Rolnicy dzisiaj to światli ludzie.....i wiedzą co robią, łącznie z rozpoznawalnością patogenów na własnych uparwach, o ewidencji nie wspomnę, bo oczywista
Wiem co piszę, bom rolniczka.....z dziada pradziada i po szkołach
Przepraszam Marzenko, ale musiałam odpowiedzieć na tą wypowiedź
Pozdrawiam
No to po koleji:
co do mejsca to była Istria dokładnie Porec od strony Włoch.
ad 1) ja milina mam na froncie - zobaczysz - jest fantastyczny! kwitnie bardzo długo właściwie od lipca do jesieni, u mnie nie przemarza a rozłogów nie ma bo gośnie w donicy (bez dna) między blaszanymi garażami. Mam go już ok 6 lat. Glicynia zas to wariat - poczekaj jak Ci pokaże jaka jest u mnie inwazyjna, wojnę na sekator mam co 1 m-c!
ad 2) Czyżby lekarz z zawodu czy doświadczenia z autopsji? U mnie to trudna sprawa, napsociłam w młodości i to nie jeden raz...
Mogę najwyżej lekko kuśtykać przy Was i tyle, mam nadzieję że będziecie wyrozumiali
ad 3) OOOO jak mi miło, super bo dokładnie wiem gdzie chciałam je wsadzić
A te pytania to na pewno tylko do właścicieli przydmowych ogrodów winny być kierowane? Twoim zdaniem rolnicy robią przeglądy opryskiwaczy i znają się bezbłęcnie na objawach chorób ?
A ewidencjonowanie mnie zabiło. Już to widzę
super fotki ...Chorwcja chyba każdemu się podoba. w jakim miejscu byliście ?
i kolejne tematy to omówienia zapisze to nie ucieknie
1. milin - MałaMi ostatnio pisała ze już by go nie psadziła...w chworwacji sie sprawdza bo tam jest cieplej i kwitnie zdecydowanie obficiej i duzej niz u nas. Tess pisała ze rozlagi po kilku latach ma od milina na 4-6m ...ja mojego oddaje Kondziowi - jemu akurat spsuje do kurnika ...bo jak rozłogi wypuści to na trawnik albo na nieużytki sasiada.
jak już to sugeruje wisterię posadzić ale ona też ekpansywna i może porozsadzać co nieco.
2. kregosłup - o tym musimy porozmawiać
3. jezówki białe ...tak przydadzą ci się ...myśl już sobie ze takie już masz tylko chwilowo u mnie podziwiasz
No jeśli tak, to trzeba myśleć nad zasłonięciem tej ściany budynku od sąsiada i aranżować tą część działki bez sosen.
Ale już widzę, jaka się tam szykuje "rozpierducha" (sorki za wyrażenie ) jak zaczniecie wyrywać te sosny - praktycznie cała ta część działki to będzie demolka.
Edyta własnie, po tej wichurze jestem pewna ze muszę isc po pozwolenie i je wyciać, myslałam , ze polecą jak zapałki,niewiem czy nie sa nadłamane,musimy posprawdzac bo bojam sie gdy dzieciaki pod nimi latają, żeby coś nie spadło
Tess- własnie Ci miałam pisac o tych sosnać , że nie ma juz co dumac nad nimi u mnie
Wodzę, że dylematy trawnikowe trwają Pronuję Ci zastosować rady Toszki, Tess i Waldka, to świetni doradcy !
Na chwasty jest tyle innych sposobów po co od razu sięgać po chemię ? Sama staram się używać jej jak najmniej bo to działanie ze szkodą dla środowiska w którym sami żyjemy.
Przy pieleniu się odstresowuję powodzenia
Oj Ewela, mam nadzieję, że uda Ci się odpocząć choć trochę w ten weekend.
Na razie z mat wiklinowych zrezygnowałam. Trochę drogo ta przyjemność wychodziła. Bluszcz dobry pomysł Bardzo mi się podoba.
Wszyscy mówią o nawożeniu. Wezmę się za to sumiennie na wiosnę. Bo nie wiem czy teraz młode roślinki też się nawozi?
Macham
Co do mat wiklinowych to fajnie wyglądają i efekt natychmiastowy Ale za kilka lat zniszczą się od deszczu, pogody itp.i je wywalisz :/
Może faktycznie tak jak sugeruje Tess-zainwestuj w rośliny. Może bluszcze hedera? Jest zimozielony. Chociaż u mnie czekałam i dopiero w 3.roku zaczął dobrze sobie radzić. Ale to dlatego, że przeczytałam na "O", że trzeba go zasilić
Nie zdawałam sobie sprawy, że rośliny też bywają głodne
Dobrze, że dzisiaj piątek, piąteczek, piątunio....
