Podniesione grządki.. ziemia szybciej sie nagrzewa, nadmiar wody odpływa.. a i pielić łatwiej bo są ciut wyżej.
Ewa... na mojej glinie wszytko by utonęło i zgniło po obfitych opadach deszczu. To taka wersja grządek podniesionych, coś jak skrzynie drewniane tylko bez obudowy. Myślałam nawet o skrzyniach, ale ... sama widzisz jaka to trudna ziemia do urobienia i przekopanie łopatą i rozdrobnienie ziemi jest bardzo pracochłonne, a tak przekopuję łopatą byle jak, a potem glebogryzałka idzie do roboty. Łopatą i grabiami sie tworzy "nagrobki" i jeden dzień i wszytko jest przygotowane i zrobione.
Glebogryzałka urobię ziemię sama, a łopatą by mnie śmierć tam zagryzła. Nagrobki wychodzą mi krzywe, ale to nie o to chodzi, warzywom jest wszytko jedno
Podstawowy sprzęt do warzywnika I w szklarni też tym urabiam ziemię, godzina na przekopanie i pół godziny na rozdrobnienie...
Te czereśnie tam są najsmaczniejsze, a wielkie jak truskawki... pychota.
Nawet nie wiesz jak sie cieszę, że Cię poznałam. Jesteś taka jak sobie wyobrażałam... bo jak wyglądasz to wiem z FB Znasz już drogę, wiesz , że prawie po drodze do Rz.... wiec musisz zajechać i musimy nadrobić to, że nie było jak pogadać Chyba już nie masz oporów by zajechać.... a pies.. chyba też już nie taki straszny.. to taki wielki misiek Wielki pieszczoch.. tylko już stary i schorowany. Tyle ludzi było i nawet na nikogo nie zaszczekał I do zdjecia grupowego też przybiegł i nawet próbował wymusić honorowe miejsce...Ale to jego ogród.. i powstał z myślą o nim.. dlatego po rabatach mam prawo chodzić ja i pies
To Secret Affair.. bardzo intensywnie ciemno-różowa. Ta też jest sadzona wiosną Poszła w miejsce Pink Poodla który był trzymany dla Gabrysi od zeszłego roku
Widziałam zmiany u Ciebie, ale nie pamiętam czy zostawiłam ślad czy nie... jestem w niedoczasie po spotkaniu i wszędzie mam zaległości... Rzucam sie jak wesz tu i tam, ale chyba muszę odpuścić i lecieć na bieżąco.. o ile i to jest teraz możliwe na forum.
Danusia na spotkaniu mówiła ile jest wejść na ogrodowisko w miesiącu... liczby imponujące.. i szokujące.. z ciekawości weszłam i sprawdziłam ile było wejść do mojego wątku (cześć pierwsza i druga).... to są prawie 2 miliony!!!!!!!!!!!!!!
Gabrysiu.. w końcu latam z łopatą bez przerwy I dwa lata dla roślin to bardzo dużo... muszą być zmiany i cieszę się, że są na plus Te dwa lata nie są stracone dla ogrodu....
Było mi żal, że nie będzie na spotkaniu starej kadry.... ale może kiedyś..
Błąkał mi sie po głowie pomysł na otwarty zlot.... ale taki, że otwieram ogród, zamykam dom.. i spotkanie jak w parku.... bez zobowiązań dla każdej ze stron... ale ... pewna sytuacja mnie stanowczo do tego zniechęciła. Nie każdemu można zaproponować taką formę spotkania w prywatnym ogrodzie.
A Was zapraszam zawsze .... z Laurką koniecznie Może latem???
Piccolino jest piękna.. i niska MI po zimie kilka wypadło, ale to chyba nei zima tylko ja je zniszczyłam...sadząc cebulki Dokupiłam też w tym roku, bo nei wyobrażam sobie by ich nei było. A te co przetrwały są piękna wielką kępą..ale niską
Deszczowo i radośnie ... też cieszę ie z deszczu, bo był potrzebny na już... Ja już podlewałam ogród..bo było tragicznie. Jechałam tak codziennie po 1/3 ogrodu..a to i tak zajmowało ponad 2 godziny