Wczoraj chwilę. Mokro bardzo. Śnieg w resztkach północnych.
muchę i motyla widziałam i cieszyłam się na ich widok.
Jeszcze trochę i nasze boćki przyleca . To zawsze duuzo radości.
Wiosna puka...a ja czuję się jakbym w zimie siedziała wszystko mam do tyłu
Ale te pozytywne wieści z syna noga sprawiają lżejszy oddech i jakąś nadzieją napawają.
Monis...teoretycznie to wiem. Ale tak długo i różnymi komplikacjami to się ciągnęło ,że stałam się mniej optymistyczna ...
A jeszcze inne rzeczy dochodzą jak to w życiu .
Ale nadzieje mam. Bez niej trudno na to patrzeć.
Dobrze,że wiosna u progu...i dużo zajęć. .i zmachania fizycznego będzie.
Asiu na przedwiośniu to każdy zielony rosnący listek bardzo cieszy.
Czy to wystający z ziemi czy to na pojawiający gałązkach krzewów czy drzewie .A potem kwiaty i kolory .ummm
Motylki to zawsze mnie cieszą.
A muchy to chyba tylko na przedwiośniu.
Później tych natretow to człowiek ma dość.
A i ptaszki już tak pięknie śpiewają.
Czekam jeszcze na moje boćki na Debowym. Wtedy wiosna pelniejsza i milsza praca w ogrodzie jak je widzę i słyszę ten charakterystyczny klekot.
WIOSNA to często zgina nas na kolana; żeby lepiej coś zobaczyć i bardziej móc się cieszyć.
Do wachania to jeszcze trochę. ..trochę i będzie nam się buzia śmiała.
I inhalacje wiosenne w pełni będą .
Podziwialam twoją szafkę. .Światnie wyszła .