Pani z Gminy przyjechała, bardzo przyjemna, opanowana, konkretna osoba. Z Nią sprawa poszła szybko, łatwo i sprawnie. Natomiast o sąsiadach tego powiedzieć się nie da. Zero opanowania, żądania i roszczenia z kosmosu. Wymyślili np. że mam wyciąć wszystkie drzewa które rosną nad rowem. No już się rozpędziłam, ze ktoś mi będzie dyktował co mam wyciąć na swojej działce. Gryzie Ich, że nasz rów jest obłożony ażurem i płytami. Ich zaczęło zalewać odkąd my jesteśmy właścicielami gruntu, ale, że dwa lata wcześniej nim nam babcia przekazała i było pole orne po całości pływali w domu po same okna to nie pamiętają. Odniosłam wrażenie, że to zazdrość Nimi zawładnęła. Tylko czego nam zazdroszczą? Tej ciężkiej roboty żeby było względnie ładnie? Do jutra rana mają zdecydować czy wyrażą zgodę. Jak nie to Gmina zagroziła, że zgłosi sprawę do Wód Polskich. Tak, że dalsze trzymanie kciuków nadal wskazane, bo nie uśmiecha mi się jeszcze po urzędach z nimi chandryczyć. Co za ludzie.
Tłumaczy Im kobieta, że mają okazję mieć zrobione za darmo na koszt Gminy, a obowiązek dbania spoczywa na Nich nie na Gminie, że to dla Ich dobra bo rów więcej wody przyjmie, która szybciej odpłynie jak będzie drożny. No nic nie dociera....
Oglądam właśnie, po raz kolejny serial "Ranczo" - osobiście uważam, że jeden z najlepszych polskich seriali obyczajowych.
To o czym piszesz - to jakby skrót jednego z odcinków, które nie zostały nakręcone
Nie mają problemu z przejazdem koparki bo to pole orne, ale nie wyrazili do wczoraj zgody na pogłębienie przez koparkę z Gminy fragmentu rowu przechodzącego przez to pole.
To prawda. Przeraża mnie taka agresja i zawiść jaką wczoraj widziałam. Wychodzi na to pomiędzy wierszami, ze mają żal, ze ogrodziłam działki i nie mogą już przez nie jeździć w pole. Przyzwyczaili Się, ze babcia pozwalała po swoim podwórku jeździć i wg Nich tak powinno zostać, a teraz Ja jestem winna wszystkich "nieszczęść", które Ich spotkały. Gwoli ścisłości zaznaczam, że nie miałam w działce w KSW żadnych użyteczności wieczystych zapisanych.
Internet chyba tak wpływa na ludzi, ze jeden dla drugiego wilkiem teraz.... To co dzieje się w sieci zaczyna zbierać żniwo w realu.
Bardzo się kciuki przydadzą Basiu. Myślę, że wieczorem już będzie wiadomo czy koparka przekopie u Nich. Ale spodziewam się, że to nie będzie koniec batalii jaka z nimi przyjdzie toczyć. Takie paskudne charaktery....
Z całej historii wyłania się niestety typowa sytuacja. Masz prawo swoje pole ogrodzić, ale nikt pola nie grodzi, więc przejazd i użytkowanie było dla wszystkich łatwiejsze, jak wszędzie były pola. Chyba też uważają, że skoro masz w rowie płyty, to ogranicza to wsiąkanie wody, czyli “przerzucasz swoją” wodę na ich pola.
Trudna walka, życzę Ci, żeby sąsiedzi zrozumieli, że rów nie jest ich i służy do tego, żeby nie tylko odprowadzać wodę, ale też gromadzić jej nadmiar, a żeby spełniał swoją funkcję, musi być serwisowany.