Gdyby się tak głębiej zastanowić to ja praktycznie tych bio też nie mam. Kości zjada pies, koty też coś wyoblizują. Z warzyw i owoców wszystko w kompostownik. Jedzenia nie marnujemy, pomni, że na świecie ludzie głodują. Więc w zasadzie nie ma resztek biologicznych, których bym na kompost dać nie mogła.
Hmm. Można to tak postrzegać.
Ale właściwie to idąc tym tropem to mam ich 5
Pod zlewozmywakiem mam 2 małe pojemniki. Jeden na odpadki na kompost i drugi na odpadki bio, których kompostować nie zamierzam. 3 to wiaderko na tarasie, 4 kompostownik, a 5 to mały pojemnik w wiacie śmietnikowej, w którym lądują odpady bio do wywozu.
To wszystko w związku z nowymi zasadami sortowania odpadów, które właśnie zaczęły w Warszawie obowiązywać.
Myślałam że tylko moja Lori wszystko zjada jak robimy soki warzywno- owocowe to już nawet nie noszę wiórków na kompostownik tylko dla niej zostawiam... Szkoda mi samej mi tam chodzi a i psa żeby musiała się tak daleko fatygować żeby sobie wszystko zjeść plus trochę przekompostowanego
Kostka w kiszce odpada, nie zgadzam się na cm2 kostki więcej niż jest to absolutnie konieczne (aktywowała mi się fobia) ale żwirek mi się podoba jeden problem tylko zauważyłam... do domku narzędziowego przydałby się chodnik. Na 90% za nim będzie miejsce mych częstych pielgrzymek, czyli kompostownik
Ech, tak czułam że ławka w cieniu ma jakiś haczyk. A w donicy jakieś pachnidło cieniolubne dałoby radę?
Witam zacnego gościa w w moim ogrodzie
Toszka, kiedyś doczytałam jak opisywałaś, że jakby tak mieć dłuższe ręce i wyciągnąć w bok to można by złapać za ogrodzenie , przyznam, że trudno jest mi sobie wyobrazić te twoje 7,5m wszerz, ale to pewnie kwestia perspektywy i a przy tym dobrej organizacji.
U mnie schowek/przybornik jest na początku działki, warzywnik, kompostownik za jakieś 60m, trochę się czasem nalatam Juz się zastanawiałam nad jakąs hulajnoga, ale mnie sprowadzono na ziemię, że ni kija, nie da rady.
Toszka Ty to masz ekstremalnie wąsko i długo, ale jak pięknie sobie poradziłaś A kompostownik....no cóż dobre na figurę i kondycję) Ja mam kompostownik na dużym ogrodzie na dole , więć z samej góry chociaż w dół znosze , a nie pod górę, za to ognisko mam na samej górze to do palenia resztek ogrodowych. I nieraz z różami po cięciu latam na samą góre i to aż z podwórkaCzyli z drugiego ogrodu
A jeszcze do ogrodu latam bez wzgl na pogodę codziennie ok 1,5km w jedną stronę
No to dołączam do wąskoogrodników, choć u mnie metraż mniejszy - 120m z haczykiem w wzdłuż i w porywach do 7,5 w szerz. Też się nalatać muszę i ostatnio psioczyłam pod nosem, że jakiś idiota postawił sobie kompostownik na końcu, a ja z kubełkiem odpadków kuchennych muszę drałować w śniegu i mrozie ściskającym pośladki
Dopiero dziś spostrzegłam wątek i melduję, że poczytałam
Haniu, jak miło Cię "widzieć" mówił, mówił i namówił
Spróbuję narysować jakiś zarys działki i co na niej aktualnie jest, trochę rozgardiasz i tak czasem "od czapy" pewnie, jak już pisałam artystka ze mnie mizerna Ale z wielką przyjemnością przyjmę każdą radę i pomysł co zrobić żeby wszystko miało ręce i nogi.
No wreszcie!
Powiem Ci, że na tych ostatnich zdjęciach fajnie to zaczyna wyglądać.
