Ja też planowałam ogród głównie ozdobny, a ostatnio warzywniak też jest moim nowym fajnym zajęciem, wygospodarowałam bardzo nieregularny kawałek rabaty pod warzywa, żałuję że nie zaplanowałam go na etapie projektowania, no ale to było prawie 30 lat temu i nie było wtedy ogrodowiska
Mirko, mnie warzywnik przekonał ostatecznie dopiero niedawno, kiedy moja córka (uczulona od zawsze na marchew) zjadła marchewkę mojej produkcji i okazało się, że nie ma żadnych dolegliwości. Obstawiam wobec tego, że alergenem są pestycydy i inny syf obecny w jedzeniu. Dlatego chciałabym produkować dla nas więcej żywności. Poza tym własne warzywka smakują wybornie.
No to aż niewiarygodne, ech co my wszyscy jemy
Ja od dwóch lat staram się kupować marchew i buraki od gospodarza z certyfikatem eko. Ale nie starcza tego na całą zimę. Sama sieję marchew, ale to starcza tylko na trochę, niewiele tego mam. Trzeba byłoby mieć pole warzyw, a nie jedną rabatkę
Mi w tym roku nornica zjadła niemal całą podwyższoną skrzynie marchewek o wymiarach 5 x 1,2 m. Próbowałam naturalnych metod odstraszenia, ale nie zadziałały (kot koczujący nad wyjściem z tunelu, sierść psa do środka, olejki eteryczne, grzechoczące puszki po piwie na patykach).
U mnie nornice nie dotarły do warzywnika, bo nie podchodzą pod sam dom. Ale w nowej części, którą być może dokupimy, trzeba będzie uzbroić się w siatkę przeciw gryzoniom. Poza tym damy znać kotom, że mają poszerzony rewir polowań.