Podsypałaś różę sodą? No, różne sposoby zwalczania mrówek ludzie polecają (na grupach ogrodowych na fb naczytałam się różnych głupot ), ale żeby je stosować, to nie
Poszukam w Twoim wątku tej Cinco de Mayo
Prawda? Też się nie poznaję. Ośmieliły mnie Pashminy, które wprawdzie już rosną u mnie kilka lat, ale za to jak rosną!
Mam patelnię w ogródku "pod A" (ogródek po Babci Danusi), więc pomyślałam, że to idealne miejsce dla róż.
Dziękować Mam nadzieję, że będą ładnie rosły. Ale żadnej z nich dotychczas nie miałam, więc zobaczymy.
No właśnie podobają mi się żółte i morelowe, ślinię się do wszystkich inspiracji z różami w tych kolorach, ale jak będą się u mnie komponować - zobaczymy. Nie powinnam sadzić róż do donic, bo to dodatkowy kłopot (nie mam donic stałych), ale co tam, jeszcze mogę trochę ogrodowo pofikać
No cóż, żal mi bardzo tych moich dużych tuj, do to już drzewa duże były, cień dawały. Ale takie jest obecnie życie ogrodnika - nigdy nie wiadomo, jaka plaga egipska nadejdzie
O róży Wspomnienie lata Rojewskiego usłyszałam najpierw na Ogrodowisku. Obejrzałam na stronach sprzedawców, spodobała mi się. Ale urzekła (i przekonała) mnie dopiero obejrzana na filmiku. Generalnie polecam filmy Pana Grzegorza Hyżego - pokazuje róże na żywo, widać, jak róża wygląda w realu (całe krzaczki, a nie jak na zdjęciu jeden kwiat czy jedna kiść). I uczciwie mówi, jeśli dana róża ma jakieś słabe strony (np. źle znosi nadmiar deszczu).
No obśmiałam się nieźle czytając twój wpis.
Ale nie martw się, ja zupełnie nie ogarniam nie tylko innych wątków ale nawet swojego. Różne informacje mogą umknąć. Poza tym może trafi ci się silna sadzonka i będzie wyjątek potwierdzający regułę
No gdybym bardziej wnikliwie czytała Twój wątek, to pewnie bym Minervy nie kupiła.
A i przyznaję, że to Twój ogród mnie do róż zachęcił - bo skoro w cieniu u April rosną róże, to i u mnie dadzą radę
Ot, stary a durny ogrodnik
Marie Curie - morelowa, pachnąca goździkami. Polecana do donic,
Minerva (Visancar) - fioletowa miniatura,
Hansestadt Rostock - żółto - morelowo - bursztynowa niewysoka rabatówka, którą od dawna chciałam mieć i ją już dwa lat temu kupiłam, tylko zamiast niej dostałam różowe nie wiadomo co
Theodor Fontne Rose - ciemnopomarańczowa,
Aspirin Rose - biała okrywowa,
Lady of shalott – pomarańczowa,
Cinco de Mayo – ceglasty pomarańcz, pojedyncza,
Easy Does It (Harpageant) - pomarańczowa,
oraz Heidetraum - ciemny róż.
Oczywiście na pierwszy rzut oka widać, że zainspirowałam się rózanką Margerytki (pomarańcze ).
No a Heidetraum to wiadomo - róże Judith, polecone przez Andę. Poczytałam o niej, filmiki obejrzałam i musiałam ją mieć. Nadaje się do cienia (półcienia?), więc może da radę w iejscu które dla niej zaplanowałam.
Najgorsze jest to, że mam już mini listę kolejnych
i musze się mooooocno pilnować, żeby ich nie kupić tej wiosny (jesienią dopiero, jak te wszystkie posadzę)
O ból głowy
Bo teraz myślę i myślę, gdzie ja je wszystkie posadzę.
Kilka wsadzę do donic, w ramach eksperymentu. Choć i tak jesienią trzeba będzie je albo zadołować w donicach, albo wysadzić na rabaty, bo nie mam gdzie ich przechować. W piwnicy ledwo mieszczą się donice z agapantami.
