Mam wieści odnośnie granicy mojej działki i wykupu części ziemi przez gminę. W końcu coś się zadziało.
Na jesieni zaczęłam temat. Przez zimę nie miałam żadnych informacji (na rozmowie z wójtem podałam swoją oczekiwaną cenę i mieli się odezwać z odpowiedzią).
Chyba w lutym złożyłam pismo z prośbą o ustosunkowanie się do tematu.
Nadal był brak odpowiedzi.
Jakieś dwa tygodnie temu wstąpiłam do gminy i umówiłam się na spotkanie z wójtem (było w ten poniedziałek) i zapytałam mimochodem Panią z sekretariatu, gdzie ewentualnie mogę złożyć skargę na brak odpowiedzi, bo chyba nie do wójta, skoro to on był adresatem pisma. Zapytałam, czy może powinnam od razu jechać do starostwa

.
W poniedziałek na spotkaniu wójt miał już gotowe porozumienie odnośnie wykupu tej części

.
Zapytał jeszcze, czy byłabym skłonna negocjować cenę, odpowiedziałam, że nie, bo za długo czekałam na odpowiedź. Podałam wcześniej cenę rynkową, średnią, niewygórowaną No i mam to, co chciałam

.
Porozumienie podpisane. Oczywiście teraz trochę to potrwa, bo gmina musi się zwrócić do samorządu po fundusze celowe, później umówienie notariusza, ale najważniejsze, że papier już mam.