Mogę jeszcze dorzucić rabatę podjazdową, która nie jest w ogóle zaczęta nawet
Kompostownik się rozpada. I dwie skrzynki.
Żywopłocik z cisa czeka na przesadzenie.
Kałuża stoi pusta.
Bukszpany wszystkie do cięcia! I cisy.
No wiesz Kasiu, trochę roboty z tym kompostem mam . Bo mam go w dwóch miejscach.
W tym bliższym niemożliwe jest chwilowe jego wydobycie, bo go zasypałam darnią .
A do tego za bramą (tylną, prowadzącą do lasku) muszę jechać traktorkiem z przyczepką.
1. Biorę klucz od kłódki i męczę się z jej otworzeniem
2. Przejeżdżam na drugą stronę, schodzę, wołam psy, które już się wybrały na spacer ... (3 sztuki mi wyłażą, jedna sztuka jest grzeczna i nie wychodzi).
3. Drę się, bo psy poczuły sarnę, zająca, czy inne zwierzę (ostatnio były dwa łosie)
4. Psy wracają, liczę, czy wszystkie są (raz jednego zostawiłam za bramą ) , zamykam bramę.
5. Wsiadam na traktorek, podjeżdżamy pod kompostownik, ładuję dobroć dla roślinek.
6. Otwieram bramę i powtarzam punkt 2 i 3 oraz 4 .
7. Po drodze ładuję na przyczepkę „czarną” ziemię i mieszam z kompostem .
Gosiu to co wyżej rośnie na ziemi kompostowej. Oprozniakam kompostownik 3 lata temu jak leci nie był specjalnie przerobiony. Za to teraz wszystko się rozłożyło i jest dobra ziemia.
Znowu wiosna dosypie. W tym miejscu jest półcień i to dla roślin dobrze tego lata. W słońcu wszystko pali.
Nawet przesadzone roze w to miejsce szybko się regenerują i kwitną pojedyncze kwiaty.
Jak byś zobaczyła cukinię to dopiero kolosy mi porosły.
Ziemia u mnie taka sobie mam wszystko prawie posadzone na podwyższeniach bo u mnie bywa mokro więc sypalam kompost z ziemia
Antracyt pięknie odbija zieleń, ale też strasznie mocno się nagrzewa i to ciepło oddaje. Kompostownik zgrabnie można przysłonić, moim zdaniem miejsce jest ok (chyba nawet juz to pisałam ). Drewno zawsze można dodać, ale to element dodatkowy. Jak skończycie dom, posadzicie graby, to będziesz wiedziała, gdzie i w jakiej ilości się najlepiej sprawdzi.
Płot jest w granicy, postawiony bez wiedzy i zgodzy poprzedniego właściciela działki.
Będziemy malować to, co jest już po naszej stronie.
Lidka, no właśnie ma nie być widać kompostownika. Ma go załonić żywopłot z grabu (a pewnie za nim urośnie to coś drewnianego postawię).
Co do ściśnięcia, to zgadzam się, że będzie. Chcę wykorzystać do maksimum ten kącik.
Druga połowa działki musi być "pusta". Poza mną i eMem jest jest 3-letnia Chochliczka. Nie chcę jej zabierać miejsca na zabawę.
Fajnie, masz to przejście. U mnie taras będzie właśnie w części "wizytowej" ogrodu, a nie użytkowej.
Twój wątek podoba mi się, ciekawy ogród powstaje
Marta, odpowiem też punktami
ad 2) myślałam, czy nie antracytowy, ale... Antracytowy będzie dach i okna (elewacja biała), szara kostka, szary płot. Boję się, że kolejny odcień szarego to będzie za dużo.
ad 3 i 4) jest możliwe, że nic nie znajdę i postanie coś z drewnem ostateczenie. Na razie będę próbować. Te łuki mnie denerwują, masz do nich całkowitą rację. Może górę drewnem zasłonię?
Bo generalnie drewno jest piękne, ale dużo trzeba o nie dbać. Boję się, że teraz bym nie miała tyle czasu.
Plan na malowanie płotu masz fajny. Sąsiad się zgodził na malowanie?
Co do planu założenia ogrodu wokół domu działki to wszystko pięknie
tylko mi się nie podoba miejsce na kompostownik. Bo będzie go widać od wejścia na posesję a raczej kompostowniki się ukrywa a nie eksponuje.
