Widzę Madziu, że jesteś na etapie szukania trawek, jak i ja
Ta dalej, to jest carex phoenix green, ale ją kupiłam w centrum w Olsztynie i żałuję, że tylko 5 szt wzięłam, bo bardzo fajna i kolorystycznie i duża z 4,99! W internecie szukałam, ale nie znalazłam w sprzedaży
Ja już nie będę się zapytowywać kto go tak załatwił i poucinał mu wszystkie korzenie (system korzeniowy jest mniej więcej równy masie zielonej, zwłaszcza w szerz).
Nie będę się też pytać kto mu wypłukał korzenie...
To se ne vrati
Ale zapytam się co mu wrzuciłaś pod korzenie (jaką ziemię, jaki obornik, ile kompostu) i czy zadbałaś, aby cały system korzeniowy został oblepiony ziemią.
Bo tu widzę przede wszystkim problem!
Jeśli zadba się o dołek i tempo przesadzania, to nie ma żadnych problemów ani z wielkością bukszpana, ani z miesiącem.
Wiem, że Marzen ma inne zdanie w tej materii.
Ja, natomiast, mam doświadczenie z pięciokrotnym (!!!) przesadzaniem prawie dwudziestoletnich wiechci u których bryła korzeniowa ważyła ponad 70kg.
Pierwszy raz swoje (dawniej wiechcie)kule nawiozłam dolistnie po 2 latach od przesadzenia. Nie można napędzać do wzrostu masy zielonej jeśli naruszony system korzeniowy nie jest odbudowany. Najnormalniej w świecie korzenie nie są w stanie ani napoić, ani wyżywić całej góry.
Jeśli nic wartościowego nie dałaś pod korzeń to koniecznie musisz to zrobić. Już mu bardziej nie zaszkodzisz.
Najwyżej zrobisz potem z niego bukszpanowe niwaki... albo zaczekasz 2-3 lata, a chłopak odbuduje się ładnie.
____________________
Kto szuka ten znajduje, kto pyta ten dostaje:-)
Wszystkie gęste rośliny mają wewnątrz niezielone liście. Po prostu światło tam nie dochodzi i fotosynteza jest albo utrudniona, albo też niemożliwa.
Strzyżeniem nie tylko nadajemy pożądany pokrój, ale też dopuszczamy światło w głębsze partie. Dlatego strzyżone są wewnątrz zielone, a nie strzyżone suche lub łyse. Najlepszym przykładem są tuje.
____________________
Kto szuka ten znajduje, kto pyta ten dostaje:-)
Chcesz się policytować kto ma więcej na jednej gałązce miseczników?
A tak na poważnie - nie panikuj. Trzeba systematycznie pryskać, by wcelować w moment wychodzenia larw.
Zakup zapas Promanalu (to ten zimowy preparat i najskuteczniejszy), bo własnie się dowiedziałam, że jest wycofywany. Trzeba będzie szukać zamiennika.
____________________
Kto szuka ten znajduje, kto pyta ten dostaje:-)
Co miałaś na myśli pisząc o czymś wartościowym w korzeń???
Podsypałam mu tylko kupnej ziemi, bo sama mam kiepską. Korzenia nie płukałam, wyciągnęłam go delikatnie i wycięłam tylko suche gałęzie z tyłu. Nie nawoziłam teraz...
bo wcześniej chyba przesadziłam z tym... nadgorliwość.
To mówisz, żeby wlać mu do ziemi jakiegoś nawozu??? Ani kompostu, ani obornika nie mam!
Zadbałam też, żeby dobrze ziemię ubić przy korzeniach, czego wcześniej na pewno nie zrobiłam...
Co do Promanolu...ja stosowałam Treol czy to nie podobne środki??? Wydaje mi się, że zadziałał skutecznie. Pryskałam nim wszystko co sie dało, nawet RH i róże , ale wyobraź sobie, że w tym roku, ani 1 mczycy nie miałam na nich, a w tamtym nie mogłam się pozbyć... Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, czy ten środek...
Ale za to doszły mi robale cisowe, przywleczone ze szkółki
Ech ta kupna ziemia... a przynajmniej była czarna-czarna- czy tez czarna-torf?
Żadnej chemii w korzenie! Chociaż kup obornik granulowany. Albo popytaj sąsiadów może ktoś wspomoże cię wiadrem kompostu (za czekoladę lub ciasto na pewno oddadzą).
Mus kompostownik zakładać! A najlepiej z dżdżownicami. Wiesz jaka to oszczędność? Koniec z kupowaniem pseudoziemi. Koniec z kupowaniem nawozów!
Może ktoś w okolicy hoduje konie, albo krowy. Można iść i zapytać się o zleżakowany, stary obornik (wygląda jak torf i nie ma zapachu). To każde pieniądze jest warte.
Trzeba się czasami poświęcić w imię "zielonego"
____________________
Kto szuka ten znajduje, kto pyta ten dostaje:-)
Jest taki doskonały sposób aby upewnić się czy dobrze podsypaliśmy korzenie (zwłaszcza od dołu). Po posadzeniu i podlaniu bierzemy gruby kij i w odległości jak kończyły się boczne korzenie wbijamy kij pod kątem pod roślinę. Takie dziury robimy naokoło (głęboko!) i nalewamy wody. Po 10-20 minutach wkładamy palce (a i zazwyczaj cała dłoń wchodzi) i upychamy z wyczuciem ziemię. Można uprzednio pogmerać w dziurach kijem. Należy uzupełnić braki. W ten sposób masz gwarancję, że wszelkie kieszenie powietrza zostały wypełnione ziemią, a korzenie nie wiszą w powietrzu. To najczęstszy błąd przy sadzeniu dużych drzew lub krzewów.
____________________
Kto szuka ten znajduje, kto pyta ten dostaje:-)
Toszka, przecież ja mam gdzieś jeszcze pół wiaderka obornika!!! że tez zapomniałam o tym!
Ziemia kupna faktycznie niewiele różni się od tej zwykłej ogrodowej, ta była chyba brązowawa, nie czarna, jakaś z najtańszych, czyli pewnie i mało wartościowa...
To mowisz, żeby go jeszcze raz wykopać i podsypać???
Tego pod ścianą mogłabym spróbować, ale ten w łezce okrągły chyba już nie będę ruszać, podsypię mu obornik granulowany.
A co do kompostownika, to już dawno truję mojemu eMowi, żeby załatwił mi u stolarza jakąś skrzynię, sam oczywiście tego nie zrobi... Ale chyba sama muszę wziąć sprawy w swoje ręce!