Lidka, i tak nie mam czasu, żeby się różom przyglądać, więc do tego, żebym je usuwała, to jeszcze długa droga. Może ruszą

.
Co do kamienia, to się zgadzam. Tutaj też tak robiłam, że meble kuchenne w jednej firmie, a blat (i w sumie schody też) zamawiałam oddzielnie. W firmie, która sprowadza i sprzedaje płyty kamienne.
Miałam już wybrane wzory, dowiedziałam się, gdzie mogę je obejrzeć na żywo i skończyło się tak, że kamień na schody został ten sam, a na blat do kuchni zamówiłam zupełnie inny. Bo na żywo zobaczyłam inny niż ten, o którym pierwotnie myślałam i musiał być po prostu ten inny. A że z jednego kawałka byłoby mało (bo ten sam kamień mam też na ścianie obok kuchenki i zlewu), to drugi z tej samej partii ściągali mi z oddziału z drugiego końca kraju

. Do tej pory mi się podoba.
Pewnie skończy się na kamiennych blatach, ale na tą decyzję mam jeszcze czas.
Dziś musiałam sobie zwizualizować kuchnię i mniej więcej określić gdzie chcę gniazdka. Trochę trudno bez projektu, ale myślę, że będzie ok

. Zawsze można za szafkami poprzerabiać w razie czego

.
Za jakiś tydzień wchodzi hydraulika i (chyba po tynkach?) ogrzewanie podłogowe.
Pan elektryk będzie mi zakładał jeszcze rekuperację (i później klimatyzację).
W poniedziałek spotykam się z firmą od tynków i wylewek ustalić terminy ich wejścia, bo już mi się miesza kto po kim ma robić.
Później (albo w międzyczasie) elewacja i wykończenie strychu (nieużytkowego).
A później wykończenie w środku.
Jednym słowem, masakra

.