Ta zima i niedawne przymrozki dały popalić wielu roślinom. I właśnie te straty dopiero teraz wychodzą i będą wychodzić jeszcze jakiś czas. Nawet jak coś się zbierze i zazieleni/zakwitnie to może być jego ostatni sezon. Nigdy nie można być pewnym niestety.
Wiesz Kaśku, zrobilam sobie porownanie temperatur z ostatnich 4 lat i to nie bylo tak, ze ta zima byla jaks szczegolnie mrozna w stosunku do poprzednich (patrze tylko na swoje podworko) jedyne czego bylo wiecej to sniegu. Poziom mrozow nie odbiegal. Tyle, ze w innych miesiacach. U nas potrafilo byc w listopadzie -18 , -20 i to nie jeden dzien. Grudzien cieplejszy. Teraz jakby to przelozylo sie na styczen. Ale tez spadlo bardzo duzo sniegu wiec nie bralam na serio mroznych dni, bo rosliny otulone kolderka.
Jedyna zmiana, ktora u mnie nastapila to wyciecie lasu po obu krancowych stronach mojej dzialki. Przez co hula wiatr i to nieprzyjemny, bo polnocny. Tu upatruje porazki. Przestalo byc zacisznie i rosliny oberwaly mroznymi wiatrami.A wlasnie te, ktore padły byly w tym wietrznym korytarzu.
A jednak było mroźniej tej zimy, mnie przemarzły mocno róże, Edenka i Elfe cięte do ziemi, a były już sporymi krzakami, nigdy nie przemarzały tak mocno. Przemarzły mi też rododendrony i laorowiśnie, wcześnie nic im nie było
Zdjęcia przepiękne.
Nie nadążam z dolewaniem wody do poidełek. Wysokie temperatury i silny wiatr wysuszają wszystko błyskawicznie. Ptaki wskakuję też do misy z fontanną i urządzają tam sobie kąpiele. Fajnie się to ogląda. Wykluły się kosy i często widzę je z ojcem na spacerach po trawiastych ścieżkach. Stary wydziobuje robale i karmi młode drepczące za nim.
____________________
Hania-To tu- to tam-łopatkę mam!
"Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu."
~ Władysław Tatarkiewicz