Też żałuję Takiej zimy jak ubiegła nie pamiętam, pewnie nałożyły się różne czynniki, wcześniejsza, długotrwała susza, brak wystarczającej okrywy śnieżnej, różnice temperatur wczesną wiosną. Tak czy siak, nigdy wcześniej aż tak dużych strat w roślinach nie miałam.
Może późną jesienią, jak się trochę ogarnę zrobię fotograficzne porównania, wtedy będzie wiadomo o czym się tak rozpisuję, bo i sama tego jeszcze w pełni nie ogarniam.
Trudno mi się odnieść do projektu Hiszpana, bo nie wiem o czyim ogrodzie piszesz
Kiedy czytam, co napisałam uśmiecham się. Jak można jechać jednym samochodem w dwóch kierunkach?
Bo napisałam, że jechaliśmy w jednym Ale w naszym przypadku i to jest możliwe
Wiele roślin zmarnowałam, ale z perspektywy czasu głównych zakupów roślinnych nie uważam za chybione. Uwierzysz, że były to wyjazdy zupełnie bez określonego celu. I nagle zobaczyłam coś, co już "widziałam" u mnie. Bywało też, że kupiłam a potem szukałam miejsca. Istnieje opinia, że bez planu się nie da. Nie mogę wszystkiego zaplanować w obliczu pojawiania się na rynku czegoś nowego lub poznawania nowych roślin
Pierwsza moja kolkwicja daje radę na górce, w czystej glinie. Potraktowałam ją jako roślinę tła.
Co do ostatniego zdania: też nie jestem pewna. Pojawiła się myśl o nowej lokalizacji.
Mam jakieś, niezbyt jasne przeczucie, że jeździłyśmy razem na te szkółkingi Słowo w słowo, jak piszesz Ale to były jednak inne czasy, wracało się z doniczkami wawrzynka główkowatego, przylaszczkami 'w kolorach', storczykami, mekonopsami, co rzadszymi krzewami, za niewielkie pieniądze. Konieczność paszportyzacji roślin wyeliminowała producentów hobbystów. A jest/było ich w naszym regionie bardzo dużo.
Większość roślin w moim ogrodzie sadzona bez planu
Być może mijałyśmy się Trzeba przyznać, że w naszym regionie można się zaopatrzyć w ciekawe rośliny. Jednego dnia potrafiliśmy objechać prawie wszystkie punkty w promieniu 60km.
Jednak wychodzi tu Twoje większe zaawansowanie ogrodnicze. Lista roślin na to wskazuje. Nigdy nie kupiłam wyżej wymienionych. Może oprócz bletilla striata, przy uprawie której poniosłam porażkę
Przylaszczki- tak- w podstawowym kolorze. Pamiętam ich cenę za sadzonkę: 2,50 Posadzone w niesprzyjającym miejscu- dobrze, że dotrwały do dziś i się rozsiewają po jego zmianie. Wtedy polowaliśmy na lilie wodne w kolorach. No i rybki. Byliny rozmnażałam z nasion.
Buki o pokroju płaczącym i cyprysiki nutkajskie były na wokandzie
Niedawno celowymi wyprawami były wyjazdy po dęby Green Pillar (wcześniej ich nie znałam).
Żywopłot berberysowy odmiany Dart's Red Lady był wybrany świadomie.
Znów przynudzam
Ala Ty nie przynudzasz bo ja wizytówkę znalazłam i obejrzałam. Masz dorosły i piękny ogród i szkoda że taki ukryty . Napracowałaś się nad nim latami i nad wizytówką też . Ciekawa jest i piękny ogród pokazuje.
Piwonie są odporne nawet na zalewanie. U mnie powodzią nie raz oberwały, długo w błotku były i nic się im nie działo. Więc tego bym nie podejrzewała. Grzyb możliwy u mnie nie kwitną teraz te na które wepchały się inne rośliny i te które maja za mało światła. Wcale pąków nie zawiązują. Te co miały mega sucho w ubiegłym sezonie w tamie kwitły w tym roku obficie mimo tego. Więc i nie o braki wody chodzi. Najbardziej obstawiam dostęp do słońca.