Dobrze byłoby, żebyś machnęła plan działki w postaci rysunku na kratkowanym papierze. Nanieś budynek, kompostownik i istniejące rabaty.
Skoro wątek jest w projektowaniu z pewnością plan się przyda.
Gosiu ja nie jestem ekspertem, ale tak mam zakodowane, że tuż nad pierwszymi górnymi liśćmi od góry dlatego nie przycina się hortensji ogrodowych, bo nie zakwitną. Latem wycina się tylko przekwitnięte kwiatostany na wysokości dziesięciu centymetrów powyżej nasady, czyli tuż nad pierwszymi górnymi liśćmi. Właściwe cięcie przeprowadzamy dopiero jesienią. Pozostawiamy wówczas jednoroczne wyrośnięte pędy z dobrze wykształconymi pąkami. Tuż przy samej ziemi wycinamy natomiast młode, wątłe i cienkie, ze słabo zaznaczonymi pąkami. Również z gałęzi dwuletnich usuwamy pędy cienkie i słabo rozwinięte.
Takie coś sobie zanotowałam kiedyś.
Zwykłe dżdżownice też kompostownik zamieszkuję, dlatego napisałam, że większość ucieka. Pewnie masz te wyjątki od reguły. U mnie w ogrodzie są chyba te zmykające, bo po mimo wrzucanie ich do kompostownika szybko się wyprowadzały Dlatego zdecydowałam się na kalifornijske. eM od kolegi z pracy dostał - zapalonego wędkarza. W sumie to życie im uratowałam
Ja dodaje wytłoczki po jajkach jako domki lęgowe dla nich
Zaskoczyłaś mnie Anitko tą informacją, że "pod pierwszą parą liści są ukryte uśpione pąki kwiatowe" Nigdy nie zwróciłam na to uwagi, ale myślałam, że te ukryte pąki mogą być na całej długości łodygi. Pisząc pod pierwszą parą liści masz na myśli pierwsza od końca łodygi? Jeżeli tak, to chyba trochę za bardzo się rozpędziłam obcinając późną jesienią przekwitnięte kwiatostany ogrodówek razem z tą pierwszą parą liści
W moim kompostowniku są tylko zwykłe ogrodowe dżdżownice. Gdy kilka lat temu zakładałam kompostownik to starałam się każdą napotkaną "bezrobotną" dżdżownicę wrzucić do kompostownika. Przyznam, że obecnie mam ich w kompostowniku chyba tysiące - w świeżo robiącym się kompoście aż się od nich roi Fakt, że chyba bardzo szybko się rozmnażają bo najwięcej jet takich niewielkich. Do materii na kompost dodaję drobno porozrywaną, namoczoną tekturę - a to celuloza przydatny materiał na kokony (domki lęgowe dla dżdżowniczek)
Chyba nie mam sensu, bo wiele gatunków dżdżownic, występujących u nas naturalnie woli poszukać sobie czegoś do jedzenia w ogrodowej ziemi. I nawet z kompostownika szybko uciekają. Wrzucanie do kompostownika zwykłych dżdżownic, wyłapanych w ogrodzie może być nieskuteczne.
Ja mam kalifornijskie.
Miałam Ci dać, ale wiesz, że ja cały kompost wyrzuciłam w ataku paniki. Wybrałam tylko jakąś cześć - muszą się namnożyć.
A kompostownik ma być cały sezon zasłonięty? Jeśli tak to ja też za cisami. Szmaragdy tam odpadają. Tylko nie do końca jestem za tymi stożkami w tym miejscu, bo one nie zrobią "plecków", musiałyby jeszcze dostać same coś w plecki. Bardziej ekran cisowy tam widzę a przed nim byliny.
A wiesz co wymysliłam? Że na wiosnę położę worek na noc na ścieżce w brzeziniaku, bo w niej dżdżownic masa, na drugi dzień wyzbieram i wpuszkę w kompostownik
Kiedyś przestawialiśmy kompostownik. Okazało się, że jest tam gniazdo kreta i małe kreciki. Mój eM, mimo że pomstował na kreta, który zrył nam działkę, troskliwie wyniósł całe gniazdo do lasu...