Lidka, wszystkiego NAJ
Ja 50kę zaliczę za pół roku, dziwnie się z tą świadomością czuję
No ale my pokolenie wychowane w obrazie inżyniera Karwowskiego, który w wieku 40 lat był dziadersem, a my wciąż młode laski jesteśmy
W temacie Twojego Małżonka i kompostownika się jeszcze wypowiem.
Jak kupiliśmy działkę i ktoś mnie zapytał gdzie będzie kompostownik - odpowiadałam, że nigdzie bo TO "śmierdzi". Później znalazłam nasze forum. Kompostownika mi się zachciało. Hamulcowym był Małżonek. Nie chciał "śmierdzielstwa" i bardzo długo był na "nie".
Jednak tak się jakoś stało, że wszystkie odpadki kuchenne i te z ogrodu (nie było ich wtedy wiele) rzucaliśmy na pryzmę - do piaskownicy po poprzednich właścicielach działki. Po jakimś czasie to przesiałam i Małżonkowi pokazałam - od tego czasu jest największym fanem kompostu
Do tego stopnia, że wszystkie kartony z paczek, które do nas przychodzą tnie na drobne kawałeczki, żeby do ko kompostownika dorzucać jak zielonego będzie za dużo
Kup może na początek mały kompostownik, taki plastikowy? Niech Małżonek zobaczy na własne oczy jak to "działa"
Własny kompost moim zdaniem jest bezcenny, szczególnie jak się z coś chce zjeść z ziemi, nad którą tak pracujemy