To raz a dwa: chcesz go dać takim ciasnym przejściu między budynkiem a płotem co sprawi wrażenie zagracenia i ciasnoty. dodatkowo wszystko jest ściśnięte pod tym płotem, jabłonki skrzynie a druga połowa działki pusta.
tak ja to widzę .
Moim zdaniem pod tym płotem posadź na całej długości jednolity żywopłot , rośliny przed nim i będzie dobrze.
Ja mam takie przejście obok domu pod podobnym płotem sąsiada. strona północna .Posadziłam tuje i inne rośliny i mam tam trawiastą ścieżkę. Często goście wędrują od razu od furtki na taras , bez wchodzenia do domu.
Yenna bardzo dobrze że już coś planujesz i działasz. Baaardzo podoba mi się Twój porządek na budowie. To dobrze zapowiada Twój ogród.
Będę tu zaglądać i kibicować.
Wyraziłam tylko moje zdanie. Dużego doświadczenia nie mam co widać w moim wątku.
Martka, Judith płot już jest. Ten okropny betonowy. Malowanie to będą cztery fazy. Wytnę bluszcz, umyję karcherem, pomaluję podkładem, później farbą do betonu.
Tu dobrze widać płot. W całości byłby czarny,
Poprzeczny żywopłot z grabu dzieliłby płot na 3 części.
Część 1 - zielone proste linie to właśnie bluszcz (tak jak na wizualizacji). I tu by później powstała dalsza część formalnego przedogródka.
Część 2 - to przeniesiona szopka, stół jakiś roboczy, kompostownik (z barwinkiem na ziemi), miejsce na pompę ciepła się tu musi znaleźć. Także czarny płot będzie po prostu lepiej wyglądał niż brudny szary. Ewentualnie tu jakieś deski przyjdą, będzie na czym powiesić półkę
Część 3 - tu mam największy problem co zrobić. Obok ma być sad. Może więc sam czarny płot zostanie też.
Lidka, Agatorek- diękuję Dziewczyny miło posłuchać, że się podoba
Lidka-:te wysokie trawy to trzinnik Karl foester- polecam choć łapie ja z czasem rdza czy coś takiego. Trawa jest wysoka, ze źdźbłami ma jakieś 160-170 cm.
Mąż ostatnio wkopał obrzeża więc już zdecydowanie lepiej wszystko wygląda a trawnik- zachwaszczony na maska, ale nie będziemy go zmieniać bo to walka z wiatrakami- tylko na częściej założymy nowy, ale to nie wiem jeszcze jak ugryźć ten temat
Teraz trzeba kupić korę i wysypać nową rabatę plus tą najdłuższa.
Jeszcze sporo zostało ( korekta warzywnika i nowy kompostownik, ale to powoli, narazie patrzę na to co już jest i z tego się cieszę
Ula, dziękuję Ogród tworzę sama, więc idzie powolutku. Ale nie zniechęcam się, daje mi dużo radości. Mąż jest od koszenia trawnika, a raczej koszonej łąki skrzynki robi i czasem zlituje się jak widzi moje zrywanie darni pod kolejną rabatę
Tego wątku wcześniej nie widziałam, dziękuję. Kompostu zawsze brakuje. Kąt już ogarnięty, a kompostownik wzbogacony o kolejną partię materiału
Do ogarnięcia stawu potrzebuję silnych rąk męża, więc muszę czekać. Ale jest dobrze, bo już sam mówi, że się tym zajmie. Nic na siłę
Basiu, kompostownik z prawdziwego zdarzenia, ogród odwdzięczy się. Brawo. Cisom cięcie nie zaszkodzi, wyraźny przewodnik ma szansę na stożek, ale nie niestety mam takiego doświadczenia, aby to na tym etapie rozpoznać, co będzie dobre z czego.
Jesteś bardzo waleczną kobietą, trudno jest przechodzić przez takie sytuacje jakie przeżywacie teraz z Tatą. Mnie dokładnie ta jedna myśl zawsze paraliżowała, jak postąpić, kiedy już będzie konieczny szpital. Jak oddać do niego osobę, która nie ruszy ręką ani nogą, a co więcej, nie wypowie ani słowa... której karmienie zajmuje dwie godziny, którą trzeba przekładać co dwie godziny aby nie było odleżyn, kto się takim pacjentem zajmie, nie ma szans najmniejszych. To by oznaczało szybki i dramatyczny koniec, ja sama też bym się chyba skończyła. Odetchnęłam z ulgą, kiedy Mama odeszła w domu, kilka dni przed tym piekiełkiem covidowym, kiedy bliscy mogli ją normalnie pożegnać, bez loterii, kto może a kto nie - przebyć ostatnią wspólną drogę. To trudna "kalkulacja", co robić w takiej sytuacji. Najtrudniejsza chyba w tym wszystkim decyzja. Bardzo ciepło Cię ściskam, czasem zamartwiamy się na zapas, życzę dużo siły.
