Natalka nie lubi tej rabaty. Śmiałki najprawdopodobniej wymieni. Taki już los planisty. Po zimie miałyśmy problem z przesłoną z cisów, która zbrązowiała. Cisy po podlaniu magiczną siłą na start, odżyły.
Za przesłoną z cisów miał być pas warzywnika i kompostownik. Właściciele ten temat odpuścili. Jest tam teraz składowisko różności.
Wczoraj podczas koszenia trawy pokusiłam się o eksperyment. Widziałam coś podobnego u Kasi przy okazji zdjęć z ogrodu Mamy, a także u Brzozowej Agaty - chyba był to pomysł Hani Gruszki? Urządziłam kompostownik na rabacie. Najpierw gruby karton, na to skoszona trawa, bakterie jakie dodaję do kompostownika, resztki kompostowe (miałam akurat sporo liści kapusty i skorupek od jajek) plus wrotycz (skoro działa odstraszająco na różne niechciejstwa), na to obornik przekompostowany, ziemia i jeszcze w najbliższym czasie muszę sypnąć korą. Do wiosny przekompostuje się chyba?
Taki był punkt wyjścia.
To kolejny etap.
Tu już ziemia i wyglądające tu i ówdzie liście kapusty
Zabrakło mi kartonu, rabata będzie zdecydowanie wysunięta do przodu. Taką metodą chyba przygotuję sobie przyszłe rabaty na kolejny rok? Ileż mniej pracy byłoby ze zrywaniem darni...
Witaj Kasiu, miło, że zajrzałaś
planujemy jeszcze zakopanie zbiorników na deszczówkę. Najpierw jednak musimy zakopać rury od GWC, żeby jedno drugiemu nie przeszkadzało.
Kompostownik planuję tam, gdzie planuję z jednego głównego powodu. Tam będzie jeszcze pompa ciepła, tam będzie wyjście do reku. Wydaje mi się, że prościej "odgrodzić" mały obszar i zrobić z niego kącik gospodarski, niż męczyć się z upiększaniem go.
Co do przygotowania gleby, to oczywiście będzie wszystko będzie przekopane. Na razie tylko skorzystałam z błota, żeby wdeptać w nie przekompostowaną korę
Byliśmy tydzień na urlopie. Siły nabrane. Miałam brać się za płot, korzystając z drugiego tygodnia urlopu. Okazało się, że nie zauważyłam pasażera na gapę. Wyszedł mi od kleszcza rumień na nodze. 3 tygodnie antybiotyku i nakaz unikania słońca.
Także prace nad polem przesuwają się w czasie...
Haniu jaki to dobry pomysł z tymi chwastami. Mam kompostownik, ale chwastów nie wyrzucam bije się nasion. Przecież chwasty też pobierają witaminy z ziemi i potrafią dorodne rosnąć. Dlaczego gnojowka z chwastow ma być gorsza niż z mlecza. Właściwie można wczucac wszystkie skrzyp też.
ej, no weź mi jeszcze powiedz, że konno na oklep jeździsz .. Czy jest coś, czego nie umiesz sama? hehe, ja też lubię maszyny i mówię, że pojadę na wszystkim co ma silnik, bo jak wsiadłam na konia, to robił ze mną co chciał..no i wstecznego nie miał
Dziękuję, Mireczko, kompostownik mam z jednej komory, sił na przekładanie nie mam, więc taki pocięty mursz by mi sie przez zimę przerobił, Wszysyko jest względne wg sił, które się ma. U mnie ich jest niewiele, to kombinuje, jak sobie ulżyć.
Dziękuję za odwiedziny i chęć pomocy. Chyba na taką gilotynę, do paneli się zdecyduję.
Hahahaha, piękne
Faktycznie nie da się zbyt często po kompost wychodzić- w pełni to rozumiem
Klonowa będzie wkrótce przepiękna! Jak one Ci urosną i nabiorą masy- będzie czad!
Mogę jeszcze dorzucić rabatę podjazdową, która nie jest w ogóle zaczęta nawet
Kompostownik się rozpada. I dwie skrzynki.
Żywopłocik z cisa czeka na przesadzenie.
Kałuża stoi pusta.
Bukszpany wszystkie do cięcia! I cisy.
No wiesz Kasiu, trochę roboty z tym kompostem mam . Bo mam go w dwóch miejscach.
W tym bliższym niemożliwe jest chwilowe jego wydobycie, bo go zasypałam darnią .
A do tego za bramą (tylną, prowadzącą do lasku) muszę jechać traktorkiem z przyczepką.
1. Biorę klucz od kłódki i męczę się z jej otworzeniem
2. Przejeżdżam na drugą stronę, schodzę, wołam psy, które już się wybrały na spacer ... (3 sztuki mi wyłażą, jedna sztuka jest grzeczna i nie wychodzi).
