Dziewczyny,
sumujecie roczne zyski i straty?
Ważne by ten rok był bogaty.
Nie tylko w kasę, choć na nią każdy łasy.
Ale i na smutki, i na jakieś chryje,
bo co nasz nie zniszczy, to nie zabije.
A skorośmy przy życiu przez okrągły rok,
zróbmy w sferę marzeń choć o jeden krok.
Marzenia?
Kiedyś jako młódź marzyłam,
żeby borówka w lesie,
jako wiśnia była.
Potem w dorosłości,
marzył mi się cud:
żeby żywności było w domu w bród.
W czasach przemiany:
by nie rządziły nam
złodzieje i chamy.
A na emeryturze, by się udało
poskromić duszę i zachować ciało.
Dziś więc sumując twierdzę, że w życiu jest równowaga, coś dodać, coś ująć.
Po dniach niewygody, oczekuj pogody. Po dniach zamglenia, czekaj rozjaśnienia.
Na rządy nie licz, oni też równają, co podnieść po wyborach, a kiedy znów zrównają?
Moje plany , to zrobić ten jeden krok...
a może za progiem, stoi Anioł z Bogiem?
Bóg jako słońce, beze mnie da radę,
A Anioł? Z tym trzeba trzymać sztamę,
Bo niesie ochronę i szczyptę nadziei,
Że w ciągu roku niewiele się zmieni.
Z tą nadzieją Was zostawiam, bo to co mamy, już zadomowione, jakoś umiemy radzić, j jak babcia mówiła: zawsze tak było, żeby nie było, aby jakoś nie było.