Też żałuję Takiej zimy jak ubiegła nie pamiętam, pewnie nałożyły się różne czynniki, wcześniejsza, długotrwała susza, brak wystarczającej okrywy śnieżnej, różnice temperatur wczesną wiosną. Tak czy siak, nigdy wcześniej aż tak dużych strat w roślinach nie miałam.
Może późną jesienią, jak się trochę ogarnę zrobię fotograficzne porównania, wtedy będzie wiadomo o czym się tak rozpisuję, bo i sama tego jeszcze w pełni nie ogarniam.
Trudno mi się odnieść do projektu Hiszpana, bo nie wiem o czyim ogrodzie piszesz
Kiedy czytam, co napisałam uśmiecham się. Jak można jechać jednym samochodem w dwóch kierunkach?
Bo napisałam, że jechaliśmy w jednym Ale w naszym przypadku i to jest możliwe
Wiele roślin zmarnowałam, ale z perspektywy czasu głównych zakupów roślinnych nie uważam za chybione. Uwierzysz, że były to wyjazdy zupełnie bez określonego celu. I nagle zobaczyłam coś, co już "widziałam" u mnie. Bywało też, że kupiłam a potem szukałam miejsca. Istnieje opinia, że bez planu się nie da. Nie mogę wszystkiego zaplanować w obliczu pojawiania się na rynku czegoś nowego lub poznawania nowych roślin
Pierwsza moja kolkwicja daje radę na górce, w czystej glinie. Potraktowałam ją jako roślinę tła.
Co do ostatniego zdania: też nie jestem pewna. Pojawiła się myśl o nowej lokalizacji.