A teraz przedogródek mojego syna.
krajobraz zastany….no, raczej nie można tego nazwać eleganckim nieładem
po 3 godzinach walki z chwastami i pierwszych skromnych nasadzeniach, zapadła decyzja o unicestwieniu koszmarnego oczka wodnego
po eksmisji niezliczonej ilości ślimaków, wypędzeniu wszelakiego robactwa i deportacji 4 ogromnych ropuch, oczko wodne wypełnione śmierdzącą cieczą odeszło w niepamięć
jego miejsce zajęły 3 krzaczki Hebe (dalsza metamorfoza przedogródka w bliżej nieokreślonej przyszłości…prawdopodobnie na wiosnę)