to dla zmyły? Masz pomysł czemu tak się stało?
Asia-Rojo - zaraz priv wyślę. Rozpoczęłam dyskusję na allegro, zobaczymy. Tania nie była. Ale pozostałe róże kupowane w tym samym czasie - bez zastrzeżeń.
Kasia PrawieBory - szczerze mówiąc sikający sąsiad z zakresie jego problemów z prostatą mnie raczej bawi niż martwi (w końcu to ta krótsza z dwóch czynności fizjologicznych związanych z wydalaniem ) Podpada niestety też innymi swoimi zachowaniami, ale szczęśliwie rzadko przyjeżdża
Judith - sorki, ale się uśmiałam Myślę, że nie doceniłaś kultury człowieka, który wiedział, że "w towarzystwie" nieładnie mocz oddawać, więc się oddalał
No i podobno kompostownik warto podlewać, panowie - do boju
Rumianko - dziękuję Ja mam wrażenie, że nic się nie zmieniło
Kompostownik mam, ale ten domowy kompost dawalam głównie pod warzywa,jedynie male porcyjki mieszalam wlasnie z obornikiem i ziemią uniwersalną do dołków, tak jak pisałaś. No, poza różanecznikami , bo dla nich byl mix kory torfu i trochę obornika. Wczoraj przywiezlismy z łódzkiej kompostowni 900kg kompostu (wiecej sie nie zmiescilo nad czym ubolewam) który wymieszam z tym piaskiem.
Ph nie badałam-nie licząc badania marketowym ph-mierzem, który mialam wrazenie w każdej glebie pokazywał wartość obojetną wiec zwatpiłam w wiarygodność tego ustrojstwa:/
Nocki zarywam wertując ogrodowisko, zachwycając się i ucząc jednocześnie.
Z pewnością przeczytam wskazane profile ogrodowe-dobrze że jutro sobota, to moge bardziej zarwać noc)
Pod cisy, różaneczniki, tawuly szare i sosny wsypywalam trochę mikoryzy z Biopon, ale tutaj trafilam gdzieś na informację o fosforze jako super skladniku podczas ukorzeniania. Rozgladalam sie dzisiaj w centrum ogrodniczym za czyms co chociaz będzie mialo większą zawartość fosforu, ale niestety. Wy tez suplementujecie fosfor podczas sadzenia?
To świetnie się składa, bo właśnie posadziłam dwie sztuki tej odmiany przy murku. W tamtym roku mi tato przyniosł do spróbowania - pycha! Szybko rośnie?
Ja to chyba jakieś korzenie ludzi z północy mam, bo taka pogoda mnie wykańcza. Małżonek się wygrzewa w takim słońcu niczym kot, nawet cośtam grzebie w ziemi, a ja robię wewnątrz. Zaczynam działać dopiero jak temperatury są znośniejsze.
U mnie dzisiaj 32 st. w cieniu. Leżę, przeglądam O. i pływam. A więc same przyjemności
Wczoraj zrobiłam zdjęcia mini kiwi. Mam odmianę 'Issai'. Ponoć to jedyna dostępna w Polsce odmiana obupłciowa. Kiedyś czytałam, że jednak lepiej posadzić 2, 3 pnącza, aby doszło do zapylenia pyłkiem z innego krzewu.
Posadziłam parę lat temu tylko jedną sztukę (na pergoli, która ogradza kompostownik). Rośnie pięknie i obficie owocuje. Jeśli ktoś chce mieć zdrowiuteńkie pnącze z pysznymi owockami, to gorąco polecam 'Issai'.
Eh, jak ja Ciebie rozumiem Też czuję zniechęcenie i też kurier raz w tygodniu I latanie jak nie z konewkami, to z wężem, jak nie z wężem to z michałkiem, którego trzeba przestawiać
I myśl, że trzeba chwycić za grabie bo igły z sosen leżą i leżą...
Zniechęcenie mnie trzyma od czerwcowego przymrozku. Coraz mniejsze bo rośliny, które przemarzły, w większości jednak odbijają. Marne są ale żyją. Może przed końcem lata i ja dojdę do formy?
Dużo mam po zimie pustych miejsc na rabatach-dramatach - czyli mus uzupełnić
Brak deszczu - to kolejna sprawa. Zaczęłam zaznaczać w kalendarzu kiedy coś z nieba poleciało, bo wiadomo, przez upływ czasu () - nie ogarniam. Wychodzi na to, że od połowy czerwca czasem coś popada, ale marne to "coś". Pod drzewami sucho jak diabli. Małżonek jakieś linie kroplujące zakłada dla pęcherznic wzdłuż płotu, nie takie zwykłe ale takie z punktowym podlewaniem. Nawet się nie dopytuję o co chodzi, ale się zgadzam, że żywopłot ma powstać wysoki i szybko, "teraz, zaraz, już", tym bardziej, że budowa za płotem kolejna... Linia = mniej czasu na stanie z wężem
Czuję zniechęcenie… Jest tak potwornie sucho, ze zajmowanie się ogrodem sprowadza się do podlewania… Niemal na nic innego nie ma sił ni czasu… Okrutnie to frustrujace…
Jednego dnia cześć ogrodu, drugiego kolejna, trzeciego trzecia itd… I tak w kółeczko… Wszędzie pełno opadniętych wysuszonych liści dębów…
Żeby się pocieszyć kupuję kompulsywnie jeżówki . Nabyłam też cudnej urody cisy repandens w liczbie sztuk 3 na Pissardiową i trzmielinę na pniu w miejsce wyrzuconej na kompostownik Hakuro. Posadziłam. Będę mieć więcej do podlewania .
Ania
bardzo fajny plan na tą kwietną łąkę między owocowymi ,żeby sobie ułatwić prace ( ja tak też robiłam w niektórych miejscach )i kilka osób mi znanych osobiście też
jak chcesz skorzystać -to grubo kartony prosto na trawę i na nie syp skoszoną trawę ,chwasty z pielenia i wszystkie ścinki ogrodowe -taki niby kompostownik ...i możesz przykryć na wierzchu czymś -albo słomą, trocinami ,zrębkami ,albo agro ,albo czym tam masz i do wiosny zrobi Ci się fajna ziemia od razu do sadzenia
ja tak właśnie od wczesnej wiosny przygotowuję sobie przedpłocie do zrobienia -na razie nie wygląda to jakoś specjalnie ,ale mam tyle roboty innej ,że staram się nie patrzeć tam za często
Ślicznie masz w ogrodzie Liliowce Citrine i Crimson Pirate bardzo mi się podobają