Wiosenne krokusy kocham, ale na mojej glinie rosną tak sobie. Ze 300 sztuk sadzone przez 3 lata co roku (w sumie 900)- na jesień parę lat temu prawie całość mi wygniła jak była mokra zima. Zimowity przesadzałam i o ile na starej działce dobrze sobie radziły i ładnie się rozrosły, to tu chyba też zgniły bo pojedyncze sztuki zakwitły a ponad 100 cebul posadziłam.
Nie mam tam prądu wody ani nic

w sensie wszystko jest w działce, łącznie z kanalizacją, stoi skrzynka gazowa, ale nic nie jest podłączone bo nie ma do czego

buahahaha
Dziwna ta budowa. Nawet jak budowałam ten mały domek tu na wsi, to z myślą o Rodzicach i chciałam jak najlepiej, mimo tego że ostatecznie i tak go sprzedałam. A ten po co buduję i dla kogo - bez sensu chyba bo dla nikogo. Żeby kasę "wydać" czy "zagospodarować" i wykorzystać zagospodarowany projekt z pozwoleniem na budowę... bo to kupa kasy i trzeba by je wyrzucić a ja nie wyrzucam

postoi te 5 lat i się to sprzeda. Pewnie. Chyba że Młoda będzie chciała w Dobczycach mieszkać. Albo Dziadek
Na tej działce byłam 2x - zanim ją kupiłam -obejrzeć-raz. I potem z M po zakupie rzucić okiem czy stary właściciel trawę skosił

teraz pojadę jak fundamenty skończą. Zaczynam pracę - ciemno, kończę o 16, o 16.15 szaro i za chwilę ciemno. Nie znoszę tego naszego klimatu z połową roku zimy...
Zgadzam się, mamy dobrostan i wygodnictwo

w porównaniu do lat 50-60-70-80 to mamy cud miód i orzeszki teraz
Następny dom - na Pomorzu - buduję prefabrykowany, "pod klucz", w standardzie zeroenergetycznym albo pasywnym. Znalazłam firmę w Starej Kiszewie pt. Sendom, właśnie z nimi rozmawiam
Zła jestem bo mimo starań o dobre docieplenie -tu teraz - mam mostek termiczny na mostku. 5metrowa brama garażowa Wiśniowski niby Thermo a ciągnie przez nią zimno jak nie wiem co. I ogrzewany garaż mi wychładza pół budynku. Wykusz, dwa balkony, łamany dach - nigdy więcej