Asiu, Izo, Jolu i Ewo gratulacje przyjęte...dziękować, dziękować, dziękować...
Ubieram się jak należy, boję się tych paskudnych nawrotów kaszlu i nosowych dolegliwości.
Ostatniej nocy popadał deszczyczek, bo trudno go nazwać deszczem i hiacynty od razu rozkwitły na maksa, no i magnolia rozpuściła wszystkie pąki.
Ręce rwą sie do roboty, ale to co było do zrobienia jest zrobione. Zostało jedynie pozbierać kamyki, które kret wywalił spod ziemi na trawnik, no i czekać aż wszystko się zazieleni. Pozróweczki zostawiam.