Strona główna Archiwum Forum Mapa ogrodów O nas Kontakt Sklep


Pokaż wątki Pokaż posty

Ogrodnik mimo woli

asc
P1010155

Dołączył: 13 sty 2012
Skąd: Rzeszów
Posty: 1361
Dodany 22:40, 13 sty 2012 , edytowany o 22:42, 13 sty 2012
Witam wszystkich forumowiczów.
Do tej pory ukradkiem czytałam Wasze wątki. Z braku czasu "na wyrywki". Wybaczcie.
Może to piątek trzynastego nastroił mnie, abym i ja opisała moją przygodę z ogrodem.

Zacznę od tego, że mieszkaliśmy w bloku, mieliśmy kupioną działkę, ale ciągle nie było sprzyjajacych okoliczności, aby pomyśleć o budowie. O ogrodzie nawet nikt nie myślał.

Całe życie marzyłam o psie, ale miał być dopiero jak się wybudujemy. Jednak pies tak jak i dzieci pojawia się w naszym życiu nie zawsze z planami..... W 2002 roku przyganęliśmy psa, którego nikt nie chciał, bo dorosły, bo wielki, bo niegrzeczny, bo nie chiał być przywiązany do łańcucha.... Z psem przyszły obowiązki i długie spacery.... A wraz z nimi myśli, że może jednak wybudować dom dla nas, a dla psa ogród. Mijały lata, myśli te same, tylko czynów było brak. W końcu wiejski pies przyzwyczaił się do życia w bloku
Potem przyszło nieszczęscie i nasz pies zaczął chorowac na stawy (kłopoty ze schodami, a mieszkaliśmy na ostatnim piętrze), pewnego dnia stracił przytomność, okazało się, że to serce. Werdykt weterynarki brzmiał, że kolejnego lata w bloku może nie przeżyć.... Nie wspominam dyskretnie o sąsiedzie, któremu pies zawsze przeszkadzał i o psychopacie co truł psy na osiedlu..... Każdy spacer to horror, czy czegoś nie zjadł.

I od tego nieszczęśliwego momentu uruchomilismy cały zapas energii i funduszy. Zapadła decyzja -Musimy się wybudować!

Teraz codziennie dziękuję mojemu pieskowi co wabi się piszczotliwie Misio, a oficjalnie Everest, że dzięki niemu odkryłam w sobie pasję "ogrodnika".

Dziękuję również "ogrodowisku", bo dzięki czytanym wątkom.....doszłam do wniosku, że nie należę do żadnych dziwaków, a moje kłopoty z ogrodem są problemem nie tylko moim. Popełniane błędy i "szaleństwo w oczach" przy każdej wizycie w sklepie ogrodniczym to jest NORMALNOŚĆ.

Na szczęście mąż mnie wspiera w moim szaleństwie...... a o moim szaleństwie i przygodzie z ogrodnictwem napiszę innym razem....

A to mój Everest....też został ogrodnikiem.

____________________
Ania - Ogrodnik mimo woli
hanka_andrus
Portret14

Dołączył: 20 lis 2010
Skąd: Koszalin
Posty: 7261
Dodany 23:01, 13 sty 2012
Witaj ,wszyscy tu jesteśmy ,,normalnie zakręceni "!
Zakręceni ogrodem,zwierzętami, domowymi cudeńkami z kuchni i salonu!
Zapraszamy i czekamy na historie ogrodui domu na początek! O piesku już napisałaś. Jak się ma misio teraz?
Cieszę się, że ma Ciebie kto wspierać. Pozdrawiam!
____________________
Ogródek Hanusi po zimie
Sebek
Img_5266

Dołączył: 08 lut 2011
Skąd: Beskidy
Posty: 17637
Dodany 23:05, 13 sty 2012
witaj - super historia - a piesio śliczny

Chwal się ogrodem
Elfik
Ela2

Dołączył: 06 lis 2011
Skąd: Gliwice
Posty: 881
Dodany 23:15, 13 sty 2012
Ale ładnie napisałaś... Witaj NORMALNA!, witaj!!!! Jak widać wiele masz do zawdzięczenia swojemu Misiowi-Everestowi...
I żyli dłuuugo, i szczęśliwie...
____________________
Ela - Puste pole z wysepką kwiatową
Gardenarium
P1220391-1

Dołączył: 09 lip 2010
Skąd: Okolice Warszawy
Posty: 19657
Dodany 23:31, 13 sty 2012
Pokazuj jak Misio pracuje w ogrodzie i pokazuj jak najwięcej.

