Skończyłam dzisiaj szarpać ostatnia rabatę z chwastu i całe szczęście bo już mi bark mocno doskwiera Em jeszcze szarpie w tamie. Ja jutro trzeci raz w tym sezonie musze opryskać drogę wjazdową i brać się za plewienie warzywnika i przycinkę żywopłotu grabowo bukowego. Zaczyna mnie to jego cięcie przerażać, a w zasadzie tempo jego wzrostu i przyrostu. Już jest porządnie ukorzeniony, w tym roku wody w ziemi na razie opór, rośnie wszystko jak szalone.
Brnę i brnę w głąb wątku i co widzę wszystko się prawie zrównało w jedną całość. Łąka coraz to większą.
Boże jak te rośliny porosły.
Warzywa ma piękne. Ja już zrezygnowałam takie upały, że nie jestem w stanie zapewnić im warunków do normalnego rozwoju. Byliny podlane przychodzi do końce i wszystko oklapnięte.
Zresztą susza znowu odzywa. Dobrze by było aby u nas też był opór wodny.
Pozdrawiam Sylwia
Eu życzę Wam solidnego deszczu. U nas pewnie wszystko albo ugotuje , albo wysuszy na wiór jak przyjdzie to zapowiadane na trzy dni z rzędu 38 stopni, a wcześniejsze dwa dni 33 stopnie od jutra.... to nie są temperatury do życia.
Sylwia, takie temperatury i u nas zapowiadają, chyba cały kraj będzie się gotować, nie wiadomo jak rośliny chronić?
A mnie Twoje łubiny bardzo się podobają, i nie chciałabym żebyś je ograniczała, czasami te przepisy unii to jakieś wariactwo, od dziecka pamiętam całe łąki czy nieużytki w kwitnących łubinach Nie dajmy się zwariować
Wyglada calkiem dobrze, tylko trzeba dac czas chwastowi na wzrosniecie Ja przyznaje, ze zostawiam niektore, bo podkrecaja mi nasadzenia. Po kwitnieniu usuwam. Co roku wysiewaja sie w innych miejscach. Wyrywam tylko nawlocie, ktore jakims cudem sie przyblakaly. Moze z kora tak jak bodziszki kolankowe
Sylwia, masz duzo dobra, duzo roslin, ladnie i kolorowo. Ja bym nie dala rady tego oporzadzic jakbym nie pracowala a co dopiero przy pracy zawodowej. Bark leczylam od lipca ubieglego roku i ciagle nie jest nadzwyczajnie. Ograniczam prace. I chyba dobrze mam ogrod skomponowany, bo poza koszeniem trawy i nielicznymi wycinankami w sezonie w zasadzie nie mam co robic. Troche wiosna jest ciecia ale nie tyle ile w poprzednich ogrodach. Tam mialam zywoploty z pecherznic, roslo to jak szalone, przycinki 3 razy w sezonie. Nie na moje sily. Teraz choinami sie obstawilam. I jest miodzio. Ty pomysl czy przypadkiem pewnych roslin i nasadzen nie odpuscic. Bo zdrowie moze nie dac rady.
W przypadku niektórych roślin inwazyjnych taka ostrożność jest wskazana, ale uważam, że np. bluszcz pięciolistkowy czy nawłoć są bardziej inwazyjne niż łubin.
Ja najbardziej martwię się roślinami świeżo posadzonymi bo tych mam sporo i większość w łące, gdzie nie jest łatwo każdą odszukać aby podlać. A szkoda by mi było roślin, czasu i roboty, które włożyłam.
Też już dużo odpuszczam i z czasem pewnie będzie trzeba coraz więcej. Np. tama obecnie wygląda jak łąka kwietna, a pierwotnie miałam w niej truskawki. U mnie nie ma wypielonego do gołej ziemi bo nie jestem w stanie, a nawet gdybym była to ta goła ziemia natychmiast siewkami nawłoci się zieleni. Byle było obszarpane na tyle żeby rośliny miały ciut miejsca i było je widać Ostatnio na FB pod jedną z rolek wdałam się w spór bo rolka przekonywała, że jak się ma ogród naturalistyczny obsadzony konkretnymi roślinami to jest w nim niewiele pracy. A to nie prawda, żeby nie powiedzieć wierutne kłamstwo. Każdy ogród żeby wyglądać potrzebuje opieki, a naturalistyczne nawet bym powiedziała najwięcej bo żeby dobry efekt uzyskać nie wystarczy posadzić i zostawić samopas. A laik tak zrozumie jak powiedzieli i potem będzie frustracja zamiast zadowolenia.
Czytam o łubinach, mnie się wydaje że do ekspansywności mu daleko. W moich okolicach rośnie w skupiskach, tylko na ograniczonych przestrzeniach. Zastanawiam się czy nie ma jakichś błędów w tłumaczeniach i czy na pewno chodzi akurat o te rośliny.