3. Drę się, bo psy poczuły sarnę, zająca, czy inne zwierzę (ostatnio były dwa łosie)
4. Psy wracają, liczę, czy wszystkie są (raz jednego zostawiłam za bramą ) , zamykam bramę.
5. Wsiadam na traktorek, podjeżdżamy pod kompostownik, ładuję dobroć dla roślinek.
6. Otwieram bramę i powtarzam punkt 2 i 3 oraz 4 .
7. Po drodze ładuję na przyczepkę „czarną” ziemię i mieszam z kompostem .
Gosiu to co wyżej rośnie na ziemi kompostowej. Oprozniakam kompostownik 3 lata temu jak leci nie był specjalnie przerobiony. Za to teraz wszystko się rozłożyło i jest dobra ziemia.
Znowu wiosna dosypie. W tym miejscu jest półcień i to dla roślin dobrze tego lata. W słońcu wszystko pali.
Nawet przesadzone roze w to miejsce szybko się regenerują i kwitną pojedyncze kwiaty.
Jak byś zobaczyła cukinię to dopiero kolosy mi porosły.
Ziemia u mnie taka sobie mam wszystko prawie posadzone na podwyższeniach bo u mnie bywa mokro więc sypalam kompost z ziemia
Antracyt pięknie odbija zieleń, ale też strasznie mocno się nagrzewa i to ciepło oddaje. Kompostownik zgrabnie można przysłonić, moim zdaniem miejsce jest ok (chyba nawet juz to pisałam ). Drewno zawsze można dodać, ale to element dodatkowy. Jak skończycie dom, posadzicie graby, to będziesz wiedziała, gdzie i w jakiej ilości się najlepiej sprawdzi.
Płot jest w granicy, postawiony bez wiedzy i zgodzy poprzedniego właściciela działki.
Będziemy malować to, co jest już po naszej stronie.
Lidka, no właśnie ma nie być widać kompostownika. Ma go załonić żywopłot z grabu (a pewnie za nim urośnie to coś drewnianego postawię).
Co do ściśnięcia, to zgadzam się, że będzie. Chcę wykorzystać do maksimum ten kącik.
Druga połowa działki musi być "pusta". Poza mną i eMem jest jest 3-letnia Chochliczka. Nie chcę jej zabierać miejsca na zabawę.
Fajnie, masz to przejście. U mnie taras będzie właśnie w części "wizytowej" ogrodu, a nie użytkowej.
Twój wątek podoba mi się, ciekawy ogród powstaje
Marta, odpowiem też punktami
ad 2) myślałam, czy nie antracytowy, ale... Antracytowy będzie dach i okna (elewacja biała), szara kostka, szary płot. Boję się, że kolejny odcień szarego to będzie za dużo.
ad 3 i 4) jest możliwe, że nic nie znajdę i postanie coś z drewnem ostateczenie. Na razie będę próbować. Te łuki mnie denerwują, masz do nich całkowitą rację. Może górę drewnem zasłonię?
Bo generalnie drewno jest piękne, ale dużo trzeba o nie dbać. Boję się, że teraz bym nie miała tyle czasu.
Plan na malowanie płotu masz fajny. Sąsiad się zgodził na malowanie?
Co do planu założenia ogrodu wokół domu działki to wszystko pięknie
tylko mi się nie podoba miejsce na kompostownik. Bo będzie go widać od wejścia na posesję a raczej kompostowniki się ukrywa a nie eksponuje.
To raz a dwa: chcesz go dać takim ciasnym przejściu między budynkiem a płotem co sprawi wrażenie zagracenia i ciasnoty. dodatkowo wszystko jest ściśnięte pod tym płotem, jabłonki skrzynie a druga połowa działki pusta.
tak ja to widzę .
Moim zdaniem pod tym płotem posadź na całej długości jednolity żywopłot , rośliny przed nim i będzie dobrze.
Ja mam takie przejście obok domu pod podobnym płotem sąsiada. strona północna .Posadziłam tuje i inne rośliny i mam tam trawiastą ścieżkę. Często goście wędrują od razu od furtki na taras , bez wchodzenia do domu.
Yenna bardzo dobrze że już coś planujesz i działasz. Baaardzo podoba mi się Twój porządek na budowie. To dobrze zapowiada Twój ogród.
Będę tu zaglądać i kibicować.
Wyraziłam tylko moje zdanie. Dużego doświadczenia nie mam co widać w moim wątku.
Martka, Judith płot już jest. Ten okropny betonowy. Malowanie to będą cztery fazy. Wytnę bluszcz, umyję karcherem, pomaluję podkładem, później farbą do betonu.
Tu dobrze widać płot. W całości byłby czarny,
Poprzeczny żywopłot z grabu dzieliłby płot na 3 części.
Część 1 - zielone proste linie to właśnie bluszcz (tak jak na wizualizacji). I tu by później powstała dalsza część formalnego przedogródka.
Część 2 - to przeniesiona szopka, stół jakiś roboczy, kompostownik (z barwinkiem na ziemi), miejsce na pompę ciepła się tu musi znaleźć. Także czarny płot będzie po prostu lepiej wyglądał niż brudny szary. Ewentualnie tu jakieś deski przyjdą, będzie na czym powiesić półkę
Część 3 - tu mam największy problem co zrobić. Obok ma być sad. Może więc sam czarny płot zostanie też.