Witam ponownie!
Niestety warunki pogodowe ostatnich dni (silne wiatry) pokazały, że moją brzózkę dorenboos coś toczy, ponieważ złamał się jej najdłuższy pęd, osłabiony chorobą. W złamanej części wydrążony jest kanalik średnicy 2-3mm jednak nie ma w nim jaj, ani larw. Natomiast przełam jest koloru brązowo-brunatnego. Obcinałam sekatorem gałązkę tak długo, aż doszłam do wydaje się, czystej części. Bałam się, że drzewko całe jest zainfekowane tym czymś. Obejrzałam pień i przynajmniej gołym okiem nie widać uszkodzeń, dziurek, itd.
Cóż to może być? Jak wyleczyć drzewko? Czym zapobiegać tej chorobie w przyszłości?
Pozdrawia serdecznie
Mazan, nie ukrywam, liczę na Ciebie