Witamy właścicielkę kolejnego ogrodu i kolejną piękną historię

A Misiaczka koniecznie zamelduj w "czterech łapkach" http://www.ogrodowisko.pl/watek/281-cztery-lapki-nasze-zwierzeta-domowe?page=32
kaisog1
K16

Dołączył: 14 lut 2011
Skąd: Warszawa/Kubusiowo
Posty: 3341
Dodany 23:35, 13 sty 2012
Witaj

Śliczna Wasza historia A szaleństwo w ogrodniczym to faktycznie normalność....
____________________
Pozdrawiam Małgorzata Kubusiowo
alinak
Img_0122

Dołączył: 31 sie 2010
Skąd: okolice Krakowa
Posty: 2065
Dodany 23:41, 13 sty 2012
witaj zakręcona kobieto o wielkim sercu. jeszcze nie słyszałam żeby pies zmotywował do wybudowania domu . ale jest kochany - warto było
____________________
zapraszam do ogrodu u stóp klasztoru- pozdrawiam Alina picasa web albums - alina kumorowska
asc
P1010155

Dołączył: 13 sty 2012
Skąd: Rzeszów
Posty: 1361
Dodany 23:49, 13 sty 2012
Wow. Taka niespodzianka, o tej porze ktoś już przeczytał moje słowa .

Misio o dziwo czuje się świetnie, co prawda leki bierze cały czas.... ale praca w ogrodzie pozwala nam zachować sprawność ciała i umysłu.

Budowę zaczęliśmy 2007 roku...pierwsza cegła 25 maj 2007 i zarośnięte pole:

Budowa szła szybko. Trzeba było pomyśleć o zagospodarowaniu terenu. Na początek kilka większych drzew i krzaków, aby nie mieszkać na pustyni. Jednak z koncepcją na zagospodarowanie nie mogliśmy sobie poradzić. Za radą poradników postanowiłam zamówić projekt ogrodu. Wytyczne były jasne i proste. Ogród bezobsługowy, bo z powodu pracy i tak nikt nie będzie miał czasu na grzebanie w ziemi.

Z przyczyn przyziemskich wykonanie ogrodu wg projektu wzięliśmy na swoje barki.....

Pierwsze wizyty w szkółce spowodawały kolorowy zawrót głowy....... podobało się nam wszystko, Zapanowało też wstrętne chciejstwo na wszystko. Te chciejstwo totalnie skolidowało z projektem...

Z projektu nie zostało się nic....

Ogród bardziej przypomina ogród botaniczny, napstrokacone wszystkiego ile wlezie. Za gęsto, nie w tym miejscu co trzeba. Ale na szczęscie mąż mi kupił super dobre łopaty Koncepcje się zmieniają i z perspektywy czasu może nie jest to śliczne, nie jest to książkowe, ale to jest nasze i własnymi łapkami. Piszę łapkami, bo piesio też pomaga... ogród jest jego jak pisałam na początku. Jedynie mój "wsiowy ogródek" z lekka ogrodziłam, bo tratował rośliny niemiłosietnie ganiając za traktorem sąsiada. Ogrodzenie przeskakuje, bo jest symboliczne, ale wie, że tam mu nie wolno..... wpada tam tylko jak musi i ja nie widzę

Ale nie wszystko na raz...... na razie pierwsza cegła..... i pierwsze rośliny kwiecień 2008 (posadzone w listopadzie 2007) czyli dwa klony, jarzębinka i rząd dużych jodeł basamicznych kupionych okazyjnie :

Jodełki kazano wykopać pewnemu panu w lesie, bo wymieniali rury gazowe..... i nie miał co z nimi zrobić. Bałam się czy przeżyją przeprowadzkę i sadzenie w środku upalnego lata. Z podlewaniem były problemy, bo pomiędzy działką, a mieszkaniem mieliśmy godzinę jadzy autem. Na szczęście jeszcze żyją W zimę bez zimy je podlewamy, nie będzeimy żałować wody za tyle dobrego co dal nas robią.


A na dobranoc pocztek mojego wsiowego ogródka, czyli 2009 rok.
____________________
Ania - Ogrodnik mimo woli
ele2001
Ddaa08867f

Dołączył: 25 lis 2011
Skąd: wlkp.
Posty: 477
Dodany 00:13, 14 sty 2012
Początki są zawsze trudne kiedyś spojrzysz na zdjęcia i ogród, przepełniona dumą, że Ty go stworzyłaś Witam i pozdrawiam
____________________
Przemo - Ogród mały, ale pojemny;)
jotka
Wiosenka

Dołączył: 22 lis 2010
Skąd: Szczecin
Posty: 3031
Dodany 00:22, 14 sty 2012
I ja witam Zaciekawiona czekam na ciąg dalszy
____________________
Jola - pamiętajcie o ogrodach ... ogrodoweimpresjejolki