Nie tylko do Red Barona i jeżówek-Finka poleciła mi to do wszystkich kwitnących-a że u mnie poza jeżówkami i szałwią narazie nie ma wiele kwitnących-to podlewam jeżówki
Drzewo...nawet już na szybko ułożyliśmy. Ma być jeszcze daszek i druga strona demontowalna-ale to pewnie za sto lat.
Tak to wygląda na chwilę obecną.
O spotkanie się szykuje, jeszcze nic nie wiem. W dodatku zaczęliśmy podjazd, podbudowa jest zrobiona a znajomy kładzie nam po pracy i tylko w wekendy. Kolejny etap po 10tym. Nasionka łubinu mam pod dostatkiem Będziemy w kontakcie także bliżej tego terminu dam znać.
Hortensji ogrodowych niem mam i nie mam z nimi doświadczenia. Troche się boję bo u mnie sama patelnia i mogłaby się przypalić. Na przed ogródek bo tam będę miała kawałek cienia, planuję zakupić Phantoma.
Wiesz ja też muszę trochę pokombinować, nie ma lekko, ale sprytu mi nie brakuje, więc sobie radzę. Ogródek to tylko i wyłącznie moja inwencja twórcza. Czasem syn mi coś wykopie jak okazuje się, że trzeba większej siły no i trawnik skosi.
Mirella tujki są posadzone kawałek dalej tworzą szpaler. Za płotem sąsiadka ma posadzone drzewka owocowe a u mnie iglaki tylko są jeszcze małe. Będą tworzyły taki zakątek. W zakątku rosną dwa serby, dwa świerki pospolite, perukowiec, berberys oraz świerk kłujący z budleją.
Zamawiałam lilie w czwartek, albo w piątek. Następnego dnia już nie było promocji. Masz może też ciekawe źródło zakupu jeżówek? Ja sobie trochę wysiałam , mam małe sadzonki, ale przydałyby mi się w kolorze żółtym i pomarańczowym. Będę też polować na tulipany w Biedronce, tylko czy uda mi się upilnować dostawy. Ze względu na chorobę rzadko gdzieś się wybieram, a mieszkam na wsi, więc jak by ktoś czytający dał znać byłoby miło. Za miłe słowa dziękuję.
Dziękuję za pochwały. Powoli realizuję swój plan. Z hortensji jestem bardzo zadowolona. Osiągnęły docelową wysokość czyli doszły do parapetu.
Pgassus oczywiście rozrasta się. Myślę, ze w połowie sierpnia będzie miał swój pokaz. Posadziłam szpaler przy płocie. Zdjęcia z tygodnia gdy było szaro i buro a deszcz siąpił bez przerwy.
Ja żałuję, że nie dosadziłam wiosną. Przynajmniej jak nie w tym sezonie to w przyszłym roku miałabym rozrośnięte nowe krzaczki. Mam zdecydowanie za mało jeżówek.