Beata, suche nie to, że są w dużej liczbie, po prostu się zdarzają i wtedy wiadomo, ze trza je wyciąć.
Moje maja sporo lat, chyba z 10. Ale nigdy jakoś o nie przesadnie nie dbałam, nawożenie, jak mi się przypomniało albo fusy od kawy. Ogólnie mam wrażenie, że są trochę za wysokie i zbyt rzadkie przy tym, a boję się je skrócić

.
Z drugiej strony - niby z jakiego powodu się boję, sytuacja jest przecież taka, ze może być tylko lepiej

.
No. I tym sposobem przekonałam sama siebie do działania. A wszystko dzięki Twoim zdjęciom

.
EDIT: o! siarczan amonu! Zanotowane, będę lać