Napiszę u siebie, co kupiłam, dla pamięci.
Novalis i mnie skusiła, rośnie już drugi rok. Piękne ma kwiaty, ale nie wiem jak ją ciąć, żeby niższa była. Wiosną przycięłam krótko, a ona chyba z 1,5 metra urosła. Trzy wysokaśnie badyle stały.
Nie wiem, może wszystkie młode róże tak mają, bo podobnie wybujały też róże Jazz. I te różowe pomyłki. A Artemis jesienią to miał ze 2,5 metra długie pędy.
Teresa, przechwaliłaś mnie Może i od razu na urok zakupów nie zareagowałam ale po głębokich przemyśleniach zamówiłam trzy róże Ale tylko dlatego że je planowałam kupić od dwóch lat. Novalis i Nautica. Novalis miałam już dwie i bardzo mi się podobały ale uśmierciłam. Teraz mam trzy miesiące na wymyślenie dla nich lepszej miejscówki No cóż, trzeba czymś zająć myśli
Ola-Ginger - Kaszuby to samo piękno, ale posiadanie tu ogrodu to hardcore
Lidka - powera od bratnich dusz ogrodowych nigdy za wiele
Monia - masz rację niestety Ja na przymrozki w maju/czerwcu już jestem psychicznie przygotowana, chyba??? Teraz muszę się nastawić psychicznie, że śnieg to nie jest biały słodki puszek ale zniszczenie i złość. Przerobię temat
Jola - kiedy pierwszy raz podjęliśmy decyzję, że zostajemy na zimę na wsi, w domku, bądź co bądź, letniskowym zim nie było Ale od czasu podjęcia przez nas tej decyzji - zimy są, śniegowe Niemniej jednak ten rok i taki wysyp śniegu w dwie doby uważam za lekkie przegięcie
Patrycja - no właśnie, najbliższe oklapnięcie ogrodowe przewiduję po majowo/czerwcowym przymrozku
Kasia-pestka - ja też miejsca zmieniać nie planuję Sosny tu były przede mną, pokochałam je i dlatego też we mnie tyle żalu, że łamią się jak zapałki Metody japońskie - świetne Ale ja mMusiałabym kupić wszystkie okoliczne działki i postawić jeden wielki wigwam
Gosia - u nas głównie mokre opady, taki mamy klimat
U mnie też bywają dni bez ptaków. Generalnie mało drobnych ptaków jest w okolicy. Pewnie dlatego, że drapieżników różnych dużo. Siwe wrony w dużej ilości, sroki, sójki, koty bezpańskie...
No to twarda jesteś Zazdraszczam, bo ja miękiszon jestem
Dalie już przerabiałam (ślimaki je zżarły do cna), piwonie mam w nadmiarze (choć nie w odmianach pożądanych na forum) - więc tu dałam radę. Ale przy różach pooooooooooopłynęłam....
Tess, dzięki za dobre chęci. Jednakowoż mogę wykopki czynić jedynie sama. Taki warunek .
Wiader mam sporo, tata zgromadził mi też dużo kartonów po owocach. Sporo roślin wrzucałam też luzem na przyczepę, bo wielki i ciężki bryły. Taki miskant czy rozplenica same nie wyskoczą.
Odetta tego bez siatki nie znam, nie mam porównania, ale na pewno oba są najpiękniejsze .
Dzięki. 4 koty dwa duże psy z czego jeden częściowo dostaje suchą karmę, a drugi w połowie ma gotowane. Puszek, batonów dużo u nas idzie. Nie mam konta na Allegro z różnych przyczyn, więc płacić musiałabym za każdą wysyłkę przy zamawianiu dwa razy w tygodniu wydatek robi się spory. Tygodniowej racji nie miałabym gdzie przetrzymać. Lara nie chce jeść suchej karmy wcale. Do tego mięso do gotowania trzeba by gdzieś zamrażać, też nie ma gdzie bo zamrażarka pełna produktów dla nas i dla babci. No niewykonalne w naszym przypadku, dlatego na bieżąco kupujemy.