Basia
kawał roboty odwaliłaś -w ogrodzie jest ładnie i porządnie -a trawnik z bliska mój podobnie wygląda
a kompostownik najpiękniejszy nie tylko we wsi
Twój eM bałaganiarz hmmm mój niestety też i wogóle mu nie przeszkadza ,a najlepiej to koło domu nic nie robić ....czasem coś uproszę -tylko długo musze czekać -rok ,albo i lepiej ......więc wiesz -nie jesteś sama
Trzymam mocno kciuki za zdrowie Twojego Taty .....teraz taki durny czas ,że ludzie biedni sami muszą cierpieć -straszne to jest -wszystko na pandemię zwalają ....
cisy poprzycinaj na każdej gałązce ,żeby się zagęściły
eMa nie mam za co chwalić, pisałam wyżej- to kolega jego zrobił, jak i moje warzywniki oba.. więc na żadne pochwały nie zasłużył i nie dostanie
W ogrodzie dzieje się nie to co, co ja bym chciała.. wyszedł minimalistycznie bardzo, bo nie umiałam poprowadzić fal i zakamarków,jakie chciałam No ale jak to się mówi, lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu.. Przynajmniej mam już bazę jakąś jak kiedyś będę miała siłę na ogród jaki mi się podoba. Teraz będzie przynajmniej jako-taki porządek, w tym jednym posłuchałam rad z forum....
Kompostwonik robiony 'ręcami' kolegi męża, zlitował się nade mną bo wie, że mąż nigdy nie zrobi ( choć obiecał..2 lata temu? )
No chyba pokażę jak wygląda mój chwastownik ( tj. trawnik) z bliska... skubię jak gęś- chwast po chwaście...szarłat i chwastnica chyba te szerokie źdźbła? Jak widzisz zielone i soczyste i ładne to wygląda ale z daleka hehe
wpadłam z rewizytą. Przeczytałam cały Twój wątek. Rozumiem wszystkie Twoje dylematy
Mówisz, że mało się dzieje w ogrodzie. Nie do końca się z tym zgadzam. Widać duże zmiany. Na lepsze oczywiście
Kompostownik jest wprost niesamowity możesz przekazać swojemu eM, że ma prawo być z niego dumny.
Rozsiadam się i podglądam dalej Mam nadzieję, że Twój tata szybko dojdzie do siebie po operacji.
Grażynko, no ja sama w szoku jestem, bo eM był anty od początku ogrodowo I pewnie by nadal miał ten paskudny składzik, gdyby nie kolega jego, który nam pomagał przy porządkowaniu terenu- to on powiedział, no ale tu takiego dziadostwa nie możesz teraz zostawić, bo jak do reszty to będzie pasować?
Nieświadomie wykonał za mnie całą czarną robotę- a już obmyślałam zestaw tortur- z których niegotowanie jego ulubionej zupy (pomidorowej) wysunęło się już na przednie miejsce na liście ( a to zbrodnia straszna wg niego, hehe). Mnie by nie posłuchał łobuz
Zresztą fakt, że zaczęliśmy porządki, tj. trawnik to też zasługa kogoś innego...Pana Kreta Tak nam zrył na jesień to chwastowisko przy tarasie, że mój Em uznał to za osobistą obelgę..chodził, jakieś brzęczki wtykał w ziemię- a pan kret nic sobie z tego nie robił wcale, rył i rył w najlepsze. A eM biegał i liczył i wymyślał nowe pułpaki Także to, że mam trawę wreszcie to tez nie efekt moich perswazji, niestety, ale ważny jest efekt końcowy, prawda? A w efekcie działań kreta zyskałam ja! Haha!
Asiu, dzięki za pochwałę cieszę się jak dziecko- w tajemnicy zdradzę, że kompostownik też mam dzięki koledze męża, który się zlitował jak eM powiedział,że w żadnym wypadku nic nie będzie robił bo on zarobiony jest i nie ma czasu na takie głupoty.