Tess przeczytałam o gazetach i trawie. A jak to wygląda na rabacie? Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Czy to jest ładne, czy chodzi tylko o to żeby chwasty nie rosły?
Czy podczas wiatru to się nie rozwiewa po ogrodzie?
Ja nigdzie nie rozkładałam maty. Kupiona stoi w garażu. Na rabatach żwirowych chwasty wyrywam na kolanach i czekam,aż rośliny się rozrosną.
Na rabacie bylinowej nie chcę sypać kamyczkami, więc póki rośliny się nie rozrosną to też wyrywam chwasty.
Może bym tam zrobiła z tymi gazetami?
Teresko, niby widziałam wcześniej u Ciebie te zdjęcia ale dopiero teraz mając u siebie zawilce jestem w stanie wyobrazić sobie jakie naprawdę rozmiary osiągają Czuję, że będę musiała poszerzyć rabatkę by przesadzić je przed cyprysy a nie pomiędzy. Pytałam już pewnie ale nie zanotowałam jaką Ty masz odmianę ?
Też nie wiem czy wrotycz zabija czy nie....ale po laniu wywarem, dorosłych było mniej. Jak nie będzie dorosłych, to nie będzie larw Tak sobie tłumaczę
Pszczoły co wyjada liście róż jeszcze u siebie nie widziałam.
A liście mam poobgryzane tylko na Fairy i to na młodych listkach, więc nie wiem czy to pszczoła, czy opuchlak.....czy jeszcze inna gadzina
Uwielbiają trzmieline, laurowisnie, zurawki, rh, hortensje, bergenie. Nie gardzą u mnie rozami...ich wżery sa bardzo charakterystyczne, nierówne, nie mozna po ulic z czyms innym. Po tym wiem ze sa, bo nocami na nie nie poluje. Ale ostanio juz w biały dzien wyłaża czyli jest ich bardzo duzo.
Juzia dobrze ze mi przypomniałaś ze mam sproszkowane ziele wrotyczu, zalałam woda, zagotuję i wieczorem poleje. Na poczatku sieprnia znow zastosuje nicienie...wczoraj utłukłam klapnięte wilki okaz na mojej rynnie, wygrzewal sie wieczorem... Nie przeszkadzaja mi ich wżery w lisciach ale larwami nie odpuszcze. A jedne dorosły osobnik to 500 larw....ja juz nie panikuje na mysl o opuchlakach, po prostu wiem, ze trzeba z nimi systematycznie walczyc to orzynajmniej mi rosliny nie wypadają. Najgorsze jest to ze kazdego roku inna czesc działki sobie upodobają... Czyli cały ogród trzeba zlewać.
Ja czytałam ze wrotycz poraza komórki nerwowe larw ..... I je zabija, wiec juz nic nie rozumie z tego co pisała Tess
Ps. Mam powrót inwazji pszczoły co mi wygryza kolka w rózach i wije sobie gniazdo z ich lisci.... Myslalam ze robi to tylko w maju/czerwcu...
Tess - no zrobię jej fotę, bo jest w opłakanym stanie
Przemku - Amanogawy mają się bardzo dobrze, mają co prawda delikatną chlorozę na liściach, ale to już od dawna i podejrzewam, że to mszyce. Nie przypaliło ich ani odrobinkę, ale dwie sadziłam z gołym korzeniem na jesieni 2013 r. a trzecią później chyba wiosną, ale z doniczki. Lej wodę może rzadziej a więcej? Widzę, że rośliny wtedy lepiej znoszą upały, bo nie są też pobudzane do intenstywnego wzrostu. Myślę, że to kwestia, że jeszcze nie jest dobrze ukorzeniona.
Niemożliwe, że chcesz takiego cisa wyciąć. Niemożliwe. No nie wierzę po prostu.
Masz najpiękniejszy okaz dojrzałego cisa, jaki widziałam.
Zostaw go. Lecą z niego igły, bo pewnie ma za sucho, skoro nie podlewasz. Można go podsadzić hakonechohla zółtą, dać taki kołnierz, i będzie świetnie. Albo otoczyć żwirkiem, będzie się cudownie kontrastował swoją ciemną zielenią. Trochę ciecia i zrobisz z niego znak rozpoznawczy Twojego ogrodu.
Chyba nie będą jednak Skoro mają 20 lat i wys. 2 metry, tzn. chyba, że masz odmianę/gatunek, który wyżej nie rośnie.
Poza tym zdaje mi się, że 2 metrowy żywopłot jest wystarczający.
Toszka, co za cis rośnie 2